Miesięczne archiwum: Listopad 2015

Piękna sukienka dla dziewczynki

Chyba nie ma nic piękniejszego na świecie niż sukienki dla dziewczynek. Małe dziewczynki można stroić. W falbanki, bufki, marszczenia, koronki, kokardki, ozdobne tkaniny, hafty angielskie itd. Oczywiście, ze smakiem. Bo niestety często z sukienki na roczek lub chrzest robi się suknia ślubna i to już jest niesmaczne.

Jakiś czas temu postanowiłam uszyć mojej córce taką strojną sukienkę na roczek. W tym celu wykorzystałam bawełnianą tkaninę w kremowym kolorze, haftowaną koronkę i gipiurę.

sukienka dla dziewczynki

Wykrój stworzyłam sama na podstawie sukienki z raglanem mojej córki. Składał się on z dwóch części:

  • Góry, która jest odrysowanym raglanem z granatowej sukienki (mierzyłam i przenosiłam na papier poszczególne odcinki). Na podkroju szyi dodałam kilka centymetrów, aby zrobić ozdobne zakładki.
  • Spódnicy, która jest zmarszczonym prostokątem materiału. Dodałam również pasek, by sukienka ładnie układała się na dziewczynce.do bloga1

 Kwint-esencja tej sukienki to bardzo ozdobne koronki oraz pliski. Tak naprawdę, zwykle nie potrzebujemy wielu ozdób by stworzyć coś pięknego. Czasem wystarczy piękna pasmanteria i dobra jakościowo tkanina. No i pliski i marszczenia. One zawsze są urocze i łatwe w zrobieniu.

sukienka dla dziewczynki

sukienka dla dziewczynki

sukienka dla dziewczynki

sukienka dla dziewczynki

co się opłaca szyć

Dlaczego nie MAMY czasu na szycie?

O związkach czasu i szycia pisałam już tutaj i tutaj. Niestety, temat do mnie wraca jak bumerang, ponieważ często sama się borykam z brakiem czasu. A odkąd zostałam mamą, non-stop słyszę o braku czasu w życiu kobiety z małymi dziećmi. Tylko czasem się zastanawiam jak nasze mamy i babcie dały radę. Najczęściej z większą liczbą dzieci, bez pampersów, słoiczków, lekkich wózków i o zgrozo! Internetu. I co ciekawe miały czas na szycie. I szyły piękne sukienki i kaftaniki, a nie jakieś baggy z dresówki z niewykończonymi nogawkami.

I to mnie zastanowiło. Bo tak w zasadzie, drogie mamy, dlaczego nie mamy czasu na szycie?

  1. Bo się urlopujemy. Niektóre z nas całkiem serio potraktowały słowo urlop w wyrażeniu „urlop macierzyński”. Nie jest tak? Wstajemy rano? A po co? Przecież mam urlop, dziecko wezmę do łóżka. Kawusia. Ciasteczko. Tak. Fejsbuczek. O może zajmę się dzieckiem, bo płacze. Już pora obiadowa? Na urlopie można jeść fast-foody. Co z tego, że masz 8 m-cy, przecież frytki już możesz jeść. Porządki? Jakieś ogarnięcie siebie? Przecież na urlopie chodzi się w dresie i można mieć syf. I tylko marzę, że mojej córeczce mogłabym uszyć piękną sukienkę.
  2. Organizujemy się. I to do przesady. Już nie jestem idealnym pracownikiem, więc teraz będę idealną mamą. Dom musi lśnić, obiad musi być dwudaniowy. Podłogę wyszoruję 2 razy, a potem będę się wściekać, że moje dzieci po niej chodzą. Dzieci  też muszą być idealnie grzeczne, broń Boże żeby zapłakały, lub spóźniły się chociaż 1 dzień z rozwojem. Jestem tak bardzo zajęta byciem Idealną Panią domu, że na szycie już nie ma czasu.
  3. Zbliżamy się. Nasze mamy i babcie miały wykładaną teorię zimnego chowu, karmiły co trzy godziny, a w książkach znajdywały więcej porad dotyczących sprzątania niż pomysłów na zabawę z dziećmi. Teraz za to jest na odwrót. Pewnie naczytałaś się o rodzicielstwie bliskości i postanowiłaś zachustować dziecko i tak je trzymać aż do zerówki. Tak bardzo przejęłaś się, że musisz być blisko dziecka, że poświęcasz mu każdą minutę. Szycie? Nie ma mowy. Będę aż 2 metry od mojego dziecka, które śpi.
  4. Nie wysypiamy się. Brak odpowiedniej ilości snu równa się brak sił i rozkojarzenie. Niestety, musimy zacisnąć zęby i poczekać, aż nasze maluchy trochę podrosną.
  5. Za duży wybór i chaos informacyjny. Nasze mamy i babcie nie miały takiego problemu. Był jeden wózek do wyboru, jedno łóżeczko, zupkę trzeba było ugotować samemu, a w książce dot. żywienia niemowląt była dokłada informacja ile mililitrów maluch ma zjeść. Ubranek nie było, więc trzeba było je uszyć. My za to tracimy godziny na czytaniu opinii o 55 wózku, łóżeczko kupujemy 5, bo 4 poprzednie są mało hipsterskie. Po ubranka biegamy co tydzień do lumpeksu lub kolejną wyprzedaż. Do tego codziennie odwiedzamy inny market, by w promocji kupić kolejny słoiczek. A potem pół dnia martwimy się, że nasze dziecko zjadło tylko pół słoiczka, i wypisujemy na forach czy to ok. I jak tu znaleźć chwilę na szycie?

Mam nadzieję, że teraz dla Was już jest wszystko jasne, dlaczego my mamy nie mamy czasu na szycie. Tylko nie zwalajcie wszystkiego na punkt nr 4 ;-).