Archiwa kategorii: O szyciu

Sukienka na pochmurną jesień

Skończyło się lato i w szafa mojej córki okazała się deficytowa w sukienki z długim rękawem. Sukienek bez rękawów mamy kilka sztuk i liczyłam, że one w połączeniu z koszulką z długim rękawem wystarczą, ale czasem takie rozwiązanie może spowodować przegrzanie. Dodatkowo, będąc z wizytą w cudowny Sklepie Tekstylnym w Łaziskach kupiłam bardzo miękką holenderska dzianinę w chmurki. Dzianina była przeznaczona właśnie na sukienkę.

sukienka dla dziewczynki

Sukienka wyszła z niej obłędna. Na córce wygląda po prostu super. Dodatkowo, pasuje idealnie, bo wykrój stworzyłam sama (chociaż podkroje ramion mogłyby być lepsze a odcięcie karczku powinno być wyprofilowane po łuku). Ale na szczęście dzianina, przyjmie wszystko. A czego nie przyjmie, to zetnie overlock, więc sukienka układa się dobrze (tkanina nie przepuściła by mi takich niedoróbek).

sukienka dla dziewczynki

Samo szycie było dość łatwe. W zasadzie to była klasyka. Prułam trochę przy wykończeniu, ponieważ zależało mi na tym, żeby zszedł się wzór. I właśnie te wzór przysporzył sporo pracy przy krojeniu sukienki. Chmurki jak możecie zauważyć są ułożone w regularną szachownicę. Przypadkowe krojenie mogłoby spowodować, że sukienka wyglądałaby byle jak. Kroiłam tak, by na przodzie sukienki środek chmurki był środkiem sukienki. Dodatkowo, zadbałam o to by brzeg karczku i dołu sukienki kończył się, tak aby nie przycięło żadnej chmurki (nawet po podwinięciu, bo szkoda takie wzoru).

Udało się wszystko pozszywać. Rękaw był dwa razy poprawiany. Niestety, cięcie z zachowaniem wzoru spowodowało, że zużyłam więcej materiału, niż planowałam. Ale warto było się tak poświęcić.

sukienka dla dziewczynki

A na koniec mam 3 dobre rady związane ze schodzeniem się wzoru:

  1. Przed krojeniem i szyciem upewniamy się czy wzór układa się poprawnie. Dzięki temu zapobiegniemy wycięciu lub zszyciu czegoś ze wzorem do góry nogami.
  2. sukienka dla dziewczynkiPodczas krojenia pamiętamy o zapasie na szwy i tniemy tak, aby linia szwu przechodziła w miejscach gdzie nie ma nadruku.
  3. sukienka-chmurki5Elementy łączone w pionie (np. karczek i spódnica sukienki) powinny być tak skrojone, by dolna część była kontynuacją wzoru z góry (mistrzowie krawiectwa potrafią tak pociąć i pozszywać kratkę, że wzór z rękawa schodzi się idealnie ze wzorem z podkroju pachy).

sukienka-chmurki3

I pamiętajcie, każdemu się rozjedzie albo źle zszycie ;-)

 

Jak uszyłam tipi?

Tipi, czyli namiot indiański, to ostatnio bardzo modny element wystroju w pokoju dziecięcym. Wygląda bardzo fajnie, a do tego gwarantuje świetna zabawę. Szycia tipi nie miałam w planach. Moja córka ma słodki różowy namiot z księżniczkami, więc po co kolejny? Ale jednak mnie dopadło – namiot dla dzieci koleżanki.

jak uszyć tipi

jak uszyć tipi IMG_0447

Podczas przygotowań do szycia korzystałam z bardzo fajnego tutoriala zamieszczonego przez Gu tworzy (tutaj). A teraz sama opiszę jak uszyłam tipi. Przy okazji zamieszczam kilka dodatkowych informacji.

Tkanina: Bawełna. 3 mb tkaniny we wzorek na wierzch i 3 mb tkaniny gładkiej na spód.
Bawełny najlepiej szukać w sklepach z tkaninami do domu. W Internecie zajrzyjcie do eTasiemki (żółte wnętrze tipi właśnie z tego sklepu), Bell Paris albo Textilmaru. Może też być jednowarstwowe tipi, ale wtedy najlepiej kupić sztywniejszą tkaninę np. z Ikea albo tkaninę zasłonową . Jeśli chcemy uszyć też podłogę lub poduszki musimy doliczyć dodatkowe  dwa metry.

