Archiwa kategorii: O szyciu

Czy Twoje dziecko wie co to bawełna?

Był już dzień mamy i okazjonalny wpis. Dzień dziecka też już za nami, więc pora napisać coś o dzieciach. Dziś będzie o tym jak i czy uczymy nasze dzieci wybierać ubrania w sklepie.

Każdy z nas ma jakąś wiedzę na temat ubrań. Wiemy, że bawełna jest lepsza od poliestru, a wełna lepsza od akrylu. Wiemy, że mierząc ubrania trzeba patrzeć na ich krój i jak się na nas układają. Ci co szyją często zwracają uwagę na wykończenie szwów, podszewkę, detale krawieckie itd. Ale czy wiemy, że tą wiedzę można a nawet należy przekazywać swoim dziecią? Goszczą na działach z ubraniami dziecięcymi mam wrażenie, że nie. Widząc rodziców z pociechami podczas dokonywania zakupów zauważyłam, że najważniejszy jest wybór w kategorii ubranko licencjonowane czy nie. Nie ważne jak bluzka, sukienka czy spodnie się układają, ważne że jest na nich disneyowska księżniczka lub wściekły ptaszek. Dodatkowo, często mogę wysłuchać paru przykrych epitetów ze strony rodzica, który nie koniecznie może zafundować dziecku droższa koszulkę. A kosztuje ona więcej tylko dlatego że, ma jakiegoś bajkowego bohatera.

I to też poproszę, mamo. Obrazek z: http://healthychild.org/assets/blonde_girl_child_shirt_clothes_shopping_shutterstock_101861248-504×334.jpg

Z jednej strony nie dziwię się dzieciom. Sama miałam w dzieciństwie sukienkę z Arielką. Dodatkowo, pamiętam jak ważne było dla mnie noszenie ubrań takich samych jak rówieśnicy (myśmy jechaliśmy po całości – woleliśmy markowe). Ale dziwię się rodzicom, że nie wykorzystują momentu zakupu ubrań do edukacji dzieci. Drodzy rodzice, nie tłumaczcie, że nie macie czasu. I tak go tracić podczas szarpaniny słownej z dzieckiem. Ono chce licencjonowane, wy macie ograniczony budżet i się zaczyna: „Ty, taki, śmaki”. A nie łatwej i miłej było by po prostu porozmawiać. Może zamiast standardowego hasła „Nie mam pieniędzy”, zapytać malucha czy wie, czym się różni jedna koszulka od drugiej? Zaproponować, żeby porównał skład w obu koszulkach, albo zwrócić uwagę, że nadruk jest gumowy i nie oddycha. Można też zaproponować przymiarkę obu koszulek i zabawę w stylistę. Dlaczego nie? Bo nie macie czasu? I tak go zmarnujecie na kłótnie z dzieckiem, albo na zaciąganie kolejnego kredyty na jego fanaberie.

Dobrą okazją do rozmowy jest też droga do sklepu. Może warto poinformować dziecko, że dziś idziemy do sklepu po nowy płaszcz/spodnie/sukienkę/sweter i zapytać się czy wie co jest ważne przy wyborze takiego ubrania. Na pewno nie wie i na pewno chce się dowiedzieć. W takiej sytuacji można powiedzieć, że przy mierzeniu płaszcza liczy się wygoda (czy można podnieść ręce do góry), przy wyborze swetra skład, a sukienka musi stylem pasować do okazji, na którą jest przeznaczona. Że spodnie muszą się dobrze układać na pupie i że warto w nich usiąść zanim je kupimy. A już w sklepie można zwrócić uwagę, że dana rzecz ma ciekawy krój, fajny skład albo jest misternie wykończona (np. haft na sukience).

Jak zwykle do szczęścia dużo nie trzeba. Nawet jeśli nasze czupurne dziecko uprze się na licencjonowane ubranie, to my przynajmniej będziemy mieć poczucie, że spędziliśmy czas z dzieckiem (każda okazja do rozmowy jest dobra) i świadomość, że przekazaliśmy mu wiedzę. Wiem po sobie, że długo nie chciałam słuchać Mamy w kwestii kupna ubrań (markowe, markowe i tylko markowe). Aż dorosłam i zaczęłam korzystać z tej wiedzy z automatu i bardzo się z tego cieszę.

A na zakończenie historia rodzinna. Kiedyś rozmawiałam z moją ciocią o kupnie butów na zimę i wtedy ciocia powiedziała mi: „Wiesz jak zawsze Twój dziadek mi doradzał? Żeby kupować takie buty, w których można swobodnie ruszać palcami. Wtedy stojąc na mrozie będzie nam cieplej w stopy”. Wiecie, że dziadek miał rację?

dzień mamy

Matka Polka Szyjąca

Gdyby ktoś się mnie spytał czy Polska, to kraj dla ludzi szyjących, odpowiedziałabym „Nie”. A gdyby ktoś się spytał, czy to kraj dla mam odpowiedziałabym „NIE!!”. Niestety, obie te grupy społeczne, nie mają się u nas za fajnie. Pierwsza ze względu na trudny dostęp do wielu rzeczy przydatnych w szyciu, a druga przez prowadzoną politykę antyrodzinną. Najgorzej, jak się jest mamą szyjącą. A ponieważ zbliża się Dzień Mamy chciałaby poruszyć temat mam, które szyją.

