Archiwa tagu: szycie na maszynie

szycie na maszynie

5 błędów początkujących szyjących

Jako osoba prowadząca bloga często otrzymuję pytania od początkujących krawców. Dodatkowo, czytam o problemach osób zaczynających przygodę z szyciem na forach lub facebookowych grupach. Zauważyłam, że wiele problemów, a raczej błędów powtarza się notorycznie. A oto 5 najpopularniejszych.

Za długo myślę nad wyborem maszyny – wpadłaś na genialny pomysł, że będziesz szyć. Do tego porzebujesz maszyny. Jeśli jej nie pożyczyłaś, to pewnie stoisz przed poważnym dylematem: jaką maszynę kupić? Z jednej strony marzy Ci się wypasiona Juki lub Brother. Z drugiej strony dysponujesz skromnym budżetem i nie jesteś pewna czy szycie przypadnie Ci do gustu. Oczywiście, na forach już się naczytałaś, że Łucznik, który mieści się w Twoim budżecie jest zły i nie dobry. Jasne, te maszyny to nie to samo co Brother, ale pamiętaj, że część negatywnych opinii nt. Łucznika pochodzi od zaawansowanych szyjących, którzy często żyją z szycia. W ich przypadku Łucznik się nie sprawdzi, w Twoim na pewno. Z resztą wyposażenie kuchni masz z Miéle czy Zelmera?

szycie na maszynie

Ten zły Łucznik…służy mi już 5 lat :)

Burda samo zło –Jeszcze nic nie uszyłaś, a już głosisz opinie, że Burda jest szmatława i nie ma w niej fajnych wykrojów. Albo twierdzisz, że wykroje są za proste. Trudno się z tymi opiniami nie zgodzić, bo w porównaniu do lat 90 Burda faktycznie sporo straciła na jakości. Ale podobnie jak w przypadku maszyn do szycia, opinia zaawansowanej szyjącej jest nieprzydatna dla żółtodzioba. Cieszcie się adepci sztuki krawieckiej, że Burda ma teraz same proste wykroje. Macie się na czym uczyć. Ja się uczyłam szyć w latach 90, kiedy to 99% wykroi w Burdzie miało 3 kropki i chciało mi się wyć!

Uszyję spodnie – jasne a czemu nie od razu frak z aksamitu? To poważna bolączka adeptów szycia. Kupują maszynę, naoglądają się blogów krawieckich i od razu chcą szyć spodnie albo płaszcze. Kochani! Każdy, kto miał okazję szyć w czasach przed Internetem (były takie) zaczynał od szycia poszewki, torebki i spódnicy na gumce. I wraz ze wzrostem umiejętności, opanowaniem kolejnych trików, zwiększał stopień trudności wykroju. A teraz? Uszyję płaszcz. O nie wyszło, to maszyna w kąt. Niestety, w szyciu potrzeba czasu, pokory i stopniowego zwiększania trudności wykroi. Tylko to pozowoli na uszycie fraka z aksamitu ;-).

szycie na maszynie

Tak, zaczynamy od poszewki

Rzucam się na dzianinę (zwłaszcza dresówkę) – to trochę wina obecnych trendów. Wszystko jest z dresówki albo dzianiny. Już prawie w ogóle nie nosi się nieelastycznych ubrań. Dużym plusem dzianin jest to, że nie trzeba jej wykańczać. Minusem, że podczas szycia się naciąga i jest dość trudna w obróbce. A już na pewno ciężko się szyje ze ślizgającego się minky. Jeśli już zaczynamy szyć, to na pierwszy ogień powinna pójść średniej grubości 100% bawełna. Dzięki niej nauczymy się panować nad maszyną, a nie będziemy ciągle walczyć z uciekającym materiałem. Dodatkowo, nauczymy się wykańczać brzegi i zakodujemy sobie pewną estetykę krawiecką.

szycie na maszynie

Ja wykańczam nawet dresówkę…sorry, taki mam nawyk ;-)