Dodatki: 4 kije – drewniane lub bambusowe (te wykorzystałam), ok. 4 m taśmy z frędzlami (moja też z eTasiemki), 2 metry sznurka, mąż z wiertarka i piłką do drewna.

Wykrój&Krojenie: Materiał kroiłam wg. schematu zamieszczonego na Gu Tworzy. Zbytnio zasugerowałam się zapasem na górne brzegi i za dużo miałam do podwinięcia. Na początku chciałam wyrysować na tkaninie wszystkie linie, ale to było trochę skomplikowane, więc ułatwiłam sobie pracę. Wyznaczyłam górną i dolą linię brzegów. Zaznaczyłam wszystkie wierzchołki trapezów (na obrazku poniżej na czerwono).

schemat tipi

Schemat tipi z bloga Gu Tworzy z punktami, które zaznaczyłam na tkaninie.

Następnie wyznaczyłam pierwszy skośny bok i wycięłam pierwszy trapez, czyli połowę drzwi tipi. Kolejnego nie wyznaczyłam, tylko złożyłam trapez na pół i cięłam po brzegu. Tak cięłam kolejne dwa trapezy, pilnując zaznaczonych wymiarów. Na końcu przyłożyłam pierwsze drzwi i wycięłam od nich drugie.

szycie tipi

szycie tipi

Szycie: Tipi to dość łatwa rzecz do uszycia. Same proste odcinki, zero szycia po łuku, wdawania, marszczenia, kombinowania. Ale do przeszycia są dość duże odcinki materiału, a z każdą następną ścianą tipi robi się co raz cięższe i trudne w operowaniu przy maszynie, więc warto zszywać tipi na dużym stole, na którym można rozłożyć cały materiał.

Moje tipi jest dwustronne, więc zaczęłam od zszycia wierzchniej i spodniej części ze sobą. Dwa elementy tej samej ściany składałam prawą stroną do prawej i zszywałam około 1 cm od brzegu. Odwracałam na prawą stronę i rozprasowałam szwy. Następnie przeszyłam górne i dolne brzegi jeszcze raz. Górę 1 cm od krawędzi, a dół 10 cm od krawędzi (żeby ściana była sztywniejsza). W przypadku drzwi zszyłam najpierw prosty boczny brzeg (czyli to co będzie wejściem), a dopiero potem górny i dolny brzeg. Obie części drzwi szyłam osobno, połączyłam je dopiero na samym końcu szycia całego namiotu.

Kolejnym etapem były tunele. Najpierw, złożyłam ściany tipi lewą stroną do lewej i przeszyłam na prawej stronie w odległości 1,5 cm od brzegu. Złożyłam wzdłuż przeszycia prawą do prawej strony i w odległości 4 cm od brzegu (odległość wyznaczyłam szpilkami) i przeszyłam.

jak uszyć tipi

Doszywałam kolejne ściany wg tej samej zasady. Na końcu zszyłam ze sobą dwie części drzwi na odcinku 40 cm od góry (reszta stanowi wejście). Dodatkowo, mocno zaryglowałam szew, żeby łatwo się nie rozpruł, przy częstym używaniu. Brzeg drzwi wykończyłam ozdobną taśmą z frędzlami (wszywana za pomocą stopki do zamków).

jak uszyć tipi

Szew drzwi mocno zaryglowany – zabezpieczenie przed podarciem.

jak uszyć tipi

Założyłam kije na tipi, zawiązałam u góry sznurkiem i resztką taśmy z frędzlami. Wszystko było ok, więc z pomocą męża przycięłam kije i przewierciliśmy dziurki na sznurek. Tipi było gotowe do użytku.

 Moje dzieci oszalały na jego punkcie i nie chciały z niego wyjść. Dzieci, do których tipi trafiło tak bardzo je polubiły, że kazały mamie spakować je na wakacje.