Gdy zostałam mamą odkryłam, że bardzo dużo Pań, które szyje jest mami albo zaczęły szyć, bo zostały mami. Aż jestem zaskoczona, jak wiele osób tworzy ubrania dla dzieci. Na pewno, część z Was – bezdzietnych pomyśli sobie teraz, że baba siedzi w domu z dzieckiem i ma czas na szycie. Oj, nic bardziej mylnego. Opieka nad dzieckiem niczym nie różni się od pracy, o ile nie jest bardziej męcząca. Zwłaszcza, że od niej nie da się wziąć urlopu i nie kończy się codziennie o 16:00. Ale co Wam będę tłumaczyć, wiecie przecież lepiej. A tak na prawdę, mamy szyją z kilku innych powodów, niż rzekomy nadmiar czasu. Można je nawet podzielić wg. motywacji do szycia. I tak mamy:

Mamy Szyjące Hobbystycznie – taka Pani szyła sobie od dawna i bardzo to lubi. Co więcej, może nawet prowadzi bloga o szyciu. Generalnie, szycie sprawia jej radość i pozwala odpocząć od codziennej rutyny. I ot, zostaje mamą i wreszcie ma poważny pretekst do szycia, bo dzieci błyskawicznie wyrastają z ubranek. Zaczyna się więc masowa produkcja spodenek, sukieneczek, spódniczek, czapeczek, zabawek, kocycków itd. Szyje się jej łatwo, a do tego ma super ubranego malucha. Jedynym jej problemem jest czas. Po całym dniu bycia opiekunką, pedagogiem, kucharką, sprzątaczką, tragarzem, animatorem, negocjatorem (o ile nie antyterrorystą), kelnerką najczęściej pada na pysk. Ale najważniejsze, że co jakiś czas potrafi się zmobilizować, zorganizować i maszyna idzie w ruch.

Szycie i dzieci, to największa radość. Zdjęcie z: http://www.cottonandsunshine.co.uk/wp-content/uploads/2012/03/DSC_2536.jpg

Mamy Szyjące Ekonomicznie – każdy kto kupuje ubranka dla dzieci, wie że ich ceny to jedno wielkie nie porozumienie. Jak rzecz, na którą poszło znacznie mniej materiału i ma zwykle prostszy krój kosztuje tyle samo co ubranie dla osoby dorosłej? Oczywiście, każdy musi zarobić, ale dziecko z ubranka wyrośnie, osoba dorosła może nosić dane ubranie, aż zrobi się z niego dziurawe sito. Więc gdzie tu jest logika? Nie ma! I tak wiele mam, żeby ratować domowy budżet i zapewnić schludny wygląd swoim dzieciom wyciąga maszyny i zaczyna szyć (jak już przerobią lumpeksy, promocje w marketach, bójki o to co, rzucą w Lidlu). O tym, czy i co się opłaca szyć dla dzieci pisałam TUTAJ. A ostatnio co raz częściej przekonuję się, że znacznie więcej rzeczy warto uszyć. Zwłaszcza jeśli robimy recycling ubrań rodziców. Ale i tak największe wrażenie zrobiły na mnie mamy, które dla swoich córek na bale przebierańców tworzą sukienki modnych w danym sezonie disneyowskich księżniczek. Przy tym jest sporo roboty, już nie mówiąc o tym, że zdobycie tkanin graniczy z cudem. Jasne, pewnie powiecie, że takiej dziewczynce należy wyjaśnić, że wcale nie musi jak wszystkie koleżanki mieć sukienki księżniczki, że trzeba uczyć co to non-konformizm, trenować twardy charakter. Jasne, jasne. Pewnie widujecie dzieci tylko w reklamach i myślicie, że jedną pogadanką wszystko załatwicie. Z resztą w czymś to dziecko musi iść na bal, więc zamiast inwestować w tandetę z marketu, gonić po wypożyczalniach, lepiej uszyć piękną sukienkę dla naszej księżniczki. Chyba, że za wszelką cenę chcemy, żeby nasze dziecko było non-konfornistą i przebierzemy je za brokuła.

Mamy Szyjące Biznesowo – trzeci najbardziej wyrafinowany typ mam szyjących. To te mamy, które mają talent, świetną organizację pracy, smykałkę do biznesu (i chyba opiekunkę albo dziecko, które o 20:00 idzie spać) i zaczęły zarabiać na szyciu. I nie chodzi mi tu o spektakularne przypadki, które założyły świetnie działające sklepy z ubrankami, albo prowadzą popularnego bloga, na którym zarabiają. Chodzi mi o zwykłe mamy, które często zaczynają od obszywania dzieci koleżanek. A że zwykle robią piękne rzeczy w zdecydowanie niższych cenach, to są polecane dalej i tak ich mały biznes się kręci. Nie są to może kokosy, ale zawsze jest parę groszy na pieluszki. Dodatkowo, nikt się nie doczepi, że są bezwartościowymi darmozjadami siedzącymi w domu. Zwykle mężowie są bardzo dumni z takich szyjących-zarabiających żon-matek.

Mamo, spokojnie ja to dopasuję!

Mamo, spokojnie ja to dopasuję!

 Ale bez względu na to czy szyjemy, bo lubimy, musimy czy chcemy zarobić parę groszy Drogie Mamy, najważniejsze, że w naszym napiętym grafiku potrafimy znaleźć czas na szycie. I tego właśnie Wam, życzę z okazji Dnia Mamy, żeby zawsze był czas i siły na szycie!

dzień mamy

Ahoj Burdo dla dzieci

Wczoraj odkryłam, że wyszłam nowa Burda dla dzieci. Jako przejęta mama rzuciłam się na nią jak szczerbaty na sucharki i po obejściu wszystkich osiedlowych kiosków, trafiłam na nią dopiero w Empiku (wiedziałam, że tam będzie na 100%, a kioskom dałam szansę). Od czasu do czasu lubię kupować Burdę (regularne wydanie lub któreś ze specjalnych). Gotowe wykroje są bardzo przydatne. Pozwalają uszyć coś ładnego i dają podstawę do innych projektów. Jednak spodnie i rękaw z gotowca wychodzą o niebo lepiej.

