Archiwa kategorii: Ciąża/Dzieci

Pościel dla malucha

Pamiętacie jak szyłam pościel z adamaszku? Raczej nie, bo było to kilka lat temu. Po tej przygodzie stwierdziłam, że nigdy więcej nie uszyję pościeli. Za duże gabaryty. Nawet dla dzieci. Jednak zgodnie z zasadą „nigdy nie mów nigdy” ostatnio zostałam zmuszona do uszycia 2 nowych kompletów.

pościel dla dzieci

Jeden z uszytych przez mnie kompletów. Poduszka po prawej pochodzi z Silesiabazaar Kids.

Oczywiście, jako dobra mama, która lubi poszerzać horyzonty pociech, zabrałam dzieci do sklepu z tkaninami, żeby córka mogła wybrać sama wzorki na nową pościel. Ponieważ znałam asortyment, już się cieszyłam, że będziemy szyć pościel w sowy i hipsterskie słonie. Jakie było moje zaskoczenie, gdy pociecha zdecydowała się na misie, a sowach nawet nie chciała słyszeć (a taki piękny wzór!). Dodatkowo, córka zaczęła marudzić, że chce pieski. Była tak konsekwentna, że nie pozostało nic innego jak kupić jedyną dostępną tkaninę w pieski czyli corę.

Przez całe szycie ubolewałam nad tymi wzorami. Serce mi pękało, gdy zszywałam corę – bo to przecież tylko cora! Ale radości córki z pościeli była ogromna. Gdy zszyłam pościel w misie, zaczęła dopytywać o pieski. Gdy pozszywałam pieski, była zachwycona. Doszłam do wniosku, że sowy, słonie oraz zachwycające nas łapacze, to chyba nie wzory przemawiające do wyobraźni i gustu maluchów. W końcu dzieci wiedzą lepiej.

 O tym jak uszyć pościel możecie znaleźć w moim wcześniejszym wpisie. A na zakończenie, kilka przydatnych informacji przy szyciu pościeli:

  1. Jeśli mamy w domu stary komplet pościeli można go wykorzystać jako wzornik wymiarów. Wystarczy wywrócić poszewkę na lewą stronę, przyłożyć do tkaniny (pamiętając o zapasach na szwy i zamek), przypiąć szpilkami i można ciąć nową pościel.

2. Zszywanie na overlocku mocno przyspiesza i ułatwia szycie pościeli, ale warto też przeszyć zwykłą stebnówką dla wzmocnienia szwów.

3. Specjalne zamki do pościeli dostaniemy w pasmanterii. Takie wykończenie jest trwalsze niż zwykła zakładka.

I jako to w życiu bywa przed mną szycie kolejnego kompletu pościeli. Tym razem z wypełnieniem. Tkaniny już do mnie jadą, więc wypatrujcie kolejnego posta.

pościel dla dzieci

Jeden z uszytych przez mnie kompletów. Poduszka po prawej pochodzi z Silesiabazaar Kids.

pościel dla dzieci

Jeden z uszytych przez mnie kompletów. Poduszka po prawej pochodzi z Silesiabazaar Kids.

Tiulove love, czyli jak uszyłam tiulową spodniczkę

Spódniczka tiulowa to obowiązkowy element każdej małej damy. Moja córka już wyrosła z poprzednie spódniczki tiulowej, a mi jakoś zeszło z uszyciem nowej. Szycie takiej spódniczki, to chwila moment, a efekt jest zawsze spektakularny (nie mówiąc o radości dziecka). Do uszycia spódniczki wykorzystałam resztkę tiulu, która zalegała mi w pudle z tkaninami, kawałek srebrnej tkaniny (podszewka) oraz gumkę z lureksem o szerokości 5 cm.

tiulowa spódniczka

tiulowa spódniczka

Dziś jak zwykle będzie krótki opis szycia spódniczki oraz kilka informacji tiulu i pasmanterii. Zapraszam do lektury.

Tkaniny:

Tiul – 75 cm, które podzieliłam na 3 warstwy.
Im wyższa dziewczynka tym więcej tiulu. Im więcej warstw tym więcej tiulu – dobrze wyglądają przynajmniej 2. Do spódniczki wykorzystałam tiul miękki (półsztywny). Dzięki niemu spódniczka nabrała objętości, ale nie sterczy za bardzo (sztywny tiul jest za twardy, z elastycznego wyszłaby zwykła spódniczka).