Ps. Jeszcze na koniec króciutki tiutorial nt. zakończenia szwu, gdy mamy 2 warstwy materiału. Perfekcyjnego szycia nigdy dość!

wykonczenie szwów

Nowe poczwórne życie swetra

Jak na pewno zauważyliście w moim poprzednim wpisie pojawiła się przeróbka swetra taty na dziecięce ubrania. Właśnie ta przeróbka była inspiracją do napisania poprzedniego posta, a dzisiaj szczegółowo prezentuję efekt mojej pracy.

przeróbka swetra

Sweter taty zalegał w kartonie z nienoszonymi ubraniami od dłuższego czasu. Niby był okej, ale do pracy już się nadawał. Postanowiłam go przerobić na dziecięce ubrania (głównie zależało mi na sweterku dla synka). Dodatkowo, miałam okazję sprawdzić jak mój overlock szyje dzianinę swetrową i okazuje się, że zszywa ją znakomicie. Aczkolwiek, ja sama nie zapałałam miłością do tego typu dzianiny. Dość mocno się strzępiła i rozchodziła.

Ze swetra uszyłam dres dla chłopaka (bluza + spodenki), sukienkę i czapkę dla dziewczynki.

ubranka dziecięce

Przeróbkę zaczęłam od przygotowania wykroju nogawek spodni i sweterka. Na nogawki wykorzystałam wykrój na baggy, które już widzieliście na blogu. Nogawki wykroiłam z rękawów, zachowując oryginalne mankiety ze swetra. Górę spodni wzmocniłam bawełnianą taśmą, która stworzyła tunel na gumkę. Następnie wzięłam się za bluzę. Odrysowałam w całości przód i rękaw z bluzy. Przypięłam wykrój do swetra wykorzystując oryginalny podkrój swetra taty i raglanowy rękaw. Takie wykorzystanie ubrania sprawiło, że sweterek składał się z 2 nierównych części i zamek jest wszyty po skosie.

spodenki chłopięcesweterek chłopięcy

przeróbka swetra

Krojenie sweterka z wykorzystaniem podkroju szyi i raglanowego rękawa.

przeróbka swetra

Usztywnianie góry spodenek bawełnianą taśmą – dzięki niej stworzyłam tunel na gumkę.

Zostało mi na tyle dużo materiału, że skroiłam jeszcze czapkę i karczek sukienki. Do tych rzeczy wykorzystałam resztki miętowej dresówki (na ściągacz do czapki, dół sukienki, odszycia podkrojów). Dodatkowo, resztki pocięłam na sweterek dla lali, ale on nie wyszedł (na nim też ustawiałam overlocka pod dzianinę, więc miał prawo się nie udać).  Z całego krojenia została mi tylko mała kupka resztek. Prawda, że ze mnie prawdziwa eco-mama-krawcowa?

sukienka dla dziewczynki

czapka dziecięca

Z efektu szycia jestem bardzo zadowolona. Udało mi się stworzyć 4 nowe rzeczy bez wydawania złotówki. Dodatkowo, dzieci są zachwycone nowymi ubraniami.

Jak przerabiać ubrania?

Każdy, kto szyje na pewno kiedyś próbował przerobić stare lub nienoszone ubranie w coś całkiem nowego. Jest to bardzo fajna sprawa. Raz, że całkiem dobrej rzeczy nadajemy drugie, nieraz lepsze życie. Dwa, że możemy poćwiczyć szycie bez szczególnego wydawania pieniędzy na tkaniny (np. na starych jeansach możemy przetestować czy nasza maszyna udźwignie szycie ciężkiej tkaniny, a nienoszonym swetrze sprawdzimy czy szycie dzianiny nam odpowiada itd.)

Ubrania przerabiam odkąd pamiętam. Zwykle musiałam się nieźle nakombinować, by wyszło coś fajnego. I zwykle w połowie szycia stwierdzałam, że lepiej byłoby kupić metr tkaniny i uszyć coś od początku. Z takich przeróbek zebrałam garść złotych myśli, które mogą być dla Was pomocne przy próbach stworzenia czegoś z niczego.

A więc o czym musimy pamiętać przy przerabianiu ubrań?