Czy ta peleryna nie jest piękna? Zdjęcie z: http://www.burda.pl/artykuly-1/artykul/moda-dla-dzieci-1-2015

Na początku zachwyt, bo jak zwykle zagraniczne ubranka dla dzieci są zdecydowanie ładniejsze niż nasze rodzime propozycje. Jakoś takie prostsze, pozbawione infantylnych miśków i wzorków a jednak bardziej urokliwe. Najbardziej interesowała mnie peleryna (podobno lato ma być deszczowe) i ubranka dla chłopców. I tu koniec zachwytów. Ubranek dla chłopców jest jak na lekarstwo. Burdo, w Unii Europejskiej obowiązuje równouprawnienie, więc powinno być pół na pół. A tym czasem, na 56 propozycji tylko 12 to chłopięce. Doliczając kilka propozycji uniseks i tak wypada to słabo. A peleryna? Jest uszyta z powlekanej popeliny. Może za zachodnią granicą coś takiego mają na porządku dziennym, ale nie u nas. Polska, to tak wspaniały kraj dla ludzi szyjących, że nawet napownice są na zamówienie ;-)

Burda dla dzieci

I co można? Ładnie, skromnie i elegancko. Bez brokatu, 100 falbanek i słodkich wróżek.

 

Burda dla dzieci

Ahoj, wodoodporna tkanino! Gdzie Cie mogę kupić?

Burda dla dzieci

Jedna z nie licznych męskich propozycji w tym haremie

Nie mniej jednak cieszę się, że mam to wydanie Burdy. Propozycje sukienek i szortów idealnie wpasowują się w nasze potrzeby. Myślę, że na pewno coś powstanie z tego wydania. Najpewniej peleryna, o ile gdzieś znajdę nieprzemakalną tkaninę. Jeśli nie to, pewnie trafi się sukienka i spodnie dla malucha.

sweterek dziecięcy

Kiedy mama nie szyje…

…to śpi ;-). Aż chciałoby się dokończyć zdanie w ten sposób. Dziś chciałabym się z Wami podzielić, tym gdzie kupuję ubranka dla dzieci. Niestety, co raz częściej decyduje się na zakup nowych lub używanych ubranek. W tym roku miałam dłuuuugą listę rzeczy, które uszyję mojej córce. Na razie po za spódniczką z tiulu nic nie powstało, a garderobę do jesieni mamy już prawie kompletną (ale już się znalazło parę rzeczy, które muszę uszyć). Przedstawiam bardzo subiektywny ranking sklepów, w których warto kupować ubranka dla dzieci. Pod uwagę brałam 3 czynniki: cena, jakość i wygląd. Zacznę nietypowo, bo od miejsca pierwszego, czyli mojego (i bardzo wielu mam) ulubieńca.

  1. F&F czyli Tesco – zwycięzca pod względem jakości (niezniszczalne ubranka, które można gotować i nic im się nie dzieje), wyglądu (one są po prostu piękne i urocze, tak jakby w Anglii mieszkały tylko małe księżniczki i książęta). Niestety, trochę gorzej wypadają cenowo, ale Tesco ma ciągle promocje, więc body za 5 zł lub sukienka kupiona za 15 zł to u nas standard. Tesco to dla mnie numer jeden i najczęściej wybierany sklep, w którym kupuję ubranka. Dużym atutem jest też kompleksowa oferta (dostępne jest po prostu wszystko) i to, że sukienkę czy sweterek mogę kupić przy okazji robienia zakupów spożywczych. Dodatkowo, często spotykamy się z pozytywną opinią nt. tej marki, więc drogie przyszłe mamy, możecie spokojnie inwestować.
    spodnie tesco

    Ubranko z:  http://www.ffmoda.com/pl/dla-dziecka/ff-baby-chlopcy/bd51516814/

    f&f baby

    Ubranko z: http://www.ffmoda.com/pl/dla-dziecka/ff-baby-dziewczynki/412-1485/

  2. C&A i H&M – zwycięzcy pod względem wyglądu i jakości. Niestety, przegrywają cenowo. Ubranka z tych sieciówek są dość drogie, nawet na promocjach. Na szczęście jakość rekompensuje cenę i jeśli szukamy czegoś na więcej niż 1 sezon lub 1 dziecko, to warto rozważyć wizytę w tych sklepach. Dodatkowo, jeśli szukamy ładnych ubranek lub czegoś specjalnego (np. kapelusz słomkowy dla dziewczynki widziałam tylko w H&M) najlepiej iść do H&M lub C&A i nie tracić czasu na dalsze poszukiwania.
    http://www.hm.com/pl/product/87659?article=87659-A

    Ubranko z: http://www.hm.com/pl/product/87659?article=87659-A

    Źródło:http://www.c-and-a.com/pl/pl/shop/niemowleta/sukienki-i-spodnice/wszystkie-sukienki-i-spodnice/sukienka-142907-1.html

    Ubranko z:http://www.c-and-a.com/pl/pl/shop/niemowleta/sukienki-i-spodnice/wszystkie-sukienki-i-spodnice/sukienka-142907-1.html

  3. Smyk – ale tylko ubranka wyjściowe, czyli spodnie, sweterki, kurtki, kombinezony, sukienki. Ostatnio, kupiłam idealną kurtkę dla niemowlaka za 50zł (jest w 100% bawełniana, więc dziecko się nie zgrzeje, przedłużana z tyłu, ma ściągacze na rękawach i szczelny kaptur). A córka przechodziła 2 sezony w kombinezonie za 80zł, który idealnie sprawdził się na sanki. Natomiast, w Smyku należy unikać kupowania body, śpiochów i piżamek. Po 2-3 praniach wyglądają jakby nosiło je już 5 dziecko.

