dzień mamy

Matka Polka Szyjąca

Gdyby ktoś się mnie spytał czy Polska, to kraj dla ludzi szyjących, odpowiedziałabym „Nie”. A gdyby ktoś się spytał, czy to kraj dla mam odpowiedziałabym „NIE!!”. Niestety, obie te grupy społeczne, nie mają się u nas za fajnie. Pierwsza ze względu na trudny dostęp do wielu rzeczy przydatnych w szyciu, a druga przez prowadzoną politykę antyrodzinną. Najgorzej, jak się jest mamą szyjącą. A ponieważ zbliża się Dzień Mamy chciałaby poruszyć temat mam, które szyją.

Gdy zostałam mamą odkryłam, że bardzo dużo Pań, które szyje jest mami albo zaczęły szyć, bo zostały mami. Aż jestem zaskoczona, jak wiele osób tworzy ubrania dla dzieci. Na pewno, część z Was – bezdzietnych pomyśli sobie teraz, że baba siedzi w domu z dzieckiem i ma czas na szycie. Oj, nic bardziej mylnego. Opieka nad dzieckiem niczym nie różni się od pracy, o ile nie jest bardziej męcząca. Zwłaszcza, że od niej nie da się wziąć urlopu i nie kończy się codziennie o 16:00. Ale co Wam będę tłumaczyć, wiecie przecież lepiej. A tak na prawdę, mamy szyją z kilku innych powodów, niż rzekomy nadmiar czasu. Można je nawet podzielić wg. motywacji do szycia. I tak mamy:

Mamy Szyjące Hobbystycznie – taka Pani szyła sobie od dawna i bardzo to lubi. Co więcej, może nawet prowadzi bloga o szyciu. Generalnie, szycie sprawia jej radość i pozwala odpocząć od codziennej rutyny. I ot, zostaje mamą i wreszcie ma poważny pretekst do szycia, bo dzieci błyskawicznie wyrastają z ubranek. Zaczyna się więc masowa produkcja spodenek, sukieneczek, spódniczek, czapeczek, zabawek, kocycków itd. Szyje się jej łatwo, a do tego ma super ubranego malucha. Jedynym jej problemem jest czas. Po całym dniu bycia opiekunką, pedagogiem, kucharką, sprzątaczką, tragarzem, animatorem, negocjatorem (o ile nie antyterrorystą), kelnerką najczęściej pada na pysk. Ale najważniejsze, że co jakiś czas potrafi się zmobilizować, zorganizować i maszyna idzie w ruch.

Szycie i dzieci, to największa radość. Zdjęcie z: http://www.cottonandsunshine.co.uk/wp-content/uploads/2012/03/DSC_2536.jpg

Mamy Szyjące Ekonomicznie – każdy kto kupuje ubranka dla dzieci, wie że ich ceny to jedno wielkie nie porozumienie. Jak rzecz, na którą poszło znacznie mniej materiału i ma zwykle prostszy krój kosztuje tyle samo co ubranie dla osoby dorosłej? Oczywiście, każdy musi zarobić, ale dziecko z ubranka wyrośnie, osoba dorosła może nosić dane ubranie, aż zrobi się z niego dziurawe sito. Więc gdzie tu jest logika? Nie ma! I tak wiele mam, żeby ratować domowy budżet i zapewnić schludny wygląd swoim dzieciom wyciąga maszyny i zaczyna szyć (jak już przerobią lumpeksy, promocje w marketach, bójki o to co, rzucą w Lidlu). O tym, czy i co się opłaca szyć dla dzieci pisałam TUTAJ. A ostatnio co raz częściej przekonuję się, że znacznie więcej rzeczy warto uszyć. Zwłaszcza jeśli robimy recycling ubrań rodziców. Ale i tak największe wrażenie zrobiły na mnie mamy, które dla swoich córek na bale przebierańców tworzą sukienki modnych w danym sezonie disneyowskich księżniczek. Przy tym jest sporo roboty, już nie mówiąc o tym, że zdobycie tkanin graniczy z cudem. Jasne, pewnie powiecie, że takiej dziewczynce należy wyjaśnić, że wcale nie musi jak wszystkie koleżanki mieć sukienki księżniczki, że trzeba uczyć co to non-konformizm, trenować twardy charakter. Jasne, jasne. Pewnie widujecie dzieci tylko w reklamach i myślicie, że jedną pogadanką wszystko załatwicie. Z resztą w czymś to dziecko musi iść na bal, więc zamiast inwestować w tandetę z marketu, gonić po wypożyczalniach, lepiej uszyć piękną sukienkę dla naszej księżniczki. Chyba, że za wszelką cenę chcemy, żeby nasze dziecko było non-konfornistą i przebierzemy je za brokuła.

Mamy Szyjące Biznesowo – trzeci najbardziej wyrafinowany typ mam szyjących. To te mamy, które mają talent, świetną organizację pracy, smykałkę do biznesu (i chyba opiekunkę albo dziecko, które o 20:00 idzie spać) i zaczęły zarabiać na szyciu. I nie chodzi mi tu o spektakularne przypadki, które założyły świetnie działające sklepy z ubrankami, albo prowadzą popularnego bloga, na którym zarabiają. Chodzi mi o zwykłe mamy, które często zaczynają od obszywania dzieci koleżanek. A że zwykle robią piękne rzeczy w zdecydowanie niższych cenach, to są polecane dalej i tak ich mały biznes się kręci. Nie są to może kokosy, ale zawsze jest parę groszy na pieluszki. Dodatkowo, nikt się nie doczepi, że są bezwartościowymi darmozjadami siedzącymi w domu. Zwykle mężowie są bardzo dumni z takich szyjących-zarabiających żon-matek.

Mamo, spokojnie ja to dopasuję!

Mamo, spokojnie ja to dopasuję!

 Ale bez względu na to czy szyjemy, bo lubimy, musimy czy chcemy zarobić parę groszy Drogie Mamy, najważniejsze, że w naszym napiętym grafiku potrafimy znaleźć czas na szycie. I tego właśnie Wam, życzę z okazji Dnia Mamy, żeby zawsze był czas i siły na szycie!

dzień mamy

3 myśli nt. „Matka Polka Szyjąca

  1. MamaMi

    Paradoksalnie, im więcej rzeczy się robi, tym łatwiej znaleźć na wszystko czas i się dobrze zorganizować :) Tak samo jest z szyciem. Bo szyć z dzieckiem u boku, też trzeba umieć, o czym postronni obserwatorzy bardzo często zapominają! ;) No ale o tym, sama doskonale pewnie wiesz :)
    A z dostępnością materiałów dla Mam Szyjących jest już coraz lepiej – ja to tak widzę :) Na szczęście wiele z tych mam, otwiera swoje biznesy i zajmują się… dystrybucją półproduktów ;)

  2. Agnieszka Autor wpisu

    Jest, jest lepiej, ale to jeszcze nie to co powinno być. Jak dojdziemy do etapu, że napownica jest do kupienia w każdej pasmanterii, a nie na specjalne zamówienie, to będzie super. Właśnie, z dzieckiem trzeba umieć szyć! O tym napiszę już wkrótce (w końcu za chwilę dzień dziecka).

  3. MamaMi

    Na poszukiwania pewnych rzeczy, póki co trzeba mieć dość niekonwencjonalne pomysły ;) Ja sporo potrzebnych rzeczy znajduję w.. castoramie albo innych marketach budowlanych ;) Ciekawa jestem Twoich sposobów! Ja się swoimi dzieliłam jakiś czas temu ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.