Miesięczne archiwum: Maj 2010

Gorsetowo…

Dawno temu wędrując po sklepach (poza granicami Polski) oglądałam/mierzyłam kolorowe tunik bez ramion, z batystu lub cienkie z bawełny lub batystu. Pasowały idealnie na lato, ale z różnych przyczyn żadnej z nich nie kupiłam. Całkiem niedawno stwierdziłam, że taka tunika bez ramion by mi się przydała, a w polskich sklepach z taką się nie spotkałam. A przydałaby mi się z jednego powodu: za 2 miesiące mam ważną imprezę. Na tej imprezie występuję w sukience bez ramion, bo – jak się utarło w Polsce – sukienki (chyba powinno być suknie ;p) ślubne są dla księżniczek, a Polki jako oczywiście prawdziwe księżniczki chodzą na co dzień z odsłoniętymi ramionami. A ja jakoś nie jestem przekonana do tego, że będę dobrze czuć się, a co za tym idzie dobrze wyglądać w fasonie, którego na co dzień nie nosze. Zaczęłam zatem od treningu w tej tunice.

Tunika – projekt i wykonanie: własne

biało-niebieska delikatna kratka

bawełna, koronka