    Smyk ubranka

    Ubranko z: http://www.smyk.com/cool-club-bluza-dziewczeca-rozmiar-62,p1103625611,ubranka-dla-dzieci-p

  4. Pepco – trochę kontrowersyjny sklep, ale znalazł się tu ze względu na cenę i wygląd. Ubranka są śliczne. Dodatkowo, za 8 zł można już kupić koszulkę lub porządne body (gruba bawełna i zapinanie na ramieniu). Niestety, jakościowo czasem możemy trafić na bubel. Ale jeśli szyjemy, to na pewno taka wpadka nam nie grozi, bo się szybko zorientujemy z jaką tkaniną lub krojem mamy do czynienia.
  5. sweterek dziecięcy

    Sweterek z Pepco za 15 zł :)

  6. Lumpeks i odkupywanie ubranek – co prawda nie jestem fanką lumpeksów, ale po tym jak kupiłam w second-handzie kurtkę letnią za 15 zł na 3 sezony, a ciocia przywiozła mi worek markowych ubranek z sh (były w nim takie perełki jak piżamka z Marks&Spencer z egipskiej bawełny), to zmieniłam zdanie na ich temat. Wadą jest to, że na lumpeksy musimy poświęcić trochę czasu, zanim znajdziemy to czego potrzebujemy. Dobrym, rozwiązaniem jest też odkupywanie całych worków ubrań od innych mam. Dzięki temu będziemy mieć praktycznie całą garderobę dla malucha w niskiej cenie. Ja tak zrobiłam na sezon wiosenno-letni i moja córka ma mnóstwo pięknych ubranek za 5 zł.

    sweterek dziecięcy

    Kurteczka z lumpeksu

Mam nadzieję, że powyższa lista będzie dla Was przydatny podczas kompletowania wyprawki. Udanych zakupów :)

Ps. Drogie mamy, nie zapominajcie o szyciu dla swoich pociech. Chociaż by czapeczka albo spodenki z dresu!

spodnie baggy damskie

Kupiłam zamiast uszyć…

Tak jak, wspomniałam na moim fanpage’u na Facebooku w ostatnim czasie kupiłam 3 rzeczy, które już od dawna chciałam uszyć. Co prawda, powinnam w kolejnych postach opisywać jak je uszyłam lub przynajmniej się nimi pochwalić, a nie pisać czy te zakupy mi się opłacały. Trochę jest mi wstyd, bo wszyscy dookoła szyją takie piękne rzeczy. Ale już tak długo zwlekałam, a że na darzyłam się okazja, że się skusiłam. Sami wiecie jak to jest.

Pewnie też macie swoje szyciowe marzenia, które nie zawsze udaje się przełożyć na rzeczywistość. Czasem to dobrze, bo przynajmniej nasza szafa lub dom nie zyskuje kolejnej niepotrzebnej rzeczy. Czasem źle, bo mamy ewidentny brak i zaczynamy kombinować, bo ambicja nie pozwala nam na zakup. W moim przypadku szyciowe marzenia, które skończyły się zakupem to letnia sukienka maxi, spodnie baggy oraz poduszka-siedzisko

maxi sukienka

Zdjęcie z  https://www.zalando.pl/molly-bracken-dluga-sukienka-bialy-m6121c08e-a11.html

Letnia sukienka maxi – jest piękna, prawda? Właśnie taką sukienkę z marszczeniem w talii chciałam już dawno uszyć. Jej krój jest bardzo prosty. Wystarczy odrysować z sukienki/bluzki bez rękawów bok i dekolt, następnie odpowiednio przedłużyć, rozszerzyć i wykrój gotowy. A szycie? Nie pojawia się w nim nic skomplikowanego, więc teoretycznie jej zakup się nie opłacał. Oczywiście, jeśli szyłabym z innej tkaniny niż szyfon. Szycie z szyfonu jest trochę uciążliwe. Potrzebna jest specjalna igła i zastosowanie ściegu francuskiego. I nie wspominając o hafcie. Nie zrobiłabym takiej pięknej ozdoby sama, a to ona stanowi kwintesencję tej sukienki. A kupno takiej tkaniny graniczy z cudem. Już nie mówiąc o tym, że podobne tkaniny kosztują min. 90 zł za metr. Nie wiem czy wyszłabym na zero, ale na pewno zaoszczędziłam sporo nerwów ;-)

spodnie baggy damskie

Dres ze szpilkami? Tylko na zdjęciu ;-)

Spodnie baggy – od zeszłego roku chodziły za mną spodnie dresowe z wąską nogawką i luźną góra. Spodnie dresowe to dla mnie dość istotny element garderoby. Dodatkowo, chciałam coś uszyć z arcymodnej dresówki. Niestety, zamiast szyć spodnie dresowe wg. własnego wykroju….kupiłam takie jakie chciałam za 30 zł w hipermarkecie. Pod względem ceny na pewno się opłacało. Na spodnie z luźną górą potrzebowałabym min. 1,5 mb tkaniny, a 1mb dresówki kosztuje właśnie ok. 30zł. Tym razem się opłacało kupić gotowe spodnie. Zaoszczędzone pieniądze i czas.

Poduszka-siedzisko

Wygodna, ale ten wzór nie zachwyca ;-)

Poduszka-siedzisko – ponieważ moja córka już od dawna je z nami posiłki przy dużym stole potrzebowała poduszki, żeby siedzieć wyżej. Ze zwykłej poduszki zjeżdżała, więc ja ciągle powtarzałam, że uszyje jej siedzisko. Taką śliczną podusie w dziecięcy wzorek. Aż do czasu, gdy w Obi na dziale ogród znalazłam siedzisko na meble ogrodowe. Poduszka (polska produkcja) kosztowała 8zł. Wzór nie jest zachwycający, ale pasuje kolorystycznie do wystroju salonu (z resztą przez większość czasu jest pod stołem i jej nie widać). Dodatkowo, nie widać plam z zupek ;-). Dużym plusem jest też stabilność siedziska i wygoda. Zakup się opłacił. Za samo wypełnienie poduszki czyli owatę zapłaciłabym 10 zł. Szkoda tylko, że zabrakoło mi czasu i ambicji, na stworzenie czegoś ładnego do domu.