Podszewka – 22 cm (długość podszewki= długość jednej warstwy tiulu – 3 cm).
Czy dawać podszewkę do takiej spódniczki? Lepiej tak, bo nawet miękki tiul „drapie”.

Pasek – ozdobna gumka o szerokości 3 lub 5 cm, długość=obwód w pasie – 5 cm.
Taki pasek to najszybsze i najłatwiejsze rozwiązanie w spódniczce tiulowej. Najlepiej wygląda gumka z lureksem, ale może być też we wzorek lub w jakimś fajnym kolorze. A co jesli w naszej pasmanterii są tylko białe i czarne gumy? Zawsze wybieramy czarną, bo biała jest majtkowa. Niektórzy też wykorzystują na pasek taśmy dziane (nie testowałam) lub wszywają zwykły pasek (taką spódniczkę szyłam tutaj). W zasadzie wszystko co się naciąga i byle by to były nie atłasowe paski, bo to wyglądają kiczowato i tandetnie.

Szycie spódniczki:

Zaczęłam od rozłożenia tiulu na płasko i podzielenia go na trzy równe pasy. Teraz marszczenie, które jest kluczowe w spódniczce. Trzy pasy materiału ułożyłam na sobie i w odległości 1 cm od brzegu przesyłam luźnym ściegiem dłuższy bok (czyli 1,8 m). Następnie pociągnęłam za dolną nitkę i tkanina zaczęła się sama marszczyć (w niektórych maszynach jest to górna nitka, trzeba zrobić test, bo tylko jedną da się tak łatwo wyciągać). Teraz zaczęła się zabawa, bo marszczenie trzeba przesuwać i równo rozłożyć na całej szerokości. Z 1,8 m zrobiło mi się 55 cm (obwód w pasie + 5 cm zapasu na swobodne zakładanie spódniczki). Marszczenie przeszyłam dwa raz, żeby się nie przesuwało i rozjechało podczas zszywania z gumką. Zszyłam dwa krótsze brzegi tiulu i był to tylny szew.

tiulowa spódniczka

W podszewce zszyłam boczne szwy (nie obrzucałam ich, bo były przycięte nożyczkami z ząbkami), dół podwinęłam dwa razy pod spód i przeszyłam.

IMG_0546 tiulowa spódniczka

Gumkę przecięłam i zszyłam ze sobą dwa końce. Zszyłam kilkukrotnie ściegiem zygzakowatym. Gumka rozciąga się i szew wymaga dodatkowego zabezpieczenia, żeby nic nie strzeliło. Górny brzeg podszewki ułożyłam na wewnętrznej stronie gumki 1 cm od brzegu gumki, tak żeby boczne szwy, środek i tył pokrywają się ze sobą (wszystko zaznaczyłam najpierw szpilkami). Spięłam gumkę i podszewkę szpilkami. Odwróciłam na lewą stronę gumkę i zaczęłam zszywanie. Ponieważ podszewki jest więcej niż gumki, to w trakcie szycia naciągałam gumkę (szyłam powoli i ostrożnie rozciągałaby gumkę, żeby igła nie przeskoczyła i nie uderzyła w płytkę maszyny). Zszywałam ściegiem zygzakowatym- jest bardziej elastyczny od stebnówki. Dodatkowo, ścieg zabezpiecza górny brzeg podszewki.

tiulowa spódniczka

Odwróciłam spódniczkę na prawą stronę. Znowu oznaczyłam na gumce szpilkami przód i boki (tył wyznacza szew). To samo zrobiłam na tiulu. Spięłam razem tiul i gumkę, tak żeby tiul zachodził 1,5 cm na gumkę. Następnie przeszyłam po tiulu w odległości 1 cm od brzegu tiulu (tak by połączyć gumkę i tiul). Szyłam ściegiem bieliźnianym, bo w tej części spódniczki wszystko pracuje i nie chciałam uniknąć rozerwania szwu). Znowu lekko naciągałam tiul, bo jest go więcej niż gumki (dzięki temu nie będzie problemu zakładaniem spódniczki). Górny brzeg tiulu ładnie odstaje na gumce i fajnie wygląda.

tiulowa spódniczka

Spódniczka tiulowa przed połączeniem podszewki i zewnętrznej warstwy.

tiulowa spódniczka

tiulowa spódniczka

Ścieg bieliźniany, którego użyłam do zszycia tiulu z gumką

I gotowe. Aha, co z wykończeniem dołu spódnicy? Tiul się nie strzępki, wiec nie trzeba go obszywać. Jak już chcemy, to ewentualnie wąską bawełnianą koronką. Absolutnie, nie atłasową lamówką!

tiulowa spódniczka

Gotowa tiulowa spódniczka

Jak uszyłam tipi?