  1. Do przeróbek wykorzystuj ubrania, które nie mają śladów noszenia typu spranie lub zmechacenie. Ze zmechaconego swetra taty otrzymasz zmechacony sweter dla dziecka i nie licz na cuda. Inaczej się mają plamy i rozdarcia, ale trzeba je uwzględnić przy projektowaniu przeróbki.przeróbka swetra
  2. Staraj się wykorzystać fabryczne brzegi np. bok jeansów przy szyciu spodni, listwy z guzikami i dziurkami przy przeróbce koszuli na sukieneczkę lub podwinięcie koszulki przy szyciu spodenek dla malucha.przerobka koszulki
  3. Nie marnuj pasmanterii. Jeśli nie wykorzystujesz, to odpruj guziki i zamki. Nawet nie wiesz kiedy się mogą przydać.
  4. Pamiętaj o kierunku tkaniny i staraj się go trzymać. Zwłaszcza przy tkaninach wzorzystych, welurach i takich, które mogą się brzydko rozejść po kilku praniach.
  5. Spytaj czy możesz przerobić… żeby tatuś nie był zdziwiony, że syn nosi spodnie z jego koszulki ;-)

 

Udanych przeróbek ubrań!

 

Dalej szyję na owerlocku

Drodzy czytelnicy, dziś jeszcze trochę napiszę na temat mojej nowej maszyny do szycia. Odkąd mam owerlocka udało mi się tak zorganizować czas na szycie. Nawet naprędce wygospodarowałam (wywalczyłam) miejsce na kącik krawiecki (hura!).

Spodenki uszyte dla syna - pierwsza rzecz uszyta na overlocku

Spodenki uszyte dla syna – pierwsza rzecz uszyta na overlocku

Oczywiście jak się mogłam tego spodziewać, nowy sprzęt nie dał się od razu okiełznać. Po wypakowaniu maszyny z pudła koniecznie chciałam sprawdzić jak się na niej szyje i wiedziałam, że tak łatwo nie będzie.

Już wcześniej interesowałam się szyciem na owerlocku, więc wiedziałam z jakimi problemami mogę się zmierzyć na początku. Przed wszystkim owerlock wymaga ustawienia 4 nici. 2 igieł i 2 naprężaczy. To powoduje, że jego wyregulowanie zajmuje trochę czasu. Wieść internetowa niesie, że około tygodnia i ja ją potwierdzam! Do misji ustawienia właściwego naprężenia nici podeszłam profesjonalnie, czyli zamiast męczyć się na jednobarwnych niciach założyłam nitki o różnych kolorach. Dzięki temu od razu wiedziałam, która nić ma złe naprężenie i szybko załapałam jak ta maszyna pracuje. Dodatkowo, zamiast obszywać kawałki materiału stwierdziłam, że wreszcie pozszywam dawno skrojone ubranka dla dzieci (niektóre wymagały przedłużenia, hahaha). Generalnie, za cel postawiłam sobie wyszycie wszystkich zaległych tkanin na owerlocku, tak by opanować tą maszynę do perfekcji.

Oczywiście, pierwsze próby szycia na tej maszynie nie obyły się bez wpadek. Pomijam zrywanie nici, bo nie zauważyłam, że źle zakładam nitkę. Trochę mnie przerosła prędkość maszyny i na początku nie nadążałam za jej tempem. Z tego zrodziły się kwiatki typu za duże wcięcie w kroku albo rozjechanie się lamówki z brzegiem rękawa. Ale z każdym przeszytym metrem idzie mi co raz lepiej.

Na razie uszyłam 2 pary spodni baggy oraz tunikę. Kolejne rzeczy już czekają w kolejce na zszycie.

sukienka z dresówki

Sukienka z dresówki dla córeczki.

sukienka z dresówki

Jestem staroświecka. Lubię lamówki,

sukienka z dresówki

Dość oryginalny dół.

spodnie z dresówki

Spodenki uszyte dla syna.

spodenki z dresówki

Tu już modny ściągacz.

spodnie z dresówki

A to spodnie, przy których popełniłam najwięcej błędów – nadają się na wpis pt. Jak nie szyć i nie przedłużać spodni ;-)

Na owerloku się szyje!

W tym roku Dzieciątko zrobiło mi niezwykłą niespodziankę i pod choinką znalazłam 4-nitkowego overlocka Texi Joylock. Bardzo się ucieszyłam się z nowej maszyny. Co prawda mój Łucznik dalej się świetnie spisuje, ale już zastanawiałam się nad powrotem do szycia tylko z tkanin bawełnianych (taki oldschool), bo ścieg pseudooverlockowy wychodził tak sobie na mojej maszynie (nie mówiąc już o marnej prędkości szycia). Tak więc, już stwierdziła „Precz z dresówką”, a tu taka niespodzianka wyskoczyła z pudełka.