Za szybko się zniechęcam – zobaczyłam drogą sukienkę, więc uszyję podobną sama. Znalazłam wykrój w Burdzie, wycięłam, wykroiłam z tkaniny, pozszywałam i już w niej wychodzę. Tylko uuups, nie pasuje. To pewnie przez tą złą Burdę i beznadziejnego Łucznika. Oj, nic bardziej mylnego. To przez Twój pośpiech. A wystarczy po wycięciu wykroju przyłożyć go do siebie. Od razu zauważymy, czy rękaw będzie odpowiednej długości i nie braknie nam kilku centymetrów w talii. Albo na odwrót, czy nie trzeba wyciąć mniejszego wykroju. Potem przyda się fastryga i pierwsza przymiarka. Jeśli wszystko pasuje możemy szyć. Jeśli mamy wątpliwości, to poprawiamy. Jeśli coś jest nie halo, to prujemy i zszywamy i prujemy. Aż osiągniemy porządany efekt.

Pewnie teraz pomyślicie sobie, że szycie jest strasznie nudne. Nie, szycie wymaga dokładności, czasu i pokory. Nawet jeśli nie mamy tych cech, możemy się ich nauczyć i cieszyć się z tworzonych przez nas rzeczy.

Dodatki krawieckie

Szyłam w Łodzi

Po przerwie wróciłam do maszyny i zaczęłam od szycia w Łodzi. Zapewne zapytacie dlaczego tak daleko? Otóż, byłam na zlocie forum ekrawiectwo.net w Łodzi w uroczej kawiarence szyciowej Strima-Atelier, gdzie pijąc kawę (w moim wypadku herbatę) można skorzystać z maszyn do szycia. A nie są to zwykłe maszyny. Na zlocie miałam okazję wypróbować overlocka i super wypasione maszyny, które pozwalają na programowanie ściegów, szycie kilkoma po sobie ściegami ozdobnymi a na koniec same obcinają nitkę (Janome Memory Craft). Dodatkowo, zobaczyłam jak się szyje na maszynie przemysłowej, filcarce (maszyna do łączenia filcu z tkaniną) i jak pracuje hafciarka.

Maszyny w Strimie

Maszyny w Strimie

Hafciarka

Hafciarka w pracy ;)

Ale na samy podziwianiu maszyn się nie skończyło. Zlot obejmował też część praktyczną, podczas której doświadczeni uczestnicy forum pomagali i doradzali w zakresie przeróbek. Tak więc, po zdobyciu cennych wskazówek zasiadłam do maszyny Janome, którą zawsze chciałam przetestować i zaczęłam zwężać bluzkę.

Zwężanie bluzki

Dodatkowo, szyłyśmy ręcznie malowane torby. Torby malowaliśmy sami z wykorzystaniem szablonów malarskich. Zdecydowałam się na gęsi, które podczas malowania zmutowały do bocianów (tak to jest jak się dzióbki i łapki pomaluje na czerwono ;)).

Krojenie torby

Krojenie torby

Malowanie na torbie

Malowanie gęsi na torbie ;)

Wzór na torbie

Po zdjęciu szablonu – bociany na torbie ;)

Torba ręcznie malowana

Prawie skończona torba

Oprócz poznawania uczestników forum, szycia i podziwiania maszyn trochę się obłowiłam. Otrzymałam wielofunkcyjną (jak się dowiedziałam ;)) torbę z logo forum. Strima to nie tylko miejsce gdzie można szyć, ale również sklep z maszynami i akcesoriami krawieckimi. I tak z Łodzi wróciłam z piękną nową miarą (starą dopadł kot :P), profesjonalnym magnesem na szpilki (koniec z ich gubieniem) i zestawem igieł do streczu ;).

Dodatki krawieckie

Kto jeszcze nie był na forum, niech zajrzy. A komu spodobały się zdjęcia ze Strimy, niech koniecznie odwiedzi albo chociaż zajrzy na ich stronę!

A Łódź? Po raz pierwszy byłam w Łodzi dłużej niż przejazdem nad morze i póki co jestem rozczarowałam. Piękne miasto, ale dość zaniedbane. Miasta mody prawie w ogóle nie spotkałam (oprócz wielkiego baneru Fashion Philosophy), więc trochę się rozczarowałam. Ale pewnie 1,5 dnia, to za mało, by poznać Łódź i spotkać miasto mody.