Tipi, czyli namiot indiański, to ostatnio bardzo modny element wystroju w pokoju dziecięcym. Wygląda bardzo fajnie, a do tego gwarantuje świetna zabawę. Szycia tipi nie miałam w planach. Moja córka ma słodki różowy namiot z księżniczkami, więc po co kolejny? Ale jednak mnie dopadło – namiot dla dzieci koleżanki.

jak uszyć tipi

jak uszyć tipi IMG_0447

Podczas przygotowań do szycia korzystałam z bardzo fajnego tutoriala zamieszczonego przez Gu tworzy (tutaj). A teraz sama opiszę jak uszyłam tipi. Przy okazji zamieszczam kilka dodatkowych informacji.

Tkanina: Bawełna. 3 mb tkaniny we wzorek na wierzch i 3 mb tkaniny gładkiej na spód.
Bawełny najlepiej szukać w sklepach z tkaninami do domu. W Internecie zajrzyjcie do eTasiemki (żółte wnętrze tipi właśnie z tego sklepu), Bell Paris albo Textilmaru. Może też być jednowarstwowe tipi, ale wtedy najlepiej kupić sztywniejszą tkaninę np. z Ikea albo tkaninę zasłonową . Jeśli chcemy uszyć też podłogę lub poduszki musimy doliczyć dodatkowe  dwa metry.

Dodatki: 4 kije – drewniane lub bambusowe (te wykorzystałam), ok. 4 m taśmy z frędzlami (moja też z eTasiemki), 2 metry sznurka, mąż z wiertarka i piłką do drewna.

Wykrój&Krojenie: Materiał kroiłam wg. schematu zamieszczonego na Gu Tworzy. Zbytnio zasugerowałam się zapasem na górne brzegi i za dużo miałam do podwinięcia. Na początku chciałam wyrysować na tkaninie wszystkie linie, ale to było trochę skomplikowane, więc ułatwiłam sobie pracę. Wyznaczyłam górną i dolą linię brzegów. Zaznaczyłam wszystkie wierzchołki trapezów (na obrazku poniżej na czerwono).

schemat tipi

Schemat tipi z bloga Gu Tworzy z punktami, które zaznaczyłam na tkaninie.

Następnie wyznaczyłam pierwszy skośny bok i wycięłam pierwszy trapez, czyli połowę drzwi tipi. Kolejnego nie wyznaczyłam, tylko złożyłam trapez na pół i cięłam po brzegu. Tak cięłam kolejne dwa trapezy, pilnując zaznaczonych wymiarów. Na końcu przyłożyłam pierwsze drzwi i wycięłam od nich drugie.

szycie tipi

szycie tipi

Szycie: Tipi to dość łatwa rzecz do uszycia. Same proste odcinki, zero szycia po łuku, wdawania, marszczenia, kombinowania. Ale do przeszycia są dość duże odcinki materiału, a z każdą następną ścianą tipi robi się co raz cięższe i trudne w operowaniu przy maszynie, więc warto zszywać tipi na dużym stole, na którym można rozłożyć cały materiał.

Moje tipi jest dwustronne, więc zaczęłam od zszycia wierzchniej i spodniej części ze sobą. Dwa elementy tej samej ściany składałam prawą stroną do prawej i zszywałam około 1 cm od brzegu. Odwracałam na prawą stronę i rozprasowałam szwy. Następnie przeszyłam górne i dolne brzegi jeszcze raz. Górę 1 cm od krawędzi, a dół 10 cm od krawędzi (żeby ściana była sztywniejsza). W przypadku drzwi zszyłam najpierw prosty boczny brzeg (czyli to co będzie wejściem), a dopiero potem górny i dolny brzeg. Obie części drzwi szyłam osobno, połączyłam je dopiero na samym końcu szycia całego namiotu.