Moja nowa maszyna

Moja nowa maszyna

Oczywiście, dzieciątko po wręczeniu prezentu szybko się ulotniło, żeby przypadkiem nie zostać zaangażowanym w proces ustawiania maszyny. Do wyregulowania overlocka podeszła z dużym spokojem, w końcu taką maszynę rozpracowuje się przez tydzień. Na początku maszyna szyła (już była ustawiona). Potem zaczęła zrywać nitki, więc długo debatowałam jak nawlec nitkę dolnego wahacza. Następnie chciałam zmienić nitki na kolorowe, by wiedzieć która z nich ma złe napięcie, ale bałam się nawlekania. Trochę mi zajęło, zanim doszłam do tego gdzie się pochowało kilka haczyków, przez które muszę przewlec nitkę. A potem długo studiowałam instrukcję obsługi i porównywałam ścieg, który wyszedł mi z pod maszyny z tym co powinno być. Niestety, po tygodniu dalej mam złe naprężenie nici, ale dojdę, która nitka jest taka krnąbrna.

I co? I którą tu trzeba poprawić?

I co? I którą tu trzeba poprawić?

I wtopa! Zagapiłam się zszywając w kroku.

I wtopa! Zagapiłam się zszywając w kroku.

I jeszcze jedna wtopa. Materiał rozjechał mi się z lamówką.

I jeszcze jedna wtopa. Materiał rozjechał mi się z lamówką.

Jedno jest pewne, dzięki overlockowi znowu znalazłam czas na szycie i na pewno wykorzystam wszystkie zaległe tkaniny, bo wolę opanować maszynę na „starych materiałach”, a potem wszystkie dresówki, dzianiny, tkaniny pikowane i inne nowoczesne cuda będą moje.

Marzę o kąciku krawieckim

Każdy, kto szyje na pewno marzy o kąciku krawieckim. O jakimś małym stoliczku na maszyny, eleganckich półeczkach na tkaniny i tablicy korkowej na przypinanie inspiracji i projektów. Nikt nie lubi, gdy maszyna stoi w kącie szafy i trzeba ją za każdym razem wyciągać i prosić się o miejsce przy stole.

Niestety, ja też marzę o swoim kąciku krawieckim. Do dziś nie mogę pojąć jak to się dzieje, że na 40mk miałam swój kącik, a na 70 mk już nie. Ok, przybyło mi w tym czasie dzieci, ale bez przesady. Tam miałam eleganckie, drewniane (!) biurko. Tu tułam się z maszynami po stołach i biurkach. Jak miałam biurko, to nie było na nie miejsca. Jak mam miejsce, to nie mam biurka. Owszem jestem w trakcie organizacji stolika do szycia, ale za nim stanie na swoim miejscu, jeszcze trochę czasu upłynie. Jak dla mnie, najlepiej szyje się w kuchni. Kuchnia to naturalne siedlisko każdej mamy. Czuje się w niej swojsko i dodatkowo można równocześnie szyć i pilnować gotującego się obiadu. Ale niestety, kuchnia odpada. Aktualnie, czekam, aż choinka wyprowadzi się z domu (dzień kobiet?) i wtedy ja się wprowadzę ze swoim kącikiem krawieckim. Trzymajcie kciuki by się udało

To już rozumiecie, dlaczego kuchnia odpada ;-)

To już rozumiecie, dlaczego kuchnia odpada ;-)

Na koniec chciałabym zaapelować do wszystkich Pań. Nie dajcie Panom i potomstwu wypchnąć Waszych kącików krawieckich z domu! Walczcie o nie jak lwice i nie ustępujące nawet 1 cm kwadratowego. Trudno, konsola stanie gdzieś indziej, telewizor można kupić mniejszy, dzieci nie muszą mieć zabawek wszędzie. Szyjecie i nie jest to jakieś zajęcie, tylko bardzo poważne hobby, które potrzebuje dobrze zorganizowanej przestrzeni.

A na koniec dwa kąciki krawieckie, które bardzo mi się spodobały. Pierwszy, bo jest taki zwyczajny, a jednak bardzo przytulny. Drugi, bo świetnie wykorzystuje przestrzeń w domu.

Zdjęcie z: https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/236x/b8/f6/d0/b8f6d0376da69db8f9cefbc1db811a15.jpg

Zdjęcie z: http://www.mychicadventure.com/wp-content/uploads/2014/04/perfect-sewing-room.jpg

Jak nie szyć spodni?

