co się opłaca szyć

Dlaczego nie MAMY czasu na szycie?

O związkach czasu i szycia pisałam już tutaj i tutaj. Niestety, temat do mnie wraca jak bumerang, ponieważ często sama się borykam z brakiem czasu. A odkąd zostałam mamą, non-stop słyszę o braku czasu w życiu kobiety z małymi dziećmi. Tylko czasem się zastanawiam jak nasze mamy i babcie dały radę. Najczęściej z większą liczbą dzieci, bez pampersów, słoiczków, lekkich wózków i o zgrozo! Internetu. I co ciekawe miały czas na szycie. I szyły piękne sukienki i kaftaniki, a nie jakieś baggy z dresówki z niewykończonymi nogawkami.

I to mnie zastanowiło. Bo tak w zasadzie, drogie mamy, dlaczego nie mamy czasu na szycie?

  1. Bo się urlopujemy. Niektóre z nas całkiem serio potraktowały słowo urlop w wyrażeniu „urlop macierzyński”. Nie jest tak? Wstajemy rano? A po co? Przecież mam urlop, dziecko wezmę do łóżka. Kawusia. Ciasteczko. Tak. Fejsbuczek. O może zajmę się dzieckiem, bo płacze. Już pora obiadowa? Na urlopie można jeść fast-foody. Co z tego, że masz 8 m-cy, przecież frytki już możesz jeść. Porządki? Jakieś ogarnięcie siebie? Przecież na urlopie chodzi się w dresie i można mieć syf. I tylko marzę, że mojej córeczce mogłabym uszyć piękną sukienkę.
  2. Organizujemy się. I to do przesady. Już nie jestem idealnym pracownikiem, więc teraz będę idealną mamą. Dom musi lśnić, obiad musi być dwudaniowy. Podłogę wyszoruję 2 razy, a potem będę się wściekać, że moje dzieci po niej chodzą. Dzieci  też muszą być idealnie grzeczne, broń Boże żeby zapłakały, lub spóźniły się chociaż 1 dzień z rozwojem. Jestem tak bardzo zajęta byciem Idealną Panią domu, że na szycie już nie ma czasu.
  3. Zbliżamy się. Nasze mamy i babcie miały wykładaną teorię zimnego chowu, karmiły co trzy godziny, a w książkach znajdywały więcej porad dotyczących sprzątania niż pomysłów na zabawę z dziećmi. Teraz za to jest na odwrót. Pewnie naczytałaś się o rodzicielstwie bliskości i postanowiłaś zachustować dziecko i tak je trzymać aż do zerówki. Tak bardzo przejęłaś się, że musisz być blisko dziecka, że poświęcasz mu każdą minutę. Szycie? Nie ma mowy. Będę aż 2 metry od mojego dziecka, które śpi.
  4. Nie wysypiamy się. Brak odpowiedniej ilości snu równa się brak sił i rozkojarzenie. Niestety, musimy zacisnąć zęby i poczekać, aż nasze maluchy trochę podrosną.
  5. Za duży wybór i chaos informacyjny. Nasze mamy i babcie nie miały takiego problemu. Był jeden wózek do wyboru, jedno łóżeczko, zupkę trzeba było ugotować samemu, a w książce dot. żywienia niemowląt była dokłada informacja ile mililitrów maluch ma zjeść. Ubranek nie było, więc trzeba było je uszyć. My za to tracimy godziny na czytaniu opinii o 55 wózku, łóżeczko kupujemy 5, bo 4 poprzednie są mało hipsterskie. Po ubranka biegamy co tydzień do lumpeksu lub kolejną wyprzedaż. Do tego codziennie odwiedzamy inny market, by w promocji kupić kolejny słoiczek. A potem pół dnia martwimy się, że nasze dziecko zjadło tylko pół słoiczka, i wypisujemy na forach czy to ok. I jak tu znaleźć chwilę na szycie?

Mam nadzieję, że teraz dla Was już jest wszystko jasne, dlaczego my mamy nie mamy czasu na szycie. Tylko nie zwalajcie wszystkiego na punkt nr 4 ;-).

5 myśli nt. „Dlaczego nie MAMY czasu na szycie?

  1. Ewa

    Taaaaaaaa….punkt nr 4…. niestety, moje dziecko ma już ponad 4 lata i ciągle nie przesypia całych nocy więc,,,,czasem zwalam winę na to nie wyspanie ;-)
    Ale najczęściej to jest marnowanie czasu na siedzenie przed kompem i podziwianiem prac innych i narzekaniem, że ja tak nie potrafię albo czasu nie mam! ;-)

  2. lavinka

    U mnie to jest raczej dziecko, które za bardzo interesuje się maszyną z na zmianę/się jej boi. Więc mogę szyć tylko gdy domownicy wyjdą. Robi się kilka godzin w tygodniu, z których przecież nie zawsze korzystam, bo jeszcze zlecenia, czasem zakupy itd. Z tym szyciem i czasem to nie do końca tak. Moja mama rzeczywiście nam szyła ubrania, a nawet robiła na drutach swetry, ale nie robiła tego non stop. Poza tym więcej przerabiała, niż szyła nowych. No i byliśmy chowani w poczuciu, że jak mama szyje, to mamy się trzymać od niej z daleka. Tylko że my nie odczuwaliśmy tego jako brak bliskości, tylko normalną sprawę pod tytułem „mama jest zajęta, nasze sprawy muszą poczekać”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.