A Wy jak macie z szyciem i zakupami? Co u Was wygrywa?

jak uszyć pokrowiec

5 porad jak uszyć pokrowiec na fotel

Gdy wprowadziliśmy się do nowego mieszkania, zostały w nim meble, między innymi duży skórzany fotel. Postanowiliśmy go nie wyrzucać, bo jest bardzo wygodny i dobrze się na nim odpoczywa.

Niestety, obicie fotela było mocno sfatygowane i się kruszyło. Zdecydowałam się odnowić domową metodą i uszyła na nie pokrowiec. Nie będę przedstawiać jak uszyć pokrowiec na fotel krok po kroku, bo każdy fotel ma inny kształt i wymaga innego wykroju i podejścia. Za to napiszę Wam czego ważnego się nauczyłam podczas szycia tak dużej i nietypowej rzeczy.

jak uszyć pokrowiec na fotel

Fotel w pierwotnym stanie

jak uszyć pokrowiec na fotel

I po założeniu pokrowca na fotel :)

1. Papierowy wykrój – pracę nad pokrowcem najlepiej zacząć od papierowego wykroju. Pozwoli on obliczyć ile metrów tkaniny będziemy potrzebować i stworzyć poszczególne elementy wykroju. W tym celu najlepiej się sprawdza szary papier pakowy (jest tani i ma dużą powierzchnię). Ja swój fotel podzieliłam na kilka elementów (przód-góra, siedzisko, oparcie, przód-dół, tył, boki). Wymierzyłam każdy z elementów i przygotowałam papierowy wykrój. Następnie poszczególne elementy spięłam zszywaczem do papieru (szybsze od szycia i umożliwia łatwe wprowadzenie poprawek) i założyłam na fotel, aby zacząć modelowanie. (Niestety zdjęcie z papierowym wykrojem zaginęło)

2. Modelowanie na fotelu – papierowy model lub też już zszyty pokrowiec z tkaniny, warto jeszcze wymodelować na fotelu. Być może lepiej będzie wyglądać jeśli na oparciach zrobimy szczypanki, albo zamiast męczyć się ze skomplikowanym łukiem lepiej zrobić marszczenie.Fotel to nie człowiek, jemu nie musi być wygodnie w nowym ubraniu, ale musi bardzo dobrze wyglądać.

jak uszyć pokrowiec na fotel

3. Dobra tkanina – po tkaninę najlepiej wybrać się do sklepu z tkaninami domowymi (np. LEN w Katowicach, OBI, IKEA). Jeśli myślicie o tkaninie obiciowej, to sprawdźcie najpierw, czy Wasza maszyna poradzi sobie z jej grubością. Dodatkowo, sklepy tapicerski to niestety już rzadkość. Ja kupiłam piękną tkaninę w OBI. Na początku przeraziła mnie cena 30zł/mb, a ja potrzebowałam 3 mb. Na szczęście okazało się, że tkaniny jest resztka i jeśli wezmę wszystko, to dostanę 50% rabatu. I tak zapłaciłam ok 60 zł za ponad 4mb. Zdecydowanie lepiej zainwestować w mocną, droższą tkaninę, niż cienką i super tanią, która może rozejść się po miesiącu.

jak uszyć pokrowiec na fotel

4. Uwaga na wzór – jeśli decydujemy się na szycie pokrowca w paski albo w regularny wzór, to musimy pamiętać, żeby się schodził na wszystkich szwach i nie został przez nas obrócony. Dodatkowo, jeśli wybierzemy welur, to wszystkie elementy muszą być cięte w tym samym kierunku. Jeśli obrócimy jakieś element do góry nogami, to wtedy będzie matowy i zepsuje cały efekt. Aby uniknąć komplikacji ze wzorem i kierunkiem tkaniny, możemy wybrać gładki, jednobarwny materiał i zainwestować we wzorzyste i kolorowe poduszki.

jak uszyć pokrowiec na fotel

5. Dodatkowe centymetry – pamiętajmy, że szyjąc pokrowiec każdy element powinien mieć 1-2 cm więcej szerokości, żeby móc pokrowiec swobodnie założyć i zdjąć. Lepiej po pierwszym zszyciu trochę przewężać, niż się zastanawiać co zrobić z pokrowcem, którego w żaden sposób nie da się wcisnąć na nasz mebel.

I na koniec jeszcze kilka słów otuchy. Szycie pokrowca z pozoru wygląda na ciężką i żmudną pracę. Otóż nic mylnego. Owszem, jest dużo metrów do zszycia, ale zwykle są to proste odcinki, które szybko się szyje. Po fazie projektowania, potem wszystko już idzie dość gładko i szybko. No i efekt jest na lata :-)

jak uszyć spódnicę

Jak uszyć efektowną i prostą spódnicę?

Generalnie, żeby uszyć efektowną spódnicę w cale nie trzeba się dużo napracować. Czasem wystarczy efektowna tkanina (np. kanta, cekiny lub ozdobna koronka), czasem ozdoba w postaci gipiury, tasiemek i innej pasmanterii. A czasem wystarczy ciekawy, ale prosty w wykonaniu krój. Tym razem zdecydowałam się na trzecią opcje (dwie pierwsze zasadniczo już przerobiłam) i uszyłam spódnicę z ciekawym wywinięciem z przodu (niektórzy nazywają to kieszeniami). Krój jest bardzo prosty, ale zawsze robi furorę wśród znajomych ;).

Jak uszyć spódnicę?

jak uszyć spódnicę?