Dziś będzie bardzo nietypowo. Zazwyczaj piszę jak coś uszyć lub zrobić, a tym razem napiszę jak tego nie należy robić. Jeśli Wam się wydawało, że szycie to łatwa sprawa i wszystko wychodzi jak z pod przysłowiowej igły, to jesteście w błędzie. Zwłaszcza jeśli chodzi o szycie spodni. Dla starych wyjadaczy szycie spodni oznacza trudne chwile przy maszynie. Inaczej wygląda sytuacja w przypadku adeptów sztuki szycia. Chcą uszyć spodnie zaraz po kupnie maszyny lub trochę później, czyli po uszyciu pierwszej torby na zakupy. A ze spodniami nie jest tak łatwo. Pozornie wydają się łatwe w uszyciu. Zwłaszcza takie z piżamy. Niby luźne, niby marszczone, więc nic się super nie musi układać. Nigdzie nic nie musimy dopasowywać. A jednak, jest kilka błędów, które możemy popełnić i z piżamy jak ze snów zrobi się nocny koszmar.

Nie szyj bez wykroju. Na pewno, przeczytaliście w Internecie, że ktoś sobie uszył spodnie bez wykroju. Wziął jeansy, pomierzył, odrysował przód oraz tył i miał już wykrój, z którego uszył spodnie. Może ta osoba miała szczęście albo w skończony kurs kroju. Albo pospinała coś agrafkami do zdjęcia, żeby wyglądało dobrze. Kochani czytelnicy, próbowałam i spodnie szyte bez profesjonalnego wykroju nie wychodzą. To nie jest spódnica na gumce, to nie jest sukienka bez rękawów. Spodnie to dwie nogawki, przód i tył, który musi pomieścić pupę. To wszystko się musi ze sobą zgrać i na dodatek dobrze na was wyglądać. Nic nie może opinać lub odstawać. Nogawki nie mogą zakręcać do środka. A o takie pomyłki łatwo, jeśli szyjemy bez profesjonalnego wykroju. Dlatego, warto zainwestować w wykrój spodni. Na pewno coś się uda znaleźć Wam w Burdzie lub na Papavero. Ja znalazłam jeden i dzięki nie mu uszyłam już kilka par szortów i długich spodni

do bloga 1

Nieudana próba szycia bez wykroju.

jak uszyć spodnie

Mój ulubiony wykrój – zaznaczony na szaro :)

Nie szyj bez przymiarki. W ogóle szycie czegokolwiek bez przymiarki to jakaś pomyłka. Zwłaszcza należy przymierzyć spodnie i sprawdzić czy wszystko dobrze się układa. Czy nie marszczy się, czy nie są za płytkie. Czy Wam się coś nie wrzyna. Jeśli tak, to mamy jeszcze szansę wprowadzić poprawki. Przy okazji podczas przymiarki wyznaczymy długość nogawki.

Nie szyj bez doświadczenia. Spodnie to nie jest dobry pomysł na pierwsze szycie. Zwłaszcza te z dresu. Jeśli nie macie doświadczenia, szycie spodni tylko Was zniechęci do tego zajęcia, ponieważ na pewno coś wyjdzie nie tak. Najpierw trzeba poznać swoją maszynę, nauczyć się szyć prosto i umieć wyczuć tkaninę. Dopiero potem możemy kombinować z trudniejszymi krojami i dzianinami.

Podsumowując, jeśli już koniecznie musicie uszyć spodnie, to nie zrażajcie się do szycia, jeśli Wam nie wyjdą za pierwszym razem. Kiedyś w końcu się uda, a w międzyczasie na pewno uszyjecie wiele pięknych rzeczy.

Ps. Inspiracją do tego wpisu było szycie spodni z piżamy na prezent pod choinkę. Wkrótce pokaże je na blogu, bo to mimo wszystko niespodzianka!

co się opłaca szyć

Dlaczego nie MAMY czasu na szycie?

O związkach czasu i szycia pisałam już tutaj i tutaj. Niestety, temat do mnie wraca jak bumerang, ponieważ często sama się borykam z brakiem czasu. A odkąd zostałam mamą, non-stop słyszę o braku czasu w życiu kobiety z małymi dziećmi. Tylko czasem się zastanawiam jak nasze mamy i babcie dały radę. Najczęściej z większą liczbą dzieci, bez pampersów, słoiczków, lekkich wózków i o zgrozo! Internetu. I co ciekawe miały czas na szycie. I szyły piękne sukienki i kaftaniki, a nie jakieś baggy z dresówki z niewykończonymi nogawkami.

