Miesięczne archiwum: Marzec 2015

pokrowiec na kanapę

Uszyłam pokrowiec na kanapę. Wow!

Ostatnio spędziłam sporo czasu na szyciu różnych rzeczy do domu. Zależało mi na dokończeniu aranżacji mieszkania, tak by żyło się w nim przyjemnie. W związku z tym prawie nic nie szyłam dla siebie i dzieci.  Jak nie firanki, to abażur do pokoju dziecięcego lub pokrowiec na kanapę, o którym dzisiaj napiszę. Pokrowiec, to moje największe dzieło, jakie kiedykolwiek uszyłam. Wzięło się z konieczności odnowienia kanapy, którą zniszczył czas i kot. Przez moment zastanawiałam się nad kupnem nowej i gdybym wiedziała, jak pracochłonne jest szycie pokrowca, to pewnie od razu pojechałabym do Ikea. Ale na szczęście ambicja i oszczędność wygrała. A efekty mojej pracy możecie zobaczyć poniżej.

pokrowiec na kanapę

Tak wyglądała kanapa przed przeróbką

pokrowiec na kanapę

A tak wygląda z nowym pokrowcem

Szycie zaczęłam od wyboru tkaniny. Decyzja była dość szybka, bo po szyciu pokrowca na fotel zostało mi sporo brązowej tkaniny. Dokupiłam do niej jeszcze taki sam materiał w kolorze beżowym. Na tkaninie udało się sporo zaoszczędzić, bo 2 razy trafiłam na końcówkę belki i brałam wszystko z 50% rabatem. Z materiału jestem bardzo zadowolona. Na kanapie prezentuje się on elegancko i wygląda na dość wytrzymały. Niestety, potwornie się strzępi. Do dziś znajduję kawałki nitek w całym domu. Nie mówiąc o tym, że wszystkie szwy musiałam obszywać!

 Szycie pokrowca zaczęłam od pomiaru kanapy i wyznaczenia elementów do skrojenia (oparcie: tył, przód, góra, boki; siedzisko; dół siedziska). Następnie, żeby dobrze rozplanować cięcie tkaniny rozrysowałam na papierze umieszczenie poszczególnych elementów na materiale. Dzięki temu, nie zmarnowałam tkaniny, ani nie zostałam bez ważnego kawałka. Uznałam, że kanapa będzie wyglądać lepiej jeśli brzegi będą beżowe a środek brązowy. Do tego, powstały pokrowce na poduchy w odwrotnej kolorystyce.

pokrowiec na kanapę

Dwie urocze poduchy zapraszają do wypoczynku ;)

pokrowiec na kanapę

Dwukolorowy wygląda lepiej.

Szycie na początku było dość łatwe. Tył kanapy zszyłam w około godzinę. Potem już było gorzej, doszywając kolejne części pokrowca robił się on co raz cięższy i co raz gorzej się nim operowało na maszynie. Część odcinków modelowałam bezpośrednio na kanapie robiąc fastrygę.

pokrowiec na kanapę

Modelowanie bezpośrednio na kanapie

pokrowiec na kanapę

Widać, że bok się ładnie ułoży :)

pokrowiec na kanapę

Zaszewki też modelowałam na kanapie

W końcu przyszedł czas na przymiarkę. Po pierwszym dniu użytkowania, okazało się, że jednoczęściowy pokrowiec nie jest najlepszym rozwiązaniem. Siedzisko mocno ściągało oparcie, a na dodatek nie mieliśmy dostępu do pojemnika. Więc zdecydowałam się na przeróbkę i obecnie pokrowiec jest dwuczęściowy – osobno siedzisko i oparcie. Aby poszczególne elementy lepiej się trzymały, łączyłam je rzepą na taśmie samoprzylepnej.

pokrowiec na kanapę

Pokrowiec idealnie wpisał się w kolorystykę salonu :)

Mój salon zyskał nowy mebel. Praktycznie wygląda on jak ze sklepu meblowego. Mam nadzieję, że pokrowiec pozwoli na to, aby kanapa posłużyła nam jeszcze ładnych parę lat. Bo w zasadzie po co kupować nowe meble, skoro można odnowić nie do poznania stare?

spodnie baggy damskie

Kupiłam zamiast uszyć…

Tak jak, wspomniałam na moim fanpage’u na Facebooku w ostatnim czasie kupiłam 3 rzeczy, które już od dawna chciałam uszyć. Co prawda, powinnam w kolejnych postach opisywać jak je uszyłam lub przynajmniej się nimi pochwalić, a nie pisać czy te zakupy mi się opłacały. Trochę jest mi wstyd, bo wszyscy dookoła szyją takie piękne rzeczy. Ale już tak długo zwlekałam, a że na darzyłam się okazja, że się skusiłam. Sami wiecie jak to jest.

