jak znaleźć czas na szycie

Jak znaleźć czas na szycie?

Na pewno część z Was boryka się z brakiem czasu na szycie i bardzo Was to złości. Na szczęście, na brak czasu jest kilka sposobów, które pozwolą nam na szycie w większej ilości. Praktycznie, wszystkie 4 sposoby przetestowałam i muszę przyznać, że się sprawdziły.

1. Tabula rasa – czyli zaczynam wszystko od zera. Zapewne rośnie Wam lista rzeczy do zrobienia np. przykręcić listwę, posprzątać pawlacz, uszyć nową narzutę, zapisać się na kurs francuskiego, zadbać o stopy, uszyć sukienkę, itd. itp. Lista co miesiąc powiększa się o kolejne punkty. Jak już siądziecie do szycia, to macie wyrzuty sumienia, że nie robicie czegoś innego. A jak już ogarniacie zaległości, to się frustrujecie, że nie szyjecie. Co z tym fantem zrobić? Otóż, trzeba wszystkie obowiązki wyzerować. Pewnego dnia najlepiej stwierdzić, że skoro tego nie zrobiliśmy i bez tego funkcjonujemy, to możemy sobie dać z tym spokój i nie jest to nam do szczęścia potrzebne. Zaczynamy od zera. Koniec z frustrowaniem się, że coś w domu nie jest zrobione. Trudno, jakoś bez tego żyjemy. A co jeśli  się pojawią kolejne obowiązki? Wykonujemy je od razu lub wyznaczmy konkretny dzień ich realizacji i konsekwentnie się tego trzymamy.

To samo z szyciem, jeśli zalegają Wam stosy materiałów i ciągle myślicie o tej sukience z przed 5 lat, której do dziś nie uszyliście, to możecie o niej zapomnieć. Zamiast się męczyć i szyć z już nie modnych tkanin, lepiej iść do sklepu, kupić nową tkaninę, uszyć coś co nam się spodoba i będziemy nosić. Ale tu też konsekwentnie, kupujemy i szyjemy. A co z już posiadanymi tkaninami? Mogą poczekać na lepsze czasy i naszą ochotę, lub można je sprzedać na Allegro lub na forum (np. tutaj).

2. Wykonać zaległe obowiązki i szycie w określonym czasie – powiedziecie, że pierwsze rozwiązanie jest mało ambitne i jednak chcecie sprzątać ten pawlacz. Co wtedy? Żeby się już więcej obowiązkami nie frustrować, trzeba je po prostu wykonać (ale banał, ale lepsze to niż poszukiwanie źródła frustracji w sytuacji z dzieciństwa :P). W tym celu najlepiej spisać listę rzeczy, które musimy zrobić. Uzupełnić ją o ewentualną listę zakupów np. narzędzi. Następnie należy wyznaczyć termin realizacji albo poświęcić 1 weekend na wykonanie zaległości. Wtedy nie pierzemy, pieczemy, na obiad zamawiamy pizzę i całe 2 dni robimy wszystkie zaległości.

A co z zaległym szyciem? Jeśli już koniecznie chcemy uszyć, to co nam się nagromadziło przez lata, to postępujemy podobnie. Spisujemy wszystko na kartce, robimy ewentualną weryfikację i skreślamy to, co jednak jest nam nie potrzebne. Spisujemy potrzebną pasmanterię, kupujemy ją. Siadamy na weeekend lub dwa (rodzina znowu się ucieszy, że będzie pizza) i szyjemy, szyjemy i szyjemy. Aż padniemy. Wierzcie mi, że po uszyciu 3 rzeczy lista rzeczy nagle Wam się skróci (i to nie dlatego, że tyle uszyjecie), a po takim weekendowym maratonie wręcz znienawidzicie szycie ;-).

3. Planowanie i organizacja – niestety, jeśli myślicie, że Wasza pasja powinna być realizowana spontanicznie „O, dziś sobie poszyję”, to nigdy nic nie uszyjecie. Spontaniczność jest fajna, ale nie może być głównym motorem naszych działań. Jeśli chcemy sobie uszyć np. ubrania na lato, to wszystko musimy zaplanować już zimą. A podstawą planowania jest lista zadań np. ubrania na dany sezon, które chcemy uszyć. Jeśli zainspirowały nas ubrania znalezione w internecie, to warto stworzyć katalog, w którym zapiszemy ich zdjęcia. Raz na jakiś czas przeglądamy katalog i dopisujemy kolejne punkty do listy. Po uszyciu danej rzeczy skreślamy ją z listy. Jak już tak bardzo kochamy realizowanie kilku projektów na raz, możemy zrobić 2 listy: DO USZYCIA i DO SKOŃCZENIA. To pozwoli nam zapanować nad tym co robimy i co chcemy zrobić.

Dodatkowo, organizacja. Jeśli chcemy uszyć sukienkę, to wybieramy/tworzymy wykrój, kupujemy tkaninę i od razu całą niezbędną pasmanterię. Dzięki temu, szybciej się weżniemy do roboty, a nie odłożymy tkaninę w kąt, bo brakuje zamka. Całe szycie lepiej wcześniej przemyśleć i wyznaczamy sobie konkretne dni w tygodniu, w których szyjemy przez określoną liczbę godzin. Jeśli zorganizujemy materiały i czas, to szycie na pewno nam się uda.

4. Rezygnujemy z zapychaczy czasu – czasem brak czasu wynika z tego, że go marnujemy na pierdoły. Naprawdę musisz godzinę siedzieć na Facebooku, oglądać serial i czytać mojego bloga 5 razy w tygodniu? Może spróbuj zrezygnować z komputera i telewizji na jakiś czas (laptopa można gdzieś schować). Dzięki temu zyskasz naprawdę dużo czasu. Więc zamknij teraz stronę, wyloguj się z Facebooka i do szycia!

jak znaleźć czas na szycie

P1180672

Jeszcze tu jesteś? Już do szycia! ;-)

6 myśli nt. „Jak znaleźć czas na szycie?

  1. Dominika

    Ładnie się to czyta. Ale czasami tak ciężko przestrzegać tej listy i wykreślać kolejne pozycje. Sama z tym walczę. Raz wychodzi lepiej, raz gorzej ;)

  2. LolaJoo

    :* wielkie buzi za taki post :) masz rację ze wszytkim co tu piszesz :) robienie list jest dla mnie zbawienne i wykreślanie po kolei rzeczy, nie ma że czegoś nie chce mi się – jest na liście to jest do zrobienia i rzeczywiście rezygnowanie z pierdół daje dużo czasu, ja nie mam telewizji , chodzę na zakupy raz w tygodniu a nie codziennie po jedno jajko itp itd. :)

  3. Beatris

    Post naprawdę świetny. U mnie z tym czasem na szycie coraz gorzej, a stosów zaległych tkanin nie sposób zliczyć. Właśnie dziś byłam kupić kolejne materiały i zaraz zabieram się do pracy, aby za kilka lat nie bolała mnie głowa co sobie z tego uszyć :-).

  4. Agnieszka Autor wpisu

    Dziękuję :). Tak trzymaj, szyj od razu z tego co kupisz. Ja też mam stos tkanin, od których głowa boli ;), ale sukcesywnie go redukuję.

  5. Lil'Yo

    Bardzo dobry post- cała prawda i napisane z humorem:):) Ja cierpię na chroniczny brak czasu:):) też sobie układam plan – wpisuję do kalendarzyka co w dany dzień mam wykonać, bo inaczej bym pozapominała, a jak zapiszę to w większości wypadkach udaje mi się zrealizować w 100 %, a jak nie to przepisuję na inny dzień. TV i internet niestety są strasznymi pożeraczami czasu.

  6. Agnieszka Autor wpisu

    Zapisywanie zadań w kalendarzu stosuję na co dzień, bo jestem roztrzepaną blondynką i potem zapominam np. o kupnie chleba. A największą radość mi sprawia, gdy uda mi się skreślić wszystkie punkty z listy „do zrobienia/załatwienia”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.