Archiwa kategorii: Ciąża/Dzieci

plecak sówka

Jak zrobiłam plecak sówkę?

plecak sówka

Gotowy plecaczek

Tak się złożyło, że moja malutka córeczka zapragnęła plecaczka. Bo jeden kolega-przedszkolak ma, bo drugi przedszkolak ma i jeszcze dostała zabawki są w plecaczku-opakowaniu. Niby nie marudziła o niego, ale stwierdziłam, że fajnie by było uszyć dla mojej pociechy plecak sówkę. Jego zrobienie zajęło mi raptem dwa dni.

plecak sówka

Plecak-sówka składa się z jednej komory zamykanej na zamek i kieszonki z przodu, która jest jednocześnie dekoracją. Do tego szelki z prostą regulacją. Szyłam pierwszy raz z filcu i bałam się tworzyć fikuśne rzeczy ;-). Okazało się jednak, że szycie filcu wcale nie jest takie trudne, a moja maszyna (Łucznik Amelia II) spisała się rewelacyjnie.

szycie z filcu

Szycie zaczęłam od przygotowaniu na papierze schematu sówki. Następnie dobrałam materiały. Plecak na początku miał być szyty ze starych jeansów, ale znalazłam różowy, gruby filc i postanowiłam go wreszcie wykorzystać. Detale powstały z resztek tkanin. Z pasmanterii potrzebowałam zamek, pasek parciany i sprzączki do szelek.

plecak sówka

plecak sówka

plecak sówka

Najpierw wycięłam wszystkie elementy sówki. Zszyłam ściegiem zygzakowatym obie części oczu. To samo powinnam zrobić ze skrzydłami i kieszonką, ale tego nie przemyślałam (przez to kieszeń jest mikroskopijna). Następnie ułożyłam na filcu poszczególne elementy, zaznaczyłam delikatnie ołówkiem gdzie mają być i przyszyłam je ściegiem zygzakowatym.

plecak sówka

plecak sówka

Kolejnym etapem było połączenie poszczególnych elementów plecaka. Zszyłam tył z bokiem. Na rogach starałam się ładnie wdać filc (skończyło się na ręcznym kręceniu kołem maszyny, żeby szła bardzo powoli).

szycie z filcu

Bok wszywałam tak, żeby jego końcówki znalazły się na środku dołu. Końcówki nachodzą na siebie ok. 2 cm i je zaszyłam ręcznie. U góry przyszyłam zamek do brzegu boku. Następnie doszyłam przód plecaka. Górę pozostawiłam niezszytą, a na dole potrójną warstwę filcu szyłam ręcznie. Przyszyłam zamek do przodu plecaka (trochę się musiała przy tym nagimnastykować) pamiętając, że uszy mają być na zewnątrz. Na koniec podzieliłam pasek parciany na 4 części i zrobiłam szelki.

plecak sówka

Plecak wszystkich zachwycił. Chociaż moja córka na jego widok zamiast piszczeć, powiedziała „hu-hu”, zajrzała do środka i stwierdziła „Nie ma” (mądre dziecko, wnętrze jest dla niej najważniejsze)

wykrój na sukienkę dziewczęcą

Jak zrobiłam wykrój na sukienkę dziewczęcą

Już od dawna chciałam uszyć dla mojej córeczki piękną sukienkę. Chciałam coś prostego, trapezowego i koniecznie z rękawkiem (sukienek bez rękawów mamy aż za dużo). A kiedy kupiłam dresówkę w koty, stwierdziłam, że najwyższy czas uszyć sukieneczkę. Zwłaszcza, że wiosna i lato, to idealna pora na nosze sukienek na każdą okazję.

Taka sukienkę uszyłam ze stworzonego wykroju

Taka sukienkę uszyłam ze stworzonego wykroju

Zaczęłam od wykroju. Na początku chciałam szyć z Burdy dla Dzieci z 2013 roku, ale wykrój okazał się zbyt fantazyjny. Stwierdziłam, że stworzę sama wykrój. W końcu kiedyś trzeba się było wziąć za wykreślanie samemu krzywizny rękawa. Przeanalizowałam nawet mądrą PRL-owską książkę dot. konstrukcji odzieży, ale jej mądrość mnie przerosła. W końcu stwierdziłam, że spróbuję z odrysowaniem wykroju z gotowej sukienki. Najlepszą opcją jest rozcięcie danej rzeczy i odrysowanie osobno przodu, tyłu i rękawów. Mi nie chciało się biegać po lumpeksach za kiecką za 1 zł, więc trochę się pomęczyłam z tworzeniem wykroju. Generalnie podkrój szyi i pachy wyszły ok. Główka rękawa wyszła mi ciut za duża, ale wystarczyło marszczenie i modelowanie, żeby wszystko ładnie się ułożyło.

wykrój na sukienkę dziewczęcą

Gotowy wykrój

 Tworzenie wykroju zaczęłam od wywinięcia sukienki na lewą stronę i schowania rękawa do środka. Odrysowałam połowę przodu. Dzięki temu przy przenoszeniu na tkaninę lewa i prawa strona wyszły mi identycznie. Ponieważ jest to prosta dziewczęca sukienka, tył i przód mają taki sam wykrój.

wykrój na sukienkę dziewczęcą

Zaczynam tworzenie wykroju

wykrój na sukienkę dziewczęcą

I to mi wyszło po odrysowaniu i poprawkach

Następnie, przystąpiłam do wykreślenia rękawa. W tym celu „wepchnęłam” całą sukienkę w rękaw, tak aby w krzywizna rękawa była w pełni widoczna. Odrysowałam na kartę i poprawiałam. Tu również skupiłam się na 1/2 wykroju. Teoretycznie przednia i tyla część rękawa różnią się od siebie, ale ja nie wprowadzałam różnicy w podkroju pachy z tyłu i z przodu, więc wszystko jest takie samo. Zresztą dresówka przyjmie wszystko ;-).

wykrój na sukienkę dziewczęcą

Trochę trzeba było pokombinować

wykrój na sukienkę dziewczęcą

I tak się Mama odrysowuje wykrój ;-)

Narysowane wykroje wycięłam. Następnie odrysowałam z szablonu rękawa wersje krótką (nie przycinałam, by mieć wykrój długiego rękawa na zimę).

sukienka dziewczęca wykrój

„Skracanie” rękawa

sukienka dziewczęca wykrój

Gotowy wykrój rękawa

sukienka dziewczęca wykrój

I cały gotowy wykrój

Kolejnym etapem było przenoszenie wykroju na tkaninę oraz szycie, o czym napiszę w następnym poście.

A to co wykreśliłam udało mi się przenieść do komputera. Gotowy wykrój jest zamieszczony TUTAJ (Wykroj sukienki dziewczecej roz 92 98).

dzień mamy

Matka Polka Szyjąca

Gdyby ktoś się mnie spytał czy Polska, to kraj dla ludzi szyjących, odpowiedziałabym „Nie”. A gdyby ktoś się spytał, czy to kraj dla mam odpowiedziałabym „NIE!!”. Niestety, obie te grupy społeczne, nie mają się u nas za fajnie. Pierwsza ze względu na trudny dostęp do wielu rzeczy przydatnych w szyciu, a druga przez prowadzoną politykę antyrodzinną. Najgorzej, jak się jest mamą szyjącą. A ponieważ zbliża się Dzień Mamy chciałaby poruszyć temat mam, które szyją.

Gdy zostałam mamą odkryłam, że bardzo dużo Pań, które szyje jest mami albo zaczęły szyć, bo zostały mami. Aż jestem zaskoczona, jak wiele osób tworzy ubrania dla dzieci. Na pewno, część z Was – bezdzietnych pomyśli sobie teraz, że baba siedzi w domu z dzieckiem i ma czas na szycie. Oj, nic bardziej mylnego. Opieka nad dzieckiem niczym nie różni się od pracy, o ile nie jest bardziej męcząca. Zwłaszcza, że od niej nie da się wziąć urlopu i nie kończy się codziennie o 16:00. Ale co Wam będę tłumaczyć, wiecie przecież lepiej. A tak na prawdę, mamy szyją z kilku innych powodów, niż rzekomy nadmiar czasu. Można je nawet podzielić wg. motywacji do szycia. I tak mamy:

Mamy Szyjące Hobbystycznie – taka Pani szyła sobie od dawna i bardzo to lubi. Co więcej, może nawet prowadzi bloga o szyciu. Generalnie, szycie sprawia jej radość i pozwala odpocząć od codziennej rutyny. I ot, zostaje mamą i wreszcie ma poważny pretekst do szycia, bo dzieci błyskawicznie wyrastają z ubranek. Zaczyna się więc masowa produkcja spodenek, sukieneczek, spódniczek, czapeczek, zabawek, kocycków itd. Szyje się jej łatwo, a do tego ma super ubranego malucha. Jedynym jej problemem jest czas. Po całym dniu bycia opiekunką, pedagogiem, kucharką, sprzątaczką, tragarzem, animatorem, negocjatorem (o ile nie antyterrorystą), kelnerką najczęściej pada na pysk. Ale najważniejsze, że co jakiś czas potrafi się zmobilizować, zorganizować i maszyna idzie w ruch.

Szycie i dzieci, to największa radość. Zdjęcie z: http://www.cottonandsunshine.co.uk/wp-content/uploads/2012/03/DSC_2536.jpg

Mamy Szyjące Ekonomicznie – każdy kto kupuje ubranka dla dzieci, wie że ich ceny to jedno wielkie nie porozumienie. Jak rzecz, na którą poszło znacznie mniej materiału i ma zwykle prostszy krój kosztuje tyle samo co ubranie dla osoby dorosłej? Oczywiście, każdy musi zarobić, ale dziecko z ubranka wyrośnie, osoba dorosła może nosić dane ubranie, aż zrobi się z niego dziurawe sito. Więc gdzie tu jest logika? Nie ma! I tak wiele mam, żeby ratować domowy budżet i zapewnić schludny wygląd swoim dzieciom wyciąga maszyny i zaczyna szyć (jak już przerobią lumpeksy, promocje w marketach, bójki o to co, rzucą w Lidlu). O tym, czy i co się opłaca szyć dla dzieci pisałam TUTAJ. A ostatnio co raz częściej przekonuję się, że znacznie więcej rzeczy warto uszyć. Zwłaszcza jeśli robimy recycling ubrań rodziców. Ale i tak największe wrażenie zrobiły na mnie mamy, które dla swoich córek na bale przebierańców tworzą sukienki modnych w danym sezonie disneyowskich księżniczek. Przy tym jest sporo roboty, już nie mówiąc o tym, że zdobycie tkanin graniczy z cudem. Jasne, pewnie powiecie, że takiej dziewczynce należy wyjaśnić, że wcale nie musi jak wszystkie koleżanki mieć sukienki księżniczki, że trzeba uczyć co to non-konformizm, trenować twardy charakter. Jasne, jasne. Pewnie widujecie dzieci tylko w reklamach i myślicie, że jedną pogadanką wszystko załatwicie. Z resztą w czymś to dziecko musi iść na bal, więc zamiast inwestować w tandetę z marketu, gonić po wypożyczalniach, lepiej uszyć piękną sukienkę dla naszej księżniczki. Chyba, że za wszelką cenę chcemy, żeby nasze dziecko było non-konfornistą i przebierzemy je za brokuła.

Mamy Szyjące Biznesowo – trzeci najbardziej wyrafinowany typ mam szyjących. To te mamy, które mają talent, świetną organizację pracy, smykałkę do biznesu (i chyba opiekunkę albo dziecko, które o 20:00 idzie spać) i zaczęły zarabiać na szyciu. I nie chodzi mi tu o spektakularne przypadki, które założyły świetnie działające sklepy z ubrankami, albo prowadzą popularnego bloga, na którym zarabiają. Chodzi mi o zwykłe mamy, które często zaczynają od obszywania dzieci koleżanek. A że zwykle robią piękne rzeczy w zdecydowanie niższych cenach, to są polecane dalej i tak ich mały biznes się kręci. Nie są to może kokosy, ale zawsze jest parę groszy na pieluszki. Dodatkowo, nikt się nie doczepi, że są bezwartościowymi darmozjadami siedzącymi w domu. Zwykle mężowie są bardzo dumni z takich szyjących-zarabiających żon-matek.

Mamo, spokojnie ja to dopasuję!

Mamo, spokojnie ja to dopasuję!

 Ale bez względu na to czy szyjemy, bo lubimy, musimy czy chcemy zarobić parę groszy Drogie Mamy, najważniejsze, że w naszym napiętym grafiku potrafimy znaleźć czas na szycie. I tego właśnie Wam, życzę z okazji Dnia Mamy, żeby zawsze był czas i siły na szycie!

dzień mamy

chustki dla dzieci

Wiosenne chustki i kominy dla maluchów

Przyszła wiosna i okazało się, że w garderobie mojej córki brakuje fajnych, nierozwiązujących się chustek pod szyję. Stwierdziłam, że tym razem uszyję coś dla córki i jej przyszłego brata. Do szycia wykorzystałam ubrania i resztki tkanin. Na takie akcesoria nie jest potrzebne dużo materiału, a nie noszona koszulka, czy dwa razy założone getry sprawdzą się świetnie jako tkanina. Ozdoby w postaci serduszek i gwiazdek wycięłam z resztek golfu, który pokazywałam jak przerobić na zwykłą koszulkę. Taka ze mnie zdolna eko-mama (Reni Jusis może się schować ;-) ).

Materiały wykorzystane do szycia - 100% recycling

Materiały wykorzystane do szycia – 100% recycling

chustki dla dzieci

Gotowe chustki i komin

Ponieważ szycie jest proste pokarzę jak uszyć chustkę i komin dla malucha. Szycie zaczęłam od zdjęcia miary. W tym celu wymierzyłam sweterki dziecięce (rozmiar większe). Pamiętamy, że chustka i komin musi być większa, tak by nie dusiła malucha!

chustki dla dzieci

Po wycięciu wszystkich elementów

SZYCIE KOMINA

Uszyłam bardzo prosty, bo jedno warstwowy komin. Do tego najlepiej nadaje się dresówka – jej brzegi ładnie się podwijają i dzięki temu nie trzeba jej wykańczać. Do uszycia komina wycięłam prostokąt o wymiarach 42x 28 cm (już wiem, że na 2-latka powinien być 2-3 cm szerszy). Następnie zszyłam blisko brzegu tylny szew ściegiem overlockowym.

szycie komina

Zszywanie komina

Dodałam również małą ozdobę (identyfikator przodu dla Tatusia). Tu również wykorzystałam resztki, tym razem pasmanterii. Z przodu przyszyłam ściegiem zygzakowatym kawałek lamówki przyciętej w trójkąt, aby się nie strzępiła.

szycie komina

Przyszywanie ozdoby

SZYCIE CHUSTEK

Chustki możemy szyć z kwadratów (mniej zszywania) lub z 2 trójkątów. Przy krojeniu chustek najlepiej zaokrąglić lub ściąć rogi, aby łatwiej doszyć rzepy. Ja uszyłam 4 chustki o wymiarach:40×18 cm (2-latek), 32×13 cm (0-3 miesiące), 35×15 cm (3-6 miesięcy).

szycie chustki

Chustka szyta z kwadratu – najważniejsza jest długość przekątnej.

szycie chustki

Chustka z 2 trójkątów

Najpierw przyszyłam ozdoby do zewnętrznej warstwy chustek. Zastosowałam ścieg zyzakowaty, który najlepiej wyglądał.

szycie chustki

Nie szyło się łatwo ;-)

szycie chustki

Tu podwójny ścieg zygzakowaty dla lepszego efektu

Następnie złożyłam tkaninę prawą do prawej strony zszyłam wszystkie brzegi zostawiając 5 cm na jednym boku. Przez otwór wywinęłam chustkę na prawą stronę i zaszyłam go podwijając materiał do środka.

szycie chustki

Zszywanie chustki

do bloga12

I za raz wywijamy na prawą stronę…

Na koniec przyszyłam rzepy. Niestety, nie udało mi się kupić kolorowej rzepy, więc zostałam przy czarno-białej klasyce. Dodatkowo, nie miałam specjalnej miękkiej rzepy dla dzieci, więc aby zapięcie nie drapało zaokrągliłam rogi. Rzepy przyszywałam ręcznie, bo tak jest wygodniej. Przy przyszywaniu rzep pamiętajmy, że miękką rzepkę przyszywamy do zewnętrznej strony chustki, a twardą do wewnętrznej (dolnej) strony.

szycie chustki

Jak dobrze przyszyć rzepy

Gotowe, 4 chustki i 1 komin zrobiłam w 1 weekend. Moje dzieci mają kompletną garderobę (no prawie, słomkowych kapeluszy jeszcze nie mamy), a ja mam poczucie dobrze wykorzystanych ubrań, które leżały w pudle z tkaninami.

sweterek dziecięcy

Kiedy mama nie szyje…

…to śpi ;-). Aż chciałoby się dokończyć zdanie w ten sposób. Dziś chciałabym się z Wami podzielić, tym gdzie kupuję ubranka dla dzieci. Niestety, co raz częściej decyduje się na zakup nowych lub używanych ubranek. W tym roku miałam dłuuuugą listę rzeczy, które uszyję mojej córce. Na razie po za spódniczką z tiulu nic nie powstało, a garderobę do jesieni mamy już prawie kompletną (ale już się znalazło parę rzeczy, które muszę uszyć). Przedstawiam bardzo subiektywny ranking sklepów, w których warto kupować ubranka dla dzieci. Pod uwagę brałam 3 czynniki: cena, jakość i wygląd. Zacznę nietypowo, bo od miejsca pierwszego, czyli mojego (i bardzo wielu mam) ulubieńca.

  1. F&F czyli Tesco – zwycięzca pod względem jakości (niezniszczalne ubranka, które można gotować i nic im się nie dzieje), wyglądu (one są po prostu piękne i urocze, tak jakby w Anglii mieszkały tylko małe księżniczki i książęta). Niestety, trochę gorzej wypadają cenowo, ale Tesco ma ciągle promocje, więc body za 5 zł lub sukienka kupiona za 15 zł to u nas standard. Tesco to dla mnie numer jeden i najczęściej wybierany sklep, w którym kupuję ubranka. Dużym atutem jest też kompleksowa oferta (dostępne jest po prostu wszystko) i to, że sukienkę czy sweterek mogę kupić przy okazji robienia zakupów spożywczych. Dodatkowo, często spotykamy się z pozytywną opinią nt. tej marki, więc drogie przyszłe mamy, możecie spokojnie inwestować.
    spodnie tesco

    Ubranko z:  http://www.ffmoda.com/pl/dla-dziecka/ff-baby-chlopcy/bd51516814/

    f&f baby

    Ubranko z: http://www.ffmoda.com/pl/dla-dziecka/ff-baby-dziewczynki/412-1485/

  2. C&A i H&M – zwycięzcy pod względem wyglądu i jakości. Niestety, przegrywają cenowo. Ubranka z tych sieciówek są dość drogie, nawet na promocjach. Na szczęście jakość rekompensuje cenę i jeśli szukamy czegoś na więcej niż 1 sezon lub 1 dziecko, to warto rozważyć wizytę w tych sklepach. Dodatkowo, jeśli szukamy ładnych ubranek lub czegoś specjalnego (np. kapelusz słomkowy dla dziewczynki widziałam tylko w H&M) najlepiej iść do H&M lub C&A i nie tracić czasu na dalsze poszukiwania.
    http://www.hm.com/pl/product/87659?article=87659-A

    Ubranko z: http://www.hm.com/pl/product/87659?article=87659-A

    Źródło:http://www.c-and-a.com/pl/pl/shop/niemowleta/sukienki-i-spodnice/wszystkie-sukienki-i-spodnice/sukienka-142907-1.html

    Ubranko z:http://www.c-and-a.com/pl/pl/shop/niemowleta/sukienki-i-spodnice/wszystkie-sukienki-i-spodnice/sukienka-142907-1.html

  3. Smyk – ale tylko ubranka wyjściowe, czyli spodnie, sweterki, kurtki, kombinezony, sukienki. Ostatnio, kupiłam idealną kurtkę dla niemowlaka za 50zł (jest w 100% bawełniana, więc dziecko się nie zgrzeje, przedłużana z tyłu, ma ściągacze na rękawach i szczelny kaptur). A córka przechodziła 2 sezony w kombinezonie za 80zł, który idealnie sprawdził się na sanki. Natomiast, w Smyku należy unikać kupowania body, śpiochów i piżamek. Po 2-3 praniach wyglądają jakby nosiło je już 5 dziecko.

    Smyk ubranka

    Ubranko z: http://www.smyk.com/cool-club-bluza-dziewczeca-rozmiar-62,p1103625611,ubranka-dla-dzieci-p

  4. Pepco – trochę kontrowersyjny sklep, ale znalazł się tu ze względu na cenę i wygląd. Ubranka są śliczne. Dodatkowo, za 8 zł można już kupić koszulkę lub porządne body (gruba bawełna i zapinanie na ramieniu). Niestety, jakościowo czasem możemy trafić na bubel. Ale jeśli szyjemy, to na pewno taka wpadka nam nie grozi, bo się szybko zorientujemy z jaką tkaniną lub krojem mamy do czynienia.
  5. sweterek dziecięcy

    Sweterek z Pepco za 15 zł :)

  6. Lumpeks i odkupywanie ubranek – co prawda nie jestem fanką lumpeksów, ale po tym jak kupiłam w second-handzie kurtkę letnią za 15 zł na 3 sezony, a ciocia przywiozła mi worek markowych ubranek z sh (były w nim takie perełki jak piżamka z Marks&Spencer z egipskiej bawełny), to zmieniłam zdanie na ich temat. Wadą jest to, że na lumpeksy musimy poświęcić trochę czasu, zanim znajdziemy to czego potrzebujemy. Dobrym, rozwiązaniem jest też odkupywanie całych worków ubrań od innych mam. Dzięki temu będziemy mieć praktycznie całą garderobę dla malucha w niskiej cenie. Ja tak zrobiłam na sezon wiosenno-letni i moja córka ma mnóstwo pięknych ubranek za 5 zł.

    sweterek dziecięcy

    Kurteczka z lumpeksu

Mam nadzieję, że powyższa lista będzie dla Was przydatny podczas kompletowania wyprawki. Udanych zakupów :)

Ps. Drogie mamy, nie zapominajcie o szyciu dla swoich pociech. Chociaż by czapeczka albo spodenki z dresu!

spódniczka tiulowa

Tiulowa spódnica dla małej baletnicy

spódniczka tiulowa

Kto z Was lubi bale przebierańców? Pewnie większość, która ma chociaż odrobinę dystansu do siebie. W dzieciństwie uwielbiałam bale przebierańców. W szkole były one organizowane po sąsiedzku w domu kultury. Były prawdziwe tańce, a najważniejszy był poczęstunek, czyli pączki z marmoladą i soczek (to była woda + barwnik, żaden 100% sok z pomarańczy). Wyjątkowo niezdrowe menu.

Jeśli chodzi o kreacje, to szczytem marzeń był oryginalny strój Pocahontas. Pamiętam, że wtedy sporo mam szyło lub robiło strój dla swoich pociech. Moja mam też dla mnie szyła. Na przykład sukienkę dla księżniczko-wróżki. W jednym roku byłam wróżką z różdżką i spiczastą tiarą, a w kolejnym księżniczką z koroną na głowie. Sukienka była uszyta z zasłon i firanek (to był początek lat 90), ale była przepiękna i na miarę prawdziwej księżniczki.

A w tym roku wybieram się na bal przebierańców z moją córeczką. Zdecydowałam (pewnie pierwszy i ostatni raz, za rok będzie „Mamo, a ja chcę być księżniczką z bajki”), że córka pójdzie przebrana za baletnicę, a raczej primę balerinę (a co!). Mamy różowe body i rajtuzy (z szafy), a do tego uszyłam tiulową spódnicę w kolorze brudnego różu. Bo właśnie dzięki odrobinie tiulu możemy wyczarować przepiękny strój, który nie nadwyręży naszego budżetu a dziecku sprawi ogromną radość.

W mojej spódnicy wykorzystałam tiul miękki i sztywny. Dodatkowo, z kawałka punto zrobiłam pasek (wciąganie gumki w tunel spowodowałoby, że w pasie byłoby za dużo materiału). Gdybym użyła samego tiulu sztywnego to pewnie wyszłaby mi prawdziwa paczka, ale nie chciałam tak sztywnej spódnicy. Nie polecam samego tiulu miękkiego, bo spódniczka będzie oklapła. I tak jak pisałam ostatnio spódnicę tiulową „robią” warstwy i marszczenia. Poniżej jak zwykle szczegółowy opis. Zapraszam do szycia!

Czas wykonania: 2 wieczory

Materiał: tiul – zużycie zależy od wzrostu i obwodu w pasie dziecka, ale trzeba liczyć min. 2 metry tiulu (1 m sztywnego  i 1 m miękkiego), punto – szerokość 10 cm, długość zależna od obwodu w pasie.

Potrzebne sprzęty: maszyna do szycia

Szycie:

Spódniczka tiulowa składa się z 3 pasów tiulu złożonych na pół. W tym celu wyznaczyłam długość spódniczki (20cm+5cm na pasek) i wycięłam z pełnej szerokości materiału (160cm) 3 pasy o podwójnej długości (40 cm każdy). 2 pasy były z miękkiego tiulu a jeden ze sztywnego.

Każdy z pasów zszyłam wzdłuż krótszego boku. Następnie włożyłam jeden pas w drugi (miękki, sztywny, miękki). Najlepiej jeśli każdy kolejny pas jest o 1 cm krótszy od poprzedniego – to ułatwi wkładanie. Oczywiście szwy schodzą się razem i to będzie nasz tył. Następnie powstały pierścień złożyłam na pół w środku (dłuższe brzegi się spotkały). Przypięłam szpilkami i przyszyłam blisko złożenia, żeby materiał trzymał się razem.

spodniczka tiulowa

Kolejny etapem były zakładki. Przyjęłam, że obwód spódnicy to obwód pasa + 3 cm. Tak długo upinałam zakładki aż osiągnęłam pożądany obwód. Każdą zakładkę przypięłam szpilką a następnie przyszyłam je na maszynie. Również szyłam blisko brzegu.

spódniczka tiulowa

spódniczka tiulowa

Na koniec zrobiłam pasek. Punto zszyłam wzdłuż krótszego brzegu 2 razy ściegiem zygzakowatym (by się lepiej trzymało i było elastyczne). Następnie przypięłam pas do spódnicy tak by tylne szwy się zeszły. Przypinałam lewą stronę do lewej strony spódnicy (wnętrza). Ponieważ obwód pasa jest mniejszy niż tiulowej części, naciągałam go podczas przypinania. Przyszyłam zygzakiem.

spódniczka tiulowa

spódniczka tiulowa

spódniczka tiulowa

Pas złożyłam na pół. Podwinęłam na 0,5cm i przypięłam do zewnętrznej strony spódnicy. Tutaj również przeszyłam zyzgakiem, ale bardzo płaskim.

spódniczka tiulowa

I gotowe. Możemy iść na bal!

Życzę wszystkim udanych imprez karnawałowych :)

spódniczka tiulowa

Ty tiulu! – czyli szyjemy tiulową spódniczkę

Która z nas nie marzy lub nie marzyła o tiulowej spódnicy? Takiej jak od baletnicy lub prawdziwej księżniczki. Pewnie każda. Niestety, nie każda z nas może sobie już na taką pozwolić ze względu na wiek lub wykonywany zawód. Ale każda mama, może taką piękną, zwiewną spódniczkę uszyć swojej córeczce.

spódniczka tiulowa

Tiulowe spódnice są banalne w uszyciu. Jeśli szyjemy je dla naprawdę małego smyka, nie wymagają nawet maszyny (można tunel na gumkę zszyć igłą i nitką, co robi bardzo wiele mam). Dla maluchów, które pod spódniczką mają getry lub rajtuzy nie trzeba dodawać podszewki. Dla większych panien dobrze jest dać bawełnianą lub wiskozową, żeby