Pewnie też macie swoje szyciowe marzenia, które nie zawsze udaje się przełożyć na rzeczywistość. Czasem to dobrze, bo przynajmniej nasza szafa lub dom nie zyskuje kolejnej niepotrzebnej rzeczy. Czasem źle, bo mamy ewidentny brak i zaczynamy kombinować, bo ambicja nie pozwala nam na zakup. W moim przypadku szyciowe marzenia, które skończyły się zakupem to letnia sukienka maxi, spodnie baggy oraz poduszka-siedzisko

maxi sukienka

Zdjęcie z  https://www.zalando.pl/molly-bracken-dluga-sukienka-bialy-m6121c08e-a11.html

Letnia sukienka maxi – jest piękna, prawda? Właśnie taką sukienkę z marszczeniem w talii chciałam już dawno uszyć. Jej krój jest bardzo prosty. Wystarczy odrysować z sukienki/bluzki bez rękawów bok i dekolt, następnie odpowiednio przedłużyć, rozszerzyć i wykrój gotowy. A szycie? Nie pojawia się w nim nic skomplikowanego, więc teoretycznie jej zakup się nie opłacał. Oczywiście, jeśli szyłabym z innej tkaniny niż szyfon. Szycie z szyfonu jest trochę uciążliwe. Potrzebna jest specjalna igła i zastosowanie ściegu francuskiego. I nie wspominając o hafcie. Nie zrobiłabym takiej pięknej ozdoby sama, a to ona stanowi kwintesencję tej sukienki. A kupno takiej tkaniny graniczy z cudem. Już nie mówiąc o tym, że podobne tkaniny kosztują min. 90 zł za metr. Nie wiem czy wyszłabym na zero, ale na pewno zaoszczędziłam sporo nerwów ;-)

spodnie baggy damskie

Dres ze szpilkami? Tylko na zdjęciu ;-)

Spodnie baggy – od zeszłego roku chodziły za mną spodnie dresowe z wąską nogawką i luźną góra. Spodnie dresowe to dla mnie dość istotny element garderoby. Dodatkowo, chciałam coś uszyć z arcymodnej dresówki. Niestety, zamiast szyć spodnie dresowe wg. własnego wykroju….kupiłam takie jakie chciałam za 30 zł w hipermarkecie. Pod względem ceny na pewno się opłacało. Na spodnie z luźną górą potrzebowałabym min. 1,5 mb tkaniny, a 1mb dresówki kosztuje właśnie ok. 30zł. Tym razem się opłacało kupić gotowe spodnie. Zaoszczędzone pieniądze i czas.

Poduszka-siedzisko

Wygodna, ale ten wzór nie zachwyca ;-)

Poduszka-siedzisko – ponieważ moja córka już od dawna je z nami posiłki przy dużym stole potrzebowała poduszki, żeby siedzieć wyżej. Ze zwykłej poduszki zjeżdżała, więc ja ciągle powtarzałam, że uszyje jej siedzisko. Taką śliczną podusie w dziecięcy wzorek. Aż do czasu, gdy w Obi na dziale ogród znalazłam siedzisko na meble ogrodowe. Poduszka (polska produkcja) kosztowała 8zł. Wzór nie jest zachwycający, ale pasuje kolorystycznie do wystroju salonu (z resztą przez większość czasu jest pod stołem i jej nie widać). Dodatkowo, nie widać plam z zupek ;-). Dużym plusem jest też stabilność siedziska i wygoda. Zakup się opłacił. Za samo wypełnienie poduszki czyli owatę zapłaciłabym 10 zł. Szkoda tylko, że zabrakoło mi czasu i ambicji, na stworzenie czegoś ładnego do domu.

A Wy jak macie z szyciem i zakupami? Co u Was wygrywa?