ubrania na lato

Kuferku otwórz się!

Chyba mogę stwierdzić, że udało mi się rozwiązać problem wszystkich kobiet pt. „Nie mam się w co ubrać”. Rozwiązanie okazało się bardzo proste i zostało wymuszone przez codzienność. Otóż, dawno, dawno temu, gdy była piękna, młoda i bogata mieszkałam w kamienicy i miałam do dyspozycji olbrzymią garderobę. Niestety, nie była ona wstanie pomieścić ogromu moich ubrań. No, bez przesady, garderoba pełniła też funkcję bardzo pojemnego schowka na rzeczy dla 4 osób, a na ubrania była przeznaczona 1 szafa i to spółkę z mężem!  To powodowało, że ubrania się zapodziewały, ginęły w czeluściach szafy lub wyciągałam je pogniecione. W końcu zauważyłam, że nie wszystkie ubrania noszę przez cały rok, ponieważ są typowo zimowe (wełniana spódnica) lub typowo letnie (lniane szorty). Dlatego też, zdecydowałam się je podzielić na dwie grupy: letnie i zimowe. Podział przyszedł mi z dużym trudem, bo część rzeczy trudno zaklasyfikować a część się tak lubię, że można by je nosić cały rok. Konsekwentnie odkładałam na jedną kupkę koszulki z krótkim na drugą koszulki z długim rękawem, na jedną wełniane i cięższe spódnice, na drugą lekkie, zwiewne sukienki (chociaż parę razy stwierdziłam, że można by założyć taką zwiewną sukienkę do grubego swetra i kozaków). Ale nie dałam się pokusie, podzieliłam ubrania na dwie części i jedną z nich schowałam do walizki. Od tego czasu 2 razy do roku przekładam ubrania w szafie. Na wiosnę na letnie, na jesień na zimowe. W ten sposób nie tylko mam więcej miejsca w szafie, ale również skończył się problem, że nie ma się w co ubrać. Przez pół roku nie widzę części ubrań, o kilku zapominam. Gdy przychodzi moment otwarcia walizki cieszę się jak dziecko, bo to wyciągam modną sukienkę, wyjątkowo kolorową spódnice albo super ciepły sweter, którego mi brakowało już od kilku dni. Odrobina pragmatyzmu, trochę psychologii i konsekwencji spowodowała, że gdy zaczynam się robić zmęczona ciężkimi, trochę burymi zimowymi ubrania lub gdy już mam dość noszenia turkusowych sukienek, nagle okazuje się, że mam pełno „nowych” ubrań dopasowanych do aktualnej aury. I już nie mogę powiedzieć „Nie mam się w co ubrać” ;-)

ubrania na latoPo wyciągnięciu z walizki okazało się, że są i modne żywe kolory i kwiaty i jeans.

 

Jeśli decydujemy się na rozdzielenie naszej garderoby i przechowywanie jej po za szafą (np. na strychu, w walizce) warto pamiętać o kilku zasadach:

1. Ubrania przed spakowaniem muszą być wyprane, bardzo dobrze wysuszone (najlepiej je chować kilka dni po suszeniu).

2. Opróżniamy kieszenie z papierków i śmieci (chusteczce przez pół roku nic się nie stanie, ale papierek po batoniku może zzielenieć).

3. Należy je poskładać, tak aby zachowały swój pierwotny kształt. Im lepiej złożone ubranie, tym mniej prasowania po jego wyciągnięciu.

4. Odzież przechowujemy w przewiewnej torbie lub walizce (nie należy trzymać ich w workach lub w twardej walizce). Pamiętajmy, że będę one leżeć tak przez pół roku, więc warto by miały czym „oddychać”.

5. Do torby/walizki wkładamy złożone ubrania. Cięższe na dół, lekkie na górę.

6. Profilaktycznie dzielimy ubrania kolorystycznie, a przynajmniej nie kładziemy jasnych razem z ciemnymi.

7. Do każdej torby/walizki należy włożyć zapach przeciw molom. Może być lawendowe mydło lub kwiaty lawendy z doniczki w płóciennym woreczku.

8. Jeśli ubrania będziemy trzymać po za naszym zasięgiem  np. na strychu, warto sprawdzać raz na miesiąc czy nic się z nimi nie dzieje (czy nie zawilgotniały).

9. Bądźmy konsekwentni.  W grubym, zimowym swetrze i tak latem nie będziemy chodzić. Zwiewnej sukienki w środku zimy nie założymy, więc można je spokojnie na pół roku schować.

2 myśli nt. „Kuferku otwórz się!

  1. Wilk

    Wersja dla mężczyzn 2: zimą bandana zastępuje szalik, a latem chroni przed słońcem. Do szafy się nie zbliżaj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.