Kolejnym etapem były tunele. Najpierw, złożyłam ściany tipi lewą stroną do lewej i przeszyłam na prawej stronie w odległości 1,5 cm od brzegu. Złożyłam wzdłuż przeszycia prawą do prawej strony i w odległości 4 cm od brzegu (odległość wyznaczyłam szpilkami) i przeszyłam.

jak uszyć tipi

Doszywałam kolejne ściany wg tej samej zasady. Na końcu zszyłam ze sobą dwie części drzwi na odcinku 40 cm od góry (reszta stanowi wejście). Dodatkowo, mocno zaryglowałam szew, żeby łatwo się nie rozpruł, przy częstym używaniu. Brzeg drzwi wykończyłam ozdobną taśmą z frędzlami (wszywana za pomocą stopki do zamków).

jak uszyć tipi

Szew drzwi mocno zaryglowany – zabezpieczenie przed podarciem.

jak uszyć tipi

Założyłam kije na tipi, zawiązałam u góry sznurkiem i resztką taśmy z frędzlami. Wszystko było ok, więc z pomocą męża przycięłam kije i przewierciliśmy dziurki na sznurek. Tipi było gotowe do użytku.

 Moje dzieci oszalały na jego punkcie i nie chciały z niego wyjść. Dzieci, do których tipi trafiło tak bardzo je polubiły, że kazały mamie spakować je na wakacje.

Ps. Jeszcze na koniec króciutki tiutorial nt. zakończenia szwu, gdy mamy 2 warstwy materiału. Perfekcyjnego szycia nigdy dość!

wykonczenie szwów

Jeansy z łosiami

Spodnie chlopiecie

Co prawda, jeszcze nie zaprezentowałam tego co udało mi się uszyć z tkaniny w łosie, a już powstała kolejna rzecz z wykorzystaniem resztki tej tkaniny.

Spodnie chłopięce

Pomysł z kolorowymi kieszeniami tak mi przypadł do gustu, że tym razem wykorzystałam je przy szyciu jeansów. Nie, nie przesłyszeliście się. Uszyłam jeansy. Spokojne, żadne z ich Levi’s. To tylko spodenki w rozmiarze 92 uszyte z  jegginsów. Jest to pierwsza rzecz uszyta z jeansu, ale nie ostatnia. Mam cały worek spodni, które się przetarły lub skurczyły (lepiej tak nazwać „wyrastanie” w pasie), a są za dobre by je oddawać. Tak więc, pod nożyczki poszła pierwsza para. Wybrałam najcieńszy materiał, żeby nie było problemu z szyciem na overlocku. Wykrój wzięłam z Burdy dla dzieci nr 1/2013, nr wykroju 649.

Wykroj oczywiście jest za duży jak na rozmiar 92, więc musiałam go trochę przerobić. Dodatkowo, zrezygnowałam z pseudo rozporka i wykończyłam pasek i nogawki ściagaczem.

Spodnie chlopiecie

Spodnie chłopięce

Szyłam przerażona. Podobno overlocki nie służą do zszywania jeansu – tak twierdzi Internet. Instrukcja do mojej maszyny mów coś innego. Na szczęście, nic się nie działo podczas szycia, ale nie ryzykowałam wszywania ściągacza na overlocku (3-4 warstwy materiału, to mogło być już za dużo). Ściągacze doszłam na zwykłej maszynie ściegiem overlockiem. Powiem szczerze, że nie ma porównania, do prawdziwego  overlocka! Z resztą różnice możecie zobaczyć na zdjęciu.

Spodnie chlopiecie

Z rezultatu szycia jestem bardzo zadowolona. Myślę, że powstaną kolejne jeansy dla malucha. Aha, dodam tylko, że to znowu recycling, prawie na 100%.

Spodnie z dresu z szopami

Spodnie z dresu. Niby nic, a jednak! Mozna je uszyć bez wykroju z nienoszonego dresu rodzica. Ale tym razem zaszlałam i nie dość, że wykorzystałam wykrój z Burdy, to jeszcze wzięłam na warsztat bardzo dobrą jakościowo dresówkę. Żeby nie było za mało, dresową szarość przełamałam kieszeniami z szopami.

Spodnie z dresu

Wykorzystałam wykrój z Burdy Moda dla dzieci 1/2013, numer 603, rozmiar 104. Zmieniła tylko wykończenie paska i nogawek. Zamiast gumki są ściągacze. Jak zwykle szyło się lekko, łatwo i przyjemnie. Owerlock mocno przyspiesza szycie, a dresówka i ściągacz powodują, że ubranie zawsze się układa. Dodatkowo, wykrój z Burdy okazał się wyjątkowo udany. Wszystko wyszło bardzo fajnie, a szopy dzielnie zerkają z kieszeni (takie kieszenie to świetny sposób na wykorzystanie resztek tkaniny).

Spodnie z dresu

Ps. Oczywiście nie było aż tak cukierkowo-bajkowo przy szyciu. Najpierw brakło tkaniny w szopy i kombinowałam z workiem kieszeni, a potem długo myślałam jak wszyć te worki (opis w Burdzie jest chyba dla osób z doktoratem z krawiectwa).

Dalej szyję na owerlocku

Drodzy czytelnicy, dziś jeszcze trochę napiszę na temat mojej nowej maszyny do szycia. Odkąd mam owerlocka udało mi się tak zorganizować czas na szycie. Nawet naprędce wygospodarowałam (wywalczyłam) miejsce na kącik krawiecki (hura!).

Spodenki uszyte dla syna - pierwsza rzecz uszyta na overlocku

Spodenki uszyte dla syna – pierwsza rzecz uszyta na overlocku

Oczywiście jak się mogłam tego spodziewać, nowy sprzęt nie dał się od razu okiełznać. Po wypakowaniu maszyny z pudła koniecznie chciałam sprawdzić jak się na niej szyje i wiedziałam, że tak łatwo nie będzie.

Już wcześniej interesowałam się szyciem na owerlocku, więc wiedziałam z jakimi problemami mogę się zmierzyć na początku. Przed wszystkim owerlock wymaga ustawienia 4 nici. 2 igieł i 2 naprężaczy. To powoduje, że jego wyregulowanie zajmuje trochę czasu. Wieść internetowa niesie, że około tygodnia i ja ją potwierdzam! Do misji ustawienia właściwego naprężenia nici podeszłam profesjonalnie, czyli zamiast męczyć się na jednobarwnych niciach założyłam nitki o różnych kolorach. Dzięki temu od razu wiedziałam, która nić ma złe naprężenie i szybko załapałam jak ta maszyna pracuje. Dodatkowo, zamiast obszywać kawałki materiału stwierdziłam, że wreszcie pozszywam dawno skrojone ubranka dla dzieci (niektóre wymagały przedłużenia, hahaha). Generalnie, za cel postawiłam sobie wyszycie wszystkich zaległych tkanin na owerlocku, tak by opanować tą maszynę do perfekcji.

Oczywiście, pierwsze próby szycia na tej maszynie nie obyły się bez wpadek. Pomijam zrywanie nici, bo nie zauważyłam, że źle zakładam nitkę. Trochę mnie przerosła prędkość maszyny i na początku nie nadążałam za jej tempem. Z tego zrodziły się kwiatki typu za duże wcięcie w kroku albo rozjechanie się lamówki z brzegiem rękawa. Ale z każdym przeszytym metrem idzie mi co raz lepiej.

Na razie uszyłam 2 pary spodni baggy oraz tunikę. Kolejne rzeczy już czekają w kolejce na zszycie.

sukienka z dresówki

Sukienka z dresówki dla córeczki.

sukienka z dresówki

Jestem staroświecka. Lubię lamówki,

sukienka z dresówki

Dość oryginalny dół.

spodnie z dresówki

Spodenki uszyte dla syna.

spodenki z dresówki

Tu już modny ściągacz.

spodnie z dresówki

A to spodnie, przy których popełniłam najwięcej błędów – nadają się na wpis pt. Jak nie szyć i nie przedłużać spodni ;-)

Piękna sukienka dla dziewczynki

Chyba nie ma nic piękniejszego na świecie niż sukienki dla dziewczynek. Małe dziewczynki można stroić. W falbanki, bufki, marszczenia, koronki, kokardki, ozdobne tkaniny, hafty angielskie itd. Oczywiście, ze smakiem. Bo niestety często z sukienki na roczek lub chrzest robi się suknia ślubna i to już jest niesmaczne.

Jakiś czas temu postanowiłam uszyć mojej córce taką strojną sukienkę na roczek. W tym celu wykorzystałam bawełnianą tkaninę w kremowym kolorze, haftowaną koronkę i gipiurę.

sukienka dla dziewczynki

Wykrój stworzyłam sama na podstawie sukienki z raglanem mojej córki. Składał się on z dwóch części:

  • Góry, która jest odrysowanym raglanem z granatowej sukienki (mierzyłam i przenosiłam na papier poszczególne odcinki). Na podkroju szyi dodałam kilka centymetrów, aby zrobić ozdobne zakładki.
  • Spódnicy, która jest zmarszczonym prostokątem materiału. Dodałam również pasek, by sukienka ładnie układała się na dziewczynce.do bloga1

 Kwint-esencja tej sukienki to bardzo ozdobne koronki oraz pliski. Tak naprawdę, zwykle nie potrzebujemy wielu ozdób by stworzyć coś pięknego. Czasem wystarczy piękna pasmanteria i dobra jakościowo tkanina. No i pliski i marszczenia. One zawsze są urocze i łatwe w zrobieniu.

sukienka dla dziewczynki

sukienka dla dziewczynki

sukienka dla dziewczynki

sukienka dla dziewczynki

co się opłaca szyć

Dlaczego nie MAMY czasu na szycie?

O związkach czasu i szycia pisałam już tutaj i tutaj. Niestety, temat do mnie wraca jak bumerang, ponieważ często sama się borykam z brakiem czasu. A odkąd zostałam mamą, non-stop słyszę o braku czasu w życiu kobiety z małymi dziećmi. Tylko czasem się zastanawiam jak nasze mamy i babcie dały radę. Najczęściej z większą liczbą dzieci, bez pampersów, słoiczków, lekkich wózków i o zgrozo! Internetu. I co ciekawe miały czas na szycie. I szyły piękne sukienki i kaftaniki, a nie jakieś baggy z dresówki z niewykończonymi nogawkami.

I to mnie zastanowiło. Bo tak w zasadzie, drogie mamy, dlaczego nie mamy czasu na szycie?

  1. Bo się urlopujemy. Niektóre z nas całkiem serio potraktowały słowo urlop w wyrażeniu „urlop macierzyński”. Nie jest tak? Wstajemy rano? A po co? Przecież mam urlop, dziecko wezmę do łóżka. Kawusia. Ciasteczko. Tak. Fejsbuczek. O może zajmę się dzieckiem, bo płacze. Już pora obiadowa? Na urlopie można jeść fast-foody. Co z tego, że masz 8 m-cy, przecież frytki już możesz jeść. Porządki? Jakieś ogarnięcie siebie? Przecież na urlopie chodzi się w dresie i można mieć syf. I tylko marzę, że mojej córeczce mogłabym uszyć piękną sukienkę.
  2. Organizujemy się. I to do przesady. Już nie jestem idealnym pracownikiem, więc teraz będę idealną mamą. Dom musi lśnić, obiad musi być dwudaniowy. Podłogę wyszoruję 2 razy, a potem będę się wściekać, że moje dzieci po niej chodzą. Dzieci  też muszą być idealnie grzeczne, broń Boże żeby zapłakały, lub spóźniły się chociaż 1 dzień z rozwojem. Jestem tak bardzo zajęta byciem Idealną Panią domu, że na szycie już nie ma czasu.
  3. Zbliżamy się. Nasze mamy i babcie miały wykładaną teorię zimnego chowu, karmiły co trzy godziny, a w książkach znajdywały więcej porad dotyczących sprzątania niż pomysłów na zabawę z dziećmi. Teraz za to jest na odwrót. Pewnie naczytałaś się o rodzicielstwie bliskości i postanowiłaś zachustować dziecko i tak je trzymać aż do zerówki. Tak bardzo przejęłaś się, że musisz być blisko dziecka, że poświęcasz mu każdą minutę. Szycie? Nie ma mowy. Będę aż 2 metry od mojego dziecka, które śpi.
  4. Nie wysypiamy się. Brak odpowiedniej ilości snu równa się brak sił i rozkojarzenie. Niestety, musimy zacisnąć zęby i poczekać, aż nasze maluchy trochę podrosną.
  5. Za duży wybór i chaos informacyjny. Nasze mamy i babcie nie miały takiego problemu. Był jeden wózek do wyboru, jedno łóżeczko, zupkę trzeba było ugotować samemu, a w książce dot. żywienia niemowląt była dokłada informacja ile mililitrów maluch ma zjeść. Ubranek nie było, więc trzeba było je uszyć. My za to tracimy godziny na czytaniu opinii o 55 wózku, łóżeczko kupujemy 5, bo 4 poprzednie są mało hipsterskie. Po ubranka biegamy co tydzień do lumpeksu lub kolejną wyprzedaż. Do tego codziennie odwiedzamy inny market, by w promocji kupić kolejny słoiczek. A potem pół dnia martwimy się, że nasze dziecko zjadło tylko pół słoiczka, i wypisujemy na forach czy to ok. I jak tu znaleźć chwilę na szycie?

Mam nadzieję, że teraz dla Was już jest wszystko jasne, dlaczego my mamy nie mamy czasu na szycie. Tylko nie zwalajcie wszystkiego na punkt nr 4 ;-).

sukienka dla dziewczynki

Jak uszyłam sukienkę dla dziewczynki?

Miesiąc temu pisałam o tym jak zrobiłam wykrój na sukienkę dla córeczki (post TUTAJ). Teraz czas na opis mojego szycia. Sukienki w 99% przypadkach szyję w ten sam sposób.

sukienka dla dziewczynki

Tkaninę składam na pół, tak żeby zmiesił się wykrój. Wycinam przód, następnie przykładam wycięty wykrój i wycinam tył (dzięki temu obie części mają taki sam zapas na szwy). Wycinam również rękawy.

sukienka dla dziewczynki

sukienka dla dziewczynki

Najpierw zszywam ze sobą ramiona. Następnie boki sukienki. Sukienka jest z dresówki, więc do szycia wykorzystuję ścieg overlockowy (kiedyś korzystałam z zygzaka). Szyję blisko brzegu. Nadmiar tkaniny przycinam.

sukienka dla dziewczynki

sukienka dla dziewczynki

Następnie zszywam brzegi rękawów i wywijam je na prawą stronę. Na górze na odcinku 4 cm delikatnie marszczę rękawek, żeby zrobiła się ładna bufka.Na górze rękawa zaznaczam szpilką środek.

sukienka dla dziewczynki

Sukienkę zostawiam na lewej stronie i „wkładam” w podkroje wywinięte na prawo rękawy, tak aby szew rękawa zszedł się z bocznym szwem, a górny szew zszedł się z zaznaczonym środkiem. Fastryguję, obracam na prawą stronę. Jeśli rękaw ładnie się wdał, to go przyszywam maszynowo. Jeśli nie, to poprawiam, aż osiągnę ładny podkrój pachy.

sukienka dla dziewczynki

sukienka dla dziewczynki

Na deser wykończenie sukienki. Brzegi rękawów i dół podwijam na szerokość 1 cm i przeszywam ściegiem zygzakowatym. Teoretycznie, dresówki nie muszę wykańczać, ale dla mnie niewykończony brzeg jest karygodny.

sukienka dla dziewczynki

sukienka dla dziewczynki

Rozcięcie z tyłu podwinęłam na 0,5 cm i też przeszyłam ściegiem zygzakowatym.

sukienka dla dziewczynki

Aby wykończyć podkrój szyi, wycinam długą lamówkę z resztek dresówki. Składam ją wzdłuż na pół wzdłuż i zaprasuję. Jeden krótszy brzeg podwijam do środka na 0,5 cm i przykładam do prawej góry wycięcia. Brzeg lamówki i podkroju ujmuję razem i fastryguję.  sukienka dla dziewczynki

sukienka dla dziewczynki

Z nadmiaru robię pętelkę do zapinania guzika. Lamówkę przyszyłam na maszynie. Na koniec doszyłam wielki guzik.

 sukienka dla dziewczynki

Czy Twoje dziecko wie co to bawełna?

Był już dzień mamy i okazjonalny wpis. Dzień dziecka też już za nami, więc pora napisać coś o dzieciach. Dziś będzie o tym jak i czy uczymy nasze dzieci wybierać ubrania w sklepie.

Każdy z nas ma jakąś wiedzę na temat ubrań. Wiemy, że bawełna jest lepsza od poliestru, a wełna lepsza od akrylu. Wiemy, że mierząc ubrania trzeba patrzeć na ich krój i jak się na nas układają. Ci co szyją często zwracają uwagę na wykończenie szwów, podszewkę, detale krawieckie itd. Ale czy wiemy, że tą wiedzę można a nawet należy przekazywać swoim dziecią? Goszczą na działach z ubraniami dziecięcymi mam wrażenie, że nie. Widząc rodziców z pociechami podczas dokonywania zakupów zauważyłam, że najważniejszy jest wybór w kategorii ubranko licencjonowane czy nie. Nie ważne jak bluzka, sukienka czy spodnie się układają, ważne że jest na nich disneyowska księżniczka lub wściekły ptaszek. Dodatkowo, często mogę wysłuchać paru przykrych epitetów ze strony rodzica, który nie koniecznie może zafundować dziecku droższa koszulkę. A kosztuje ona więcej tylko dlatego że, ma jakiegoś bajkowego bohatera.

I to też poproszę, mamo. Obrazek z: http://healthychild.org/assets/blonde_girl_child_shirt_clothes_shopping_shutterstock_101861248-504×334.jpg

Z jednej strony nie dziwię się dzieciom. Sama miałam w dzieciństwie sukienkę z Arielką. Dodatkowo, pamiętam jak ważne było dla mnie noszenie ubrań takich samych jak rówieśnicy (myśmy jechaliśmy po całości – woleliśmy markowe). Ale dziwię się rodzicom, że nie wykorzystują momentu zakupu ubrań do edukacji dzieci. Drodzy rodzice, nie tłumaczcie, że nie macie czasu. I tak go tracić podczas szarpaniny słownej z dzieckiem. Ono chce licencjonowane, wy macie ograniczony budżet i się zaczyna: „Ty, taki, śmaki”. A nie łatwej i miłej było by po prostu porozmawiać. Może zamiast standardowego hasła „Nie mam pieniędzy”, zapytać malucha czy wie, czym się różni jedna koszulka od drugiej? Zaproponować, żeby porównał skład w obu koszulkach, albo zwrócić uwagę, że nadruk jest gumowy i nie oddycha. Można też zaproponować przymiarkę obu koszulek i zabawę w stylistę. Dlaczego nie? Bo nie macie czasu? I tak go zmarnujecie na kłótnie z dzieckiem, albo na zaciąganie kolejnego kredyty na jego fanaberie.

Dobrą okazją do rozmowy jest też droga do sklepu. Może warto poinformować dziecko, że dziś idziemy do sklepu po nowy płaszcz/spodnie/sukienkę/sweter i zapytać się czy wie co jest ważne przy wyborze takiego ubrania. Na pewno nie wie i na pewno chce się dowiedzieć. W takiej sytuacji można powiedzieć, że przy mierzeniu płaszcza liczy się wygoda (czy można podnieść ręce do góry), przy wyborze swetra skład, a sukienka musi stylem pasować do okazji, na którą jest przeznaczona. Że spodnie muszą się dobrze układać na pupie i że warto w nich usiąść zanim je kupimy. A już w sklepie można zwrócić uwagę, że dana rzecz ma ciekawy krój, fajny skład albo jest misternie wykończona (np. haft na sukience).

Jak zwykle do szczęścia dużo nie trzeba. Nawet jeśli nasze czupurne dziecko uprze się na licencjonowane ubranie, to my przynajmniej będziemy mieć poczucie, że spędziliśmy czas z dzieckiem (każda okazja do rozmowy jest dobra) i świadomość, że przekazaliśmy mu wiedzę. Wiem po sobie, że długo nie chciałam słuchać Mamy w kwestii kupna ubrań (markowe, markowe i tylko markowe). Aż dorosłam i zaczęłam korzystać z tej wiedzy z automatu i bardzo się z tego cieszę.

A na zakończenie historia rodzinna. Kiedyś rozmawiałam z moją ciocią o kupnie butów na zimę i wtedy ciocia powiedziała mi: „Wiesz jak zawsze Twój dziadek mi doradzał? Żeby kupować takie buty, w których można swobodnie ruszać palcami. Wtedy stojąc na mrozie będzie nam cieplej w stopy”. Wiecie, że dziadek miał rację?