Miesięczne archiwum: Grudzień 2015

Na owerloku się szyje!

W tym roku Dzieciątko zrobiło mi niezwykłą niespodziankę i pod choinką znalazłam 4-nitkowego overlocka Texi Joylock. Bardzo się ucieszyłam się z nowej maszyny. Co prawda mój Łucznik dalej się świetnie spisuje, ale już zastanawiałam się nad powrotem do szycia tylko z tkanin bawełnianych (taki oldschool), bo ścieg pseudooverlockowy wychodził tak sobie na mojej maszynie (nie mówiąc już o marnej prędkości szycia). Tak więc, już stwierdziła „Precz z dresówką”, a tu taka niespodzianka wyskoczyła z pudełka.

Moja nowa maszyna

Moja nowa maszyna

Oczywiście, dzieciątko po wręczeniu prezentu szybko się ulotniło, żeby przypadkiem nie zostać zaangażowanym w proces ustawiania maszyny. Do wyregulowania overlocka podeszła z dużym spokojem, w końcu taką maszynę rozpracowuje się przez tydzień. Na początku maszyna szyła (już była ustawiona). Potem zaczęła zrywać nitki, więc długo debatowałam jak nawlec nitkę dolnego wahacza. Następnie chciałam zmienić nitki na kolorowe, by wiedzieć która z nich ma złe napięcie, ale bałam się nawlekania. Trochę mi zajęło, zanim doszłam do tego gdzie się pochowało kilka haczyków, przez które muszę przewlec nitkę. A potem długo studiowałam instrukcję obsługi i porównywałam ścieg, który wyszedł mi z pod maszyny z tym co powinno być. Niestety, po tygodniu dalej mam złe naprężenie nici, ale dojdę, która nitka jest taka krnąbrna.

I co? I którą tu trzeba poprawić?

I co? I którą tu trzeba poprawić?

I wtopa! Zagapiłam się zszywając w kroku.

I wtopa! Zagapiłam się zszywając w kroku.

I jeszcze jedna wtopa. Materiał rozjechał mi się z lamówką.

I jeszcze jedna wtopa. Materiał rozjechał mi się z lamówką.

Jedno jest pewne, dzięki overlockowi znowu znalazłam czas na szycie i na pewno wykorzystam wszystkie zaległe tkaniny, bo wolę opanować maszynę na „starych materiałach”, a potem wszystkie dresówki, dzianiny, tkaniny pikowane i inne nowoczesne cuda będą moje.

Marzę o kąciku krawieckim

Każdy, kto szyje na pewno marzy o kąciku krawieckim. O jakimś małym stoliczku na maszyny, eleganckich półeczkach na tkaniny i tablicy korkowej na przypinanie inspiracji i projektów. Nikt nie lubi, gdy maszyna stoi w kącie szafy i trzeba ją za każdym razem wyciągać i prosić się o miejsce przy stole.

Niestety, ja też marzę o swoim kąciku krawieckim. Do dziś nie mogę pojąć jak to się dzieje, że na 40mk miałam swój kącik, a na 70 mk już nie. Ok, przybyło mi w tym czasie dzieci, ale bez przesady. Tam miałam eleganckie, drewniane (!) biurko. Tu tułam się z maszynami po stołach i biurkach. Jak miałam biurko, to nie było na nie miejsca. Jak mam miejsce, to nie mam biurka. Owszem jestem w trakcie organizacji stolika do szycia, ale za nim stanie na swoim miejscu, jeszcze trochę czasu upłynie. Jak dla mnie, najlepiej szyje się w kuchni. Kuchnia to naturalne siedlisko każdej mamy. Czuje się w niej swojsko i dodatkowo można równocześnie szyć i pilnować gotującego się obiadu. Ale niestety, kuchnia odpada. Aktualnie, czekam, aż choinka wyprowadzi się z domu (dzień kobiet?) i wtedy ja się wprowadzę ze swoim kącikiem krawieckim. Trzymajcie kciuki by się udało

To już rozumiecie, dlaczego kuchnia odpada ;-)

To już rozumiecie, dlaczego kuchnia odpada ;-)

Na koniec chciałabym zaapelować do wszystkich Pań. Nie dajcie Panom i potomstwu wypchnąć Waszych kącików krawieckich z domu! Walczcie o nie jak lwice i nie ustępujące nawet 1 cm kwadratowego. Trudno, konsola stanie gdzieś indziej, telewizor można kupić mniejszy, dzieci nie muszą mieć zabawek wszędzie. Szyjecie i nie jest to jakieś zajęcie, tylko bardzo poważne hobby, które potrzebuje dobrze zorganizowanej przestrzeni.

A na koniec dwa kąciki krawieckie, które bardzo mi się spodobały. Pierwszy, bo jest taki zwyczajny, a jednak bardzo przytulny. Drugi, bo świetnie wykorzystuje przestrzeń w domu.