To nie pierwszy raz, jak szyję ubranie o takim kroju. Mam już za sobą sukienkę, którą prezentowałam na blogu oraz jeszcze jedną spódnicę (też będzie na blogu). Wiem, że taki krój zawsze się podoba. Dodatkowo, jest ona bardzo wygodna i dobrze się ją nosi.

Taką spódnicę najlepiej szyć z elastycznej tkaniny. Szyłam z punto, ale nie sprawdziło się aż tak dobrze. Najlepszy efekt osiągnęłam przy cienkim dżerseju. Wtedy kieszeń z przodu się najlepiej układała.

A jak uszyłam tą spódnicę? Opis jak zwykle prezentuje po niżej :).

jak uszyć spódnicę

Tkaninę zdekatyzowałam i pocięłam wg. poniższego wykroju (dopasowanego do moich wymiarów, czyli 38/40 w sieciówkach). Na każdym elemencie oznaczyłam prawą stronę i kierunek nitki.

jak uszyć spódnicę

jak uszyć spódnicęSzyłam z wiernym pomocnikiem ;)

Zaczęłam od zewnętrznego przodu, czyli kieszeni. Odmierzyłam 25 cm od dołu ( w tym miejscu będzie się zaczynać łuk kieszeni) i oznaczyłam. Do góry od oznaczenia powinęłam materiał pod spód na ok. 1 cm i przypięłam szpilkami. Następnie przeszyłam podwójną igłą – czyli wykończyłam brzeg kieszeni. To samo zrobiłam po 2 stronie przodu. W ten sam sposób też wykończyłam dolny brzeg tyłu.

jak uszyć spódnicę

jak uszyć spódnicę

jak uszyć spódnicę

Następnie ułożyłam kieszeń i na części materiału, która jest dolną częścią przodu. Kieszeń jest większa niż przód, więc u góry zrobiłam zakładki (można też zmarszczyć). Zakładki przypięłam szpilkami i na razie je zostawiłam,

jak uszyć spódnicę

jak uszyć prostą spódnicę

Dolny brzeg wierzchu przodu zmarszczyłam na szerokość spodniego przodu. Przyłożyłam wierzch przodu prawą stronę do lewej strony spodu przodu i zszyłam dolne brzegi ze sobą. Następnie zszyłam boki od dolnego brzegu do miejsca, gdzie zaczyna się podwinięty brzeg kieszeni. Wywróciłam na drugą stronę. Obie części powinny  być prawą stroną „na wierzchu”. jak uszyć spódnicę

jak uszyc spodnice

Ważne by góra spódnicy była w tej samej odległości od brzegów.

Ułożyłam górną część kieszeni na spodniej części przodu. Aby tkanina ładnie się rozłożyła część kieszeni „podciągnęłam do góry”. Zszyłam górę obu części (szyłam po wierzchniej warstwie, aby zaszewki się dobrze ułożyły). Wystający nadmiar obcięłam.

jak uszyć spódnicę

Teraz pozostało mi jeszcze połączenie przodu i tyłu. Tutaj klasycznie ułożyłam przód i tył prawą do prawej i zszyłam w odległości 0,5 cm od szwów przodu (szwy przodu powinny znaleźć się po zewnętrznej stronie ściegu).

Na koniec zrobiłam pasek. Zszyłam krótsze brzegi. Złożyłam pasek na pół i zaprasowałam. Następnie dłuższe brzegi podwinęłam na ok. 1 cm i również zaprasowałam. Pasek przypięłam do góry spódnicy od lewej strony góry. Przeszyłam, blisko brzegu paska.

jak uszyć spódnicę

jak uszyć spódnicę

Następnie wywinęłam wzdłuż środkowego zagięcia, tak by pasek znalazł się na wierzchu spódnicy. Przypięłam i przeszyłam blisko brzegu paska zostawiając z tyłu 10 cm otwór.

jak uszyć spódnicę

Wciągnęłam gumkę. Gumkę zszyłam maszynowo i schowałam ją do paska. Zszyłam otwór na wciągnięcie gumki.

jak uszyć spódnicę

Wykończyłam szwy i gotowe!

jak uszyć spódnicę

Góra uszytej spódnicy

jak uszyć spódnicę

Kontrola jakości ;)

jak uszyć spódnicę

Nie którzy padli już na starcie ;)

fartuszek dziecięcy

Jak uszyć dziecięcy fartuszek?

Nie dawno prezentowałam sposób na uszycie śliniaczka. Po wykonaniu dwóch śliniaczków zdecydowałam się na uszycie czegoś, co szczelniej okryje moje uczące się jeść dziecko. Jestem zwolenniczką naturalnego rozszerzania diety i nie mam nic przeciwko, żeby moja niespełna roczna córka jadła rękami lub sprawdzała konsystencję zupki. Na razie naszym celem jest zjedzenie miseczki zupy i opanowanie gryzienia. Na naukę dobrych manier przyjdzie jeszcze czas ;). Jedzenie fruwa wszędzie a najczęściej spada na spodenki (zwykle jest podejmowana nieudana próba jego uratowania). W związku z tym postanowiłam uszyć mojej córce fartuszek.

fartuszek dziecięcy

Fartuszek szyłam z resztki sztywnej i mocnej bawełny w drobną kratkę (z tej samej tkaniny powstał fartuch ogrodowy). Tkanina świetnie się sprawdza i nie przecieka za szybko, gdy zupka zamiast w buzi wyląduje na fartuszku.