I to mnie zastanowiło. Bo tak w zasadzie, drogie mamy, dlaczego nie mamy czasu na szycie?

  1. Bo się urlopujemy. Niektóre z nas całkiem serio potraktowały słowo urlop w wyrażeniu „urlop macierzyński”. Nie jest tak? Wstajemy rano? A po co? Przecież mam urlop, dziecko wezmę do łóżka. Kawusia. Ciasteczko. Tak. Fejsbuczek. O może zajmę się dzieckiem, bo płacze. Już pora obiadowa? Na urlopie można jeść fast-foody. Co z tego, że masz 8 m-cy, przecież frytki już możesz jeść. Porządki? Jakieś ogarnięcie siebie? Przecież na urlopie chodzi się w dresie i można mieć syf. I tylko marzę, że mojej córeczce mogłabym uszyć piękną sukienkę.
  2. Organizujemy się. I to do przesady. Już nie jestem idealnym pracownikiem, więc teraz będę idealną mamą. Dom musi lśnić, obiad musi być dwudaniowy. Podłogę wyszoruję 2 razy, a potem będę się wściekać, że moje dzieci po niej chodzą. Dzieci  też muszą być idealnie grzeczne, broń Boże żeby zapłakały, lub spóźniły się chociaż 1 dzień z rozwojem. Jestem tak bardzo zajęta byciem Idealną Panią domu, że na szycie już nie ma czasu.
  3. Zbliżamy się. Nasze mamy i babcie miały wykładaną teorię zimnego chowu, karmiły co trzy godziny, a w książkach znajdywały więcej porad dotyczących sprzątania niż pomysłów na zabawę z dziećmi. Teraz za to jest na odwrót. Pewnie naczytałaś się o rodzicielstwie bliskości i postanowiłaś zachustować dziecko i tak je trzymać aż do zerówki. Tak bardzo przejęłaś się, że musisz być blisko dziecka, że poświęcasz mu każdą minutę. Szycie? Nie ma mowy. Będę aż 2 metry od mojego dziecka, które śpi.
  4. Nie wysypiamy się. Brak odpowiedniej ilości snu równa się brak sił i rozkojarzenie. Niestety, musimy zacisnąć zęby i poczekać, aż nasze maluchy trochę podrosną.
  5. Za duży wybór i chaos informacyjny. Nasze mamy i babcie nie miały takiego problemu. Był jeden wózek do wyboru, jedno łóżeczko, zupkę trzeba było ugotować samemu, a w książce dot. żywienia niemowląt była dokłada informacja ile mililitrów maluch ma zjeść. Ubranek nie było, więc trzeba było je uszyć. My za to tracimy godziny na czytaniu opinii o 55 wózku, łóżeczko kupujemy 5, bo 4 poprzednie są mało hipsterskie. Po ubranka biegamy co tydzień do lumpeksu lub kolejną wyprzedaż. Do tego codziennie odwiedzamy inny market, by w promocji kupić kolejny słoiczek. A potem pół dnia martwimy się, że nasze dziecko zjadło tylko pół słoiczka, i wypisujemy na forach czy to ok. I jak tu znaleźć chwilę na szycie?

Mam nadzieję, że teraz dla Was już jest wszystko jasne, dlaczego my mamy nie mamy czasu na szycie. Tylko nie zwalajcie wszystkiego na punkt nr 4 ;-).

szycie na maszynie

5 błędów początkujących szyjących

Jako osoba prowadząca bloga często otrzymuję pytania od początkujących krawców. Dodatkowo, czytam o problemach osób zaczynających przygodę z szyciem na forach lub facebookowych grupach. Zauważyłam, że wiele problemów, a raczej błędów powtarza się notorycznie. A oto 5 najpopularniejszych.