Zdjęcie z: https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/236x/b8/f6/d0/b8f6d0376da69db8f9cefbc1db811a15.jpg

Zdjęcie z: http://www.mychicadventure.com/wp-content/uploads/2014/04/perfect-sewing-room.jpg

Świąteczna ozdoba

Drodzy czytelnicy, wstyd się przyznać, ale w tym roku wykonałam 1 (słownie jedną) ozdobę na choinkę. Wszyscy tworzyli piękne materiałowe lub filcowe bombki, szyli cudowne wianki bożonarodzeniowe, dziergali gwiazdki, a ja poprzestałam na zrobieniu 1 pompona z kokardką.

pompon na choinkę

Niestety, mało zimowa, ale za to bardzo choroba aura, świąteczne porządki (po ponad pół roku dom wymagał gruntownego sprzątania), opieka nad dwójką maluchów w dzień i w nocy spowodowały, że zabrakło mi czasu na szycie i robienie ozdób.

A takie miałam plany! Miały być aniołki i bombki z filcu. Bombki z dresówki i kilka gwiazdek zrobionych na szydełku. A tymczasem powstał 1 pompon z….(nie z tiulu) siatki na moskitiery. Tak więc, mam jedną ekoozdobę na mojej choince. Mam nadzieję, że na kolejne święta uda mi się stworzyć coś więcej.

A Wam drodzy czytelnicy z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia życzę dużo Zdrowia, Radości, Rodzinnych Świąt Offline a w Nowym 2016 Roku dużo czasu na szycie (żebyście potem nie byli taką gapą jak ja!) i samych udanych projektów!2

pompon na choinkę

Jak nie szyć spodni?

Dziś będzie bardzo nietypowo. Zazwyczaj piszę jak coś uszyć lub zrobić, a tym razem napiszę jak tego nie należy robić. Jeśli Wam się wydawało, że szycie to łatwa sprawa i wszystko wychodzi jak z pod przysłowiowej igły, to jesteście w błędzie. Zwłaszcza jeśli chodzi o szycie spodni. Dla starych wyjadaczy szycie spodni oznacza trudne chwile przy maszynie. Inaczej wygląda sytuacja w przypadku adeptów sztuki szycia. Chcą uszyć spodnie zaraz po kupnie maszyny lub trochę później, czyli po uszyciu pierwszej torby na zakupy. A ze spodniami nie jest tak łatwo. Pozornie wydają się łatwe w uszyciu. Zwłaszcza takie z piżamy. Niby luźne, niby marszczone, więc nic się super nie musi układać. Nigdzie nic nie musimy dopasowywać. A jednak, jest kilka błędów, które możemy popełnić i z piżamy jak ze snów zrobi się nocny koszmar.

Nie szyj bez wykroju. Na pewno, przeczytaliście w Internecie, że ktoś sobie uszył spodnie bez wykroju. Wziął jeansy, pomierzył, odrysował przód oraz tył i miał już wykrój, z którego uszył spodnie. Może ta osoba miała szczęście albo w skończony kurs kroju. Albo pospinała coś agrafkami do zdjęcia, żeby wyglądało dobrze. Kochani czytelnicy, próbowałam i spodnie szyte bez profesjonalnego wykroju nie wychodzą. To nie jest spódnica na gumce, to nie jest sukienka bez rękawów. Spodnie to dwie nogawki, przód i tył, który musi pomieścić pupę. To wszystko się musi ze sobą zgrać i na dodatek dobrze na was wyglądać. Nic nie może opinać lub odstawać. Nogawki nie mogą zakręcać do środka. A o takie pomyłki łatwo, jeśli szyjemy bez profesjonalnego wykroju. Dlatego, warto zainwestować w wykrój spodni. Na pewno coś się uda znaleźć Wam w Burdzie lub na Papavero. Ja znalazłam jeden i dzięki nie mu uszyłam już kilka par szortów i długich spodni

do bloga 1

Nieudana próba szycia bez wykroju.

jak uszyć spodnie

Mój ulubiony wykrój – zaznaczony na szaro :)

Nie szyj bez przymiarki. W ogóle szycie czegokolwiek bez przymiarki to jakaś pomyłka. Zwłaszcza należy przymierzyć spodnie i sprawdzić czy wszystko dobrze się układa. Czy nie marszczy się, czy nie są za płytkie. Czy Wam się coś nie wrzyna. Jeśli tak, to mamy jeszcze szansę wprowadzić poprawki. Przy okazji podczas przymiarki wyznaczymy długość nogawki.

Nie szyj bez doświadczenia. Spodnie to nie jest dobry pomysł na pierwsze szycie. Zwłaszcza te z dresu. Jeśli nie macie doświadczenia, szycie spodni tylko Was zniechęci do tego zajęcia, ponieważ na pewno coś wyjdzie nie tak. Najpierw trzeba poznać swoją maszynę, nauczyć się szyć prosto i umieć wyczuć tkaninę. Dopiero potem możemy kombinować z trudniejszymi krojami i dzianinami.

Podsumowując, jeśli już koniecznie musicie uszyć spodnie, to nie zrażajcie się do szycia, jeśli Wam nie wyjdą za pierwszym razem. Kiedyś w końcu się uda, a w międzyczasie na pewno uszyjecie wiele pięknych rzeczy.

Ps. Inspiracją do tego wpisu było szycie spodni z piżamy na prezent pod choinkę. Wkrótce pokaże je na blogu, bo to mimo wszystko niespodzianka!