co się opłaca szyć

Czy szkoda czasu i atłasu na dzieci?

Po opublikowaniu pierwszej części „Szkoda czasu i atłasu” i dużej popularności wśród internautów, postanowiłam przygotować kolejne analizy opłacalności szycia. Dziś na warsztat weźmiemy ubranka dziecięce.

Zacznę od historii z życia wziętej. Gdy byłam w ciąży i moi znajomi dowiadywali się, że będę mieć córkę, mówili mi „O, jak fajnie. Będziesz jej szyć sukieneczki”. A ja ciągle zaprzeczałam, stwierdzając, że za dużo zachodu z szyciem ubranek dla dzieci. Aż do czasu, gdy w 7 miesiącu robiłam wyprawkę i stanęłam przed działem z ubrankami dziecięcymi. I mnie zatkało. Spodnie, dresiki, sweterku, kurteczki kosztowały tyle, co moje ubrania! A przecież taki ciuszek jest na 2-3 miesiące. Zwykle po tym czasie jest poplamiony i sprany. Wtedy stwierdziłam, że będę szyć. I szyję, czasem za 0 zł, bo na ubranka dziecięce świetnie się sprawdzają resztki tkanin i mamine ubrania.

A co mi się opłaca szyć? Zobaczmy.

1. Body i śpioszki –  tych w garderobie dziecięcej nigdy za mało i niestety, nie opłaca się ich szyć. Ze względu za konstrukcje jest za dużo obszywania i roboty przy napach. Dłużej będziemy je szyć, niż dziecko ponosi. A fajne body można kupić już za 5-6 zł. Już nie mówiąc, że trzeba mieć specjalną napownicę (chyba nie będziecie wyszywać 10 zatrzasków) i kto wie, gdzie można kupić taką bawełnę na body? Szukałam i nic. Szkoda czasu i atłasu.

2. Bluzeczki, kaftaniki –  też dużo roboty. Chyba, ze szyjemy wyjściową bluzeczkę dla małej elegantki lub gentelmenka ;). Wtedy to ma sens, bo ubrania wyjściowe kosztują majątek. Szkoda czasu i atłasu.

3. Spódniczki, sukieneczka –  tak, to się opłaca. Kawałek materiału, trochę tasiemki, koronki, gumka w tunelu i spódniczka gotowa. Tak samo sukienki. Karczek, marszczony dół i gotowe. Opłaca się.

ubranka dla dzieci

Prosta w uszyciu sukieneczka. Wystarczy wyciąć tył i przód (można odrysować z sukienki/body podkroje i je powiększyć, następnie zszyć, zmarszczyć i wyhaftować wzór na dole). Obrazek znalazłam tu: http://img0.etsystatic.com/000/0/5745174/il_fullxfull.276676228.jpg?ref=l2

4. Spodenki – choć wydają się pracochłonne, opłaca się je szyć. Można na nie wykorzystać np. nienoszone jeansy mamy lub dres taty i przy zerowym koszcie mamy świetne spodenki. A co najważniejsze, nie trzeba specjalnie dopasowywać góry spodni. Ma być szeroko, żeby się pielucha zmieściła. Opłaca się.

5. Sweterki – prosty krój, małe zużycie wełny (można wykorzystać resztki), kilka wieczorów i sweterek będzie wyglądać jak od projektanta. Opłaca się.

ubranka dla dzieci

Och! Cudowny. A znalazłam go tutaj: http://www.pinterest.com/pin/460352393132629231/

6. Czapki, szaliki, opaski – opłaca się. Chwila roboty i gotowe. I dzierganie i szycie. A wykrój? Tu pokazuję jak zrobić czapkę na szydełkuA ze sklepu? Minimum za 20 zł.

szydełkowana czapeczka

7. Pieluszki –  kiedy pierwszy raz zobaczyłam mamę szyjącą pieluchy stwierdziłam „Wariatka”. Potem sama uszyłam pieluszkę i zaczęłam używać wielorazowych. Niestety, szycie mnie rozczarowało. Specjalna nieprzeciekająca tkanina PUL kosztuje prawie tyle samo co gotowa pielucha. A na dodatek i tak wszystko cieknie, więc rozczarowałam się po raz drugi. Szkoda czasu i atłasu.

8. Kurtki, kamizelki, płaszczyki –  tak, to się opłaca szyć. Zwłaszcza, że Burda wypuściła wydanie, gdzie są wykroje na odzież wierzchnią dla dzieci. Sama ostatnio szyłam płaszczyk i kamizelkę dla córki. Zamiast 70 zł, wydałam parę groszy, a efekt jest zniewalający (wykorzystałam do niej koszulę taty i zalegającą w szafie grubą bawełnę). I nie jest to takie czasochłonne jakby się mogło wydawać. Na uszycie płaszczyka poświęciłam 5 wieczorów i 1 popołudnie. Pamiętajmy, że dzieci są mniejsze, więc mamy krótsze szwy do zszycia.  Opłaca się.

ubranka dziecięce

Taki właśnie płaszczyk uszyłam mojej córce ostatnio. Koszt 0 zł :)

9. Akcesoria tj. śpiworki, organizery, kocyki, opakowania na pieluszki – też się opłaca, jeśli nie szalejemy z minky. Zwykle jest to zszycie kilku boków, wykończenie lamówką i mamy gotowe akcesoria. Opłaca się.