Do uszycia fartuszka wykorzystałam: 1. resztkę tkaniny bawełnianej (polecam sklepy z tkaninami do domu lub grube tkaniny z Ikea), wymiary: 40×40 cm

2. szeroką, bawełnianą lamówkę, ok. 3 m

3. kawałek flizeliny i bawełnianej koronki (do wykonania kieszonki),

Na początku przygotowałam wykrój. Wymiary wzięłam z body (roz. 86 z C&A). Łuki i wygięcia rysowałam na oko.  Wykrój znajdziecie na obrazku poniżej.

wykrój fartuszka

Wykrój przypięłam do tkaniny i wycięłam. Z tkaniny oraz flizeliny wycięłam kieszonkę (bez wykroju, cięłam na oko).

fartuszek dziecięcy

Bawełnianą lamówkę złożyłam na pół i zaprasowałam. Podzieliłam ją na 4 odcinki o wymiarach: 2 x 43 cm (boki), 18 cm (góra), 56 cm (dół).

Najpierw przyszyłam lamówkę do podkroju szyi oraz do dolnego brzegu fartuszka (lamówkę przypięłam do lewej strony, tak by połowa z niej wystawała nad tkaninę, przyszywałam na lewej stronie, następnie zginałam i przeszywałam na prawej). Najdłuższe odcinki przypięłam do boków fartuszka tak, by od góry i z boku zostało 12 cm. Przyszyłam lamówkę. Obszywając łuki delikatnie wygięłam lamówkę, by się ładnie ułożyła.

fartuszek dziecięcy

Szpilki, oczywiście wyciągałam przed przeszyciem.

fartuszek dziecięcy

W dolnym rogu zagięłam lamówkę, by dopasować ją do łuku.

fartuszek dziecięcy

Wystające kawałki lamówki złożyłam na pół i zaszyłam. Końce lamówki przed jej zaszyciem podwinęłam do środka.

fartuszek dziecięcy

fartuszek dziecięcy

fartuszek dziecięcy

Prosty sposób na eleganckie wykończenie.

Zamiast wiązać fartuszek na końcach przyszyłam zatrzaski, dzięki którym fartuszek pozostaje na swoim miejscu podczas jedzenia.

Na koniec jeszcze obowiązkowa ozdoba, czyli kieszonka.

fartuszek dziecięcy

Flizelinę ułożyłam na prawej stronie kieszonki i przeszyłam je po łuku kieszonki (górny brzeg pozostawiłam nie zaszyty). Wywinęłam flizelinę pod spód kieszonki. Do górnego brzegu przypięłam koronkę (brzegi koronki zawinęłam pod spód) i przyszyłam ją ściegiem zygzakowatym (tak by zasłonić brzeg).

fartuszek dziecięcy

fartuszek dziecięcy

fartuszek dziecięcy

Następnie ułożyłam kieszonkę na środku fartuszka, przypięłam szpilkami i przyszyłam ją ściegiem zygzakowatym.

To tyle! 2 wieczory szycia i od razu mniej przebierania po obiadku ;)

fartuszek dziecięcy

modne przeróbki ubrań

Jak przerobić golf na modną bluzkę?

Podczas wiosennych porządków znalazłam w mojej szafie stary półgolf. Bluzka pomimo 5 lat nadal wygląda bardzo dobrze. Nie wiem czy to zasługa tkaniny czy też wina tego, że go prawie w ogóle nie nosiłam. Nie lubię półgolfów i golfów. „Duszą” mnie i ciągle je  poprawiam. Tym razem stwierdziłam, że trzeba coś z tą bluzką zrobić i zacząć nosić.

modne przeróbki ubrań

Przeróbka była szybka i prosta. Przed wszystkim wycięłam golf poniżej linii szwu (nie bawiłam się w prucie overlocka). Golf przerobię na ściągacz do spodenek dla córki.A ja pozostałam z bluzką z niewykończoną górą. Teoretycznie mogłabym to zostawić, ale praktycznie nie lubię nie wykończonych brzegów. Podwijanie i obrzucanie na maszynie odpadało. Z doświadczenia wiem, że delikatna i lejąca tkanina będzie się fatalnie układać po takim zabiegu. Wykorzystałam trochę inną metodę – ręcznie obszyłam bawełnianą nitką.

Najpierw obrzuciłam cały brzeg ściegiem dzierganym. Gdybym się bardziej przyłożyła, to tkanina ładnie by się podwinęłam pod spód.

modne przeróbki ubrań

modne przeróbki ubrań

Następnie, pętelki potraktowałam jako oczka łańcuszka i przerobiłam szydełkiem rząd półsłupków. W drugim rzędzie robiłam półsłupek, dwa oczka łańcuszka i półsłupek w co drugie oczko.

modne przeróbki ubrań

modne przeróbki ubrań

W efekcie uzyskałam dekolt wykończony koronką. Czyli coś modny detal w tym sezonie. Do tego kultowe połączenie szarego i kremowego sprawia, że bluzka wygląda jak nowa. Wadą jest bawełniana nitka. Po praniu trochę się kurczy.

modne przeróbki ubrań

Dekolt po przeróbce już na mnie :)

modne przeróbki ubrań

I jeszcze raz jak wygląda góra bluzki. Oraz mało słodka sweet focia ;)

co się opłaca szyć

Czy szkoda czasu i atłasu na dzieci?

Po opublikowaniu pierwszej części „Szkoda czasu i atłasu” i dużej popularności wśród internautów, postanowiłam przygotować kolejne analizy opłacalności szycia. Dziś na warsztat weźmiemy ubranka dziecięce.

Zacznę od historii z życia wziętej. Gdy byłam w ciąży i moi znajomi dowiadywali się, że będę mieć córkę, mówili mi „O, jak fajnie. Będziesz jej szyć sukieneczki”. A ja ciągle zaprzeczałam, stwierdzając, że za dużo zachodu z szyciem ubranek dla dzieci. Aż do czasu, gdy w 7 miesiącu robiłam wyprawkę i stanęłam przed działem z ubrankami dziecięcymi. I mnie zatkało. Spodnie, dresiki, sweterku, kurteczki kosztowały tyle, co moje ubrania! A przecież taki ciuszek jest na 2-3 miesiące. Zwykle po tym czasie jest poplamiony i sprany. Wtedy stwierdziłam, że będę szyć. I szyję, czasem za 0 zł, bo na ubranka dziecięce świetnie się sprawdzają resztki tkanin i mamine ubrania.