Za długo myślę nad wyborem maszyny – wpadłaś na genialny pomysł, że będziesz szyć. Do tego porzebujesz maszyny. Jeśli jej nie pożyczyłaś, to pewnie stoisz przed poważnym dylematem: jaką maszynę kupić? Z jednej strony marzy Ci się wypasiona Juki lub Brother. Z drugiej strony dysponujesz skromnym budżetem i nie jesteś pewna czy szycie przypadnie Ci do gustu. Oczywiście, na forach już się naczytałaś, że Łucznik, który mieści się w Twoim budżecie jest zły i nie dobry. Jasne, te maszyny to nie to samo co Brother, ale pamiętaj, że część negatywnych opinii nt. Łucznika pochodzi od zaawansowanych szyjących, którzy często żyją z szycia. W ich przypadku Łucznik się nie sprawdzi, w Twoim na pewno. Z resztą wyposażenie kuchni masz z Miéle czy Zelmera?

szycie na maszynie

Ten zły Łucznik…służy mi już 5 lat :)

Burda samo zło –Jeszcze nic nie uszyłaś, a już głosisz opinie, że Burda jest szmatława i nie ma w niej fajnych wykrojów. Albo twierdzisz, że wykroje są za proste. Trudno się z tymi opiniami nie zgodzić, bo w porównaniu do lat 90 Burda faktycznie sporo straciła na jakości. Ale podobnie jak w przypadku maszyn do szycia, opinia zaawansowanej szyjącej jest nieprzydatna dla żółtodzioba. Cieszcie się adepci sztuki krawieckiej, że Burda ma teraz same proste wykroje. Macie się na czym uczyć. Ja się uczyłam szyć w latach 90, kiedy to 99% wykroi w Burdzie miało 3 kropki i chciało mi się wyć!

Uszyję spodnie – jasne a czemu nie od razu frak z aksamitu? To poważna bolączka adeptów szycia. Kupują maszynę, naoglądają się blogów krawieckich i od razu chcą szyć spodnie albo płaszcze. Kochani! Każdy, kto miał okazję szyć w czasach przed Internetem (były takie) zaczynał od szycia poszewki, torebki i spódnicy na gumce. I wraz ze wzrostem umiejętności, opanowaniem kolejnych trików, zwiększał stopień trudności wykroju. A teraz? Uszyję płaszcz. O nie wyszło, to maszyna w kąt. Niestety, w szyciu potrzeba czasu, pokory i stopniowego zwiększania trudności wykroi. Tylko to pozowoli na uszycie fraka z aksamitu ;-).

szycie na maszynie

Tak, zaczynamy od poszewki

Rzucam się na dzianinę (zwłaszcza dresówkę) – to trochę wina obecnych trendów. Wszystko jest z dresówki albo dzianiny. Już prawie w ogóle nie nosi się nieelastycznych ubrań. Dużym plusem dzianin jest to, że nie trzeba jej wykańczać. Minusem, że podczas szycia się naciąga i jest dość trudna w obróbce. A już na pewno ciężko się szyje ze ślizgającego się minky. Jeśli już zaczynamy szyć, to na pierwszy ogień powinna pójść średniej grubości 100% bawełna. Dzięki niej nauczymy się panować nad maszyną, a nie będziemy ciągle walczyć z uciekającym materiałem. Dodatkowo, nauczymy się wykańczać brzegi i zakodujemy sobie pewną estetykę krawiecką.

szycie na maszynie

Ja wykańczam nawet dresówkę…sorry, taki mam nawyk ;-)

Za szybko się zniechęcam – zobaczyłam drogą sukienkę, więc uszyję podobną sama. Znalazłam wykrój w Burdzie, wycięłam, wykroiłam z tkaniny, pozszywałam i już w niej wychodzę. Tylko uuups, nie pasuje. To pewnie przez tą złą Burdę i beznadziejnego Łucznika. Oj, nic bardziej mylnego. To przez Twój pośpiech. A wystarczy po wycięciu wykroju przyłożyć go do siebie. Od razu zauważymy, czy rękaw będzie odpowiednej długości i nie braknie nam kilku centymetrów w talii. Albo na odwrót, czy nie trzeba wyciąć mniejszego wykroju. Potem przyda się fastryga i pierwsza przymiarka. Jeśli wszystko pasuje możemy szyć. Jeśli mamy wątpliwości, to poprawiamy. Jeśli coś jest nie halo, to prujemy i zszywamy i prujemy. Aż osiągniemy porządany efekt.

Pewnie teraz pomyślicie sobie, że szycie jest strasznie nudne. Nie, szycie wymaga dokładności, czasu i pokory. Nawet jeśli nie mamy tych cech, możemy się ich nauczyć i cieszyć się z tworzonych przez nas rzeczy.