10. Buciki – oczywiście, że się opłacają. Ja już wydziergałam 2 pary. Ale nadają się tylko do ochrony stóp przed zimnem. Gdy dziecko stoi/chodzi już musi mieć specjalne, sklepowe buty. Opłaca się, tylko do pewnego wieku.

I to chyba wszystko. Chociaż wydaje mi się, że moje dziecko ma 5 razy więcej rzeczy niż moja lista. Niestety, szycie dla dzieci ma drugie dno. Jest ono opłacalne, gdy tkanina za 1 mb. nie kosztuje więcej jak 20-30 zł. Niestety, większość tkanin stricte dziecięcych kosztuje min. 50 zł za mb (oczywiście zwykle czarują nas jakimiś tłustymi ćwiartkami za 10 zł, a z tej tłustej ćwiartki to ledwo co chusteczka do nosa wyjdzie ;) ), bo są designerskie albo super modną minky. Jak zwykle, producenci mydlą oczy mamom i ze świecą szukać przyjemniej dziecięcej bawełny w normalnej cenie. Ktoś gdzieś znalazł? I jeszcze jedno, dla dzieci warto szyć póki na ich ubranka zużywamy mniej niż 1 mb. lub do momentu, gdy nasza pociecha nie wyraża swojej krytycznej opinii na temat naszego dzieła ;).

6 myśli nt. „Czy szkoda czasu i atłasu na dzieci?

  1. zula

    Co do dzianin na spioszki itp-polecam sklep Teofilów w Łodzi , ul. szparagowa.
    Polskie dzianiny. 100 % bawełna, bawełna z lycrą, grube cienkie-jakie kto chce i setki printów!
    I mają tez polarki grube na dziecięce rożki i kocyki.
    W promocji to można nawet za 5 zł kupić dzianinkę.
    I mają tez włókna bambusowe i sztucznizny też

  2. Marta

    A ja ubieram chłopców w ciucholandach…. Bardzo często ubranka są z metką lub prawie nie noszone, a kosztują baaardzo niewiele :) Wystarczy, porządnie wyprać i gotowe :)

  3. Asia

    o jejjeje no wszystkie wymienione przez Ciebie punkty to strzał w dziesiątkę !!!! dokładnie te rzeczy szyje , które się ‚opłaca’ :) , a inne kupuję .

  4. MamaMi

    Zgadzam się prawie ze wszystkim ;) Prawie, bo co do bluzek i pieluch mam odmienne zdanie :)
    Może to ja mam takiego pecha, ale co nie kupię bluzki, niezależnie od sklepu i ceny, to po pierwszym praniu jest o rozmiar mniejsza i poskręcana :( z tego powodu bluzki też zaczęłam szyć. Na zwykłej maszynie trochę to trwa, ale jakiś czas temu zainwestowałam o overlocka i tempo pracy wzrosło znacząco ;) Szykuję sobie po kilka i zszywam hurtem. Materiały zawsze wcześniej dekatyzuję i problem kurczących się bluzek zniknął :) Tylko teraz Tosiek rośnie.. jakby szybciej ;)

    Pieluchy z PULu – dobry PUL nie cieknie ;) Przez cały okres pieluchowania używaliśmy właśnie takich pieluch. Otulacz, do którego wkłada się tetrę, ale nie ten typu kieszonka! Miałam jedną i.. ciekła ;) Koszt porządnej sklepowej (kiedy kupowałam nasze) to ok 70-80zł. Po jakimś czasie kupiłam jeszcze 3 ćwiartki dobrego PULu, razem ze wszystkimi potrzebnymi rzeczami (gumki, polar, rzepy, PUL, wysyłka) zapłaciłam 100zł i uszyłam z tego… 6 pieluch :) Czyli wychodzi koło 17zł za pieluchę + mniej więcej godzina poświęcona na każdą z nich. Moim zdaniem się opłaca ;)

  5. Agnieszka Autor wpisu

    My z koszulkami na szczęście nie mamy pecha. Nawet z Pepco się nie przekręcają. Najlepsze jakościowo są z C&A. Drogie, ale nie zniszczalne. Co do pieluszek, to dziękuję za informacje. Myślałam, że z jednej ćwiartki PULu wychodzi 1 pieluszka. Tak to kalkulowałam i wtedy to się nie opłacało.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.