A co mi się opłaca szyć? Zobaczmy.

1. Body i śpioszki –  tych w garderobie dziecięcej nigdy za mało i niestety, nie opłaca się ich szyć. Ze względu za konstrukcje jest za dużo obszywania i roboty przy napach. Dłużej będziemy je szyć, niż dziecko ponosi. A fajne body można kupić już za 5-6 zł. Już nie mówiąc, że trzeba mieć specjalną napownicę (chyba nie będziecie wyszywać 10 zatrzasków) i kto wie, gdzie można kupić taką bawełnę na body? Szukałam i nic. Szkoda czasu i atłasu.

2. Bluzeczki, kaftaniki –  też dużo roboty. Chyba, ze szyjemy wyjściową bluzeczkę dla małej elegantki lub gentelmenka ;). Wtedy to ma sens, bo ubrania wyjściowe kosztują majątek. Szkoda czasu i atłasu.

3. Spódniczki, sukieneczka –  tak, to się opłaca. Kawałek materiału, trochę tasiemki, koronki, gumka w tunelu i spódniczka gotowa. Tak samo sukienki. Karczek, marszczony dół i gotowe. Opłaca się.

ubranka dla dzieci

Prosta w uszyciu sukieneczka. Wystarczy wyciąć tył i przód (można odrysować z sukienki/body podkroje i je powiększyć, następnie zszyć, zmarszczyć i wyhaftować wzór na dole). Obrazek znalazłam tu: http://img0.etsystatic.com/000/0/5745174/il_fullxfull.276676228.jpg?ref=l2

4. Spodenki – choć wydają się pracochłonne, opłaca się je szyć. Można na nie wykorzystać np. nienoszone jeansy mamy lub dres taty i przy zerowym koszcie mamy świetne spodenki. A co najważniejsze, nie trzeba specjalnie dopasowywać góry spodni. Ma być szeroko, żeby się pielucha zmieściła. Opłaca się.

5. Sweterki – prosty krój, małe zużycie wełny (można wykorzystać resztki), kilka wieczorów i sweterek będzie wyglądać jak od projektanta. Opłaca się.

ubranka dla dzieci

Och! Cudowny. A znalazłam go tutaj: http://www.pinterest.com/pin/460352393132629231/

6. Czapki, szaliki, opaski – opłaca się. Chwila roboty i gotowe. I dzierganie i szycie. A wykrój? Tu pokazuję jak zrobić czapkę na szydełkuA ze sklepu? Minimum za 20 zł.

szydełkowana czapeczka

7. Pieluszki –  kiedy pierwszy raz zobaczyłam mamę szyjącą pieluchy stwierdziłam „Wariatka”. Potem sama uszyłam pieluszkę i zaczęłam używać wielorazowych. Niestety, szycie mnie rozczarowało. Specjalna nieprzeciekająca tkanina PUL kosztuje prawie tyle samo co gotowa pielucha. A na dodatek i tak wszystko cieknie, więc rozczarowałam się po raz drugi. Szkoda czasu i atłasu.

8. Kurtki, kamizelki, płaszczyki –  tak, to się opłaca szyć. Zwłaszcza, że Burda wypuściła wydanie, gdzie są wykroje na odzież wierzchnią dla dzieci. Sama ostatnio szyłam płaszczyk i kamizelkę dla córki. Zamiast 70 zł, wydałam parę groszy, a efekt jest zniewalający (wykorzystałam do niej koszulę taty i zalegającą w szafie grubą bawełnę). I nie jest to takie czasochłonne jakby się mogło wydawać. Na uszycie płaszczyka poświęciłam 5 wieczorów i 1 popołudnie. Pamiętajmy, że dzieci są mniejsze, więc mamy krótsze szwy do zszycia.  Opłaca się.

ubranka dziecięce

Taki właśnie płaszczyk uszyłam mojej córce ostatnio. Koszt 0 zł :)

9. Akcesoria tj. śpiworki, organizery, kocyki, opakowania na pieluszki – też się opłaca, jeśli nie szalejemy z minky. Zwykle jest to zszycie kilku boków, wykończenie lamówką i mamy gotowe akcesoria. Opłaca się.

10. Buciki – oczywiście, że się opłacają. Ja już wydziergałam 2 pary. Ale nadają się tylko do ochrony stóp przed zimnem. Gdy dziecko stoi/chodzi już musi mieć specjalne, sklepowe buty. Opłaca się, tylko do pewnego wieku.

I to chyba wszystko. Chociaż wydaje mi się, że moje dziecko ma 5 razy więcej rzeczy niż moja lista. Niestety, szycie dla dzieci ma drugie dno. Jest ono opłacalne, gdy tkanina za 1 mb. nie kosztuje więcej jak 20-30 zł. Niestety, większość tkanin stricte dziecięcych kosztuje min. 50 zł za mb (oczywiście zwykle czarują nas jakimiś tłustymi ćwiartkami za 10 zł, a z tej tłustej ćwiartki to ledwo co chusteczka do nosa wyjdzie ;) ), bo są designerskie albo super modną minky. Jak zwykle, producenci mydlą oczy mamom i ze świecą szukać przyjemniej dziecięcej bawełny w normalnej cenie. Ktoś gdzieś znalazł? I jeszcze jedno, dla dzieci warto szyć póki na ich ubranka zużywamy mniej niż 1 mb. lub do momentu, gdy nasza pociecha nie wyraża swojej krytycznej opinii na temat naszego dzieła ;).