o szyciu

Słowo o szyciu

Dziś poruszę temat, który nurtował mnie od dawna, a mianowicie słownictwo, które jest używane w szyciu. Ale nie będę pisać o tym co to jest stebnówka lub zaszewka, tylko chcę się rozprawić z kilkoma powszechnie używanymi słówkami wśród szyjących. Nie jestem filologiem, a z językiem polskim czasem sama mam problem (ortografia i interpunkcja). Jest to moja opinia na temat tych słówek. Żeby nie było, że jestem bez winy i rzucam kamieniem, niektóre wyrazy sama stosuję i od nich zacznę.

1. Tutorial i overlock – jeśli czytacie mojego bloga na pewno spotkaliście się z tymi słówkami. Nie lubię stosować angielskich słów w polskich tekstach, bo jest to pretensjonalne, zwłaszcza gdy w polskim funkcjonują odpowiedniki (hitem jest zastępowanie Działu Kadr, Działem HR i pociskanie kitu, że nibym jest jakaś różnica). Pierwszego staram się już unikać, bo ma swoje polskie odpowiedniki. Np. formalnie brzmiący instruktaż lub przyjemną instrukcję i poradnik. Ze słówkiem overlock mam pewien problem. Generalnie, tłumaczenie tego słowa na polski byłoby lekką przesadą, ponieważ określa ono typ maszyny i ściegu, który powszechnie funkcjonuje na świecie. Co prawda, francuzi tłumaczą wszystko jak leci i mają specjalną ustawę chroniącą ich język, ale może nie wywarzajmy otwartych drzwi. Bo z overlockiem jest tak trochę jak z saunom i jacuzzi,  które do nas przyszły, nie miały wcześniej swoich polskich odpowiedników i określają konkretny typ urządzenia. Tylko co z tą pisownią zrobić? Nigdy nie wiem czy je spolszczyć i pozbyć się „v” i zbitku „ck”. Nigdy nie wiem jak je napisać w zwrocie „ścieg overlockowy”. I chyba w każdym wpisie zapisuję inaczej.

2. Uszytek – Hurra! Zamiast wsadzać w język polskim kolejne angielskie słowo, udało nam się stworzyć nowe słówko! „Uszytek”, to najprościej mówiąc uszyta rzecz. Faktycznie, takiego słowa brakuje w naszym języku, bo ile razy można użyć zwrotu „uszyta sukienka”, „uszyta rzecz”. Fajne określenie finału naszego szycia. Niestety, dla mnie to słowo jest strasznie infantylne i nie umiem się do niego przekonać. Szkoda, bo czasem brakuje określenia na uszytą rzecz, gdy tworzę instrukcję „Jak uszyć…”.

3. Popełnić sukienkę/bluzkę/spódnicę – na litość boską, popełnić można przestępstwo lub błąd. Ja rozumiem, że czasem szyjąc coś się zepsuje, ale żeby od razu było to coś złego? Co prawda, zgodnie z definicją Słownika Języka Polskiego, „popełnienie utworu” jest w formie żartobliwej dopuszczalne i pewnie z tego przeszło do świata szyjących, ale w mojej opinii jest nadużywane i brzmi tak jakbyśmy zamiast prać, sprzątać, serwować mężowi zimne piwo zajęły się szyciem dla siebie i zrobiły coś strasznie złego. Pamiętajmy, sukienkę można uszyć albo kupić, a nie popełnić.

4. Patchwork, qutiling, soutache, decoupage i inny -asz – czyli problem jak z overlockiem, określenia na pewne formy rękodzieła, które przyszły do nas z zachodu lub wschodu i wcześniej nie było na nie określenia, więc używa się pierwotnych nazw. Zastanawiam się na ile to jest dobre i czy czasem nie warto by było zacząć wprowadzać polskich odpowiedników. Tylko czy takie tłumaczenie na siłę ma sens? Zwłaszcza, że na niektóre z tych zajęć moda kiedyś minie i zapomnimy o tym, że się doniczkę wyklejało serwetką ;).

A Wy co myślicie na temat tych słówek? A może też macie jakieś słówka/zwroty, które lubicie lub ich nie trawicie?

o szyciu

Źródło zdjęcia: http://www.sewitallmag.com/articles/SEW_Letters

(oczywiście in English, bo po polsku pod hasłem „szycie literek”, „materiałowe literki” są same imiona dla dzieci)

3 myśli nt. „Słowo o szyciu

  1. Tedi

    Mnie akurat często denerwuje „jeans” zamiast polskiego Dżinsu. Tym bardziej jak ktoś napisze „jens”… Albo jeszcze nie lubię odmieniania nazwisk obcojęzycznych a już nie trawię dopisywania przez Czechów „-ova” do wszystkich nazwisk damskich. I tak w filmach w czeskiej telewizji gra Julia Robertsova… śmiech na sali! Ale miało być o języku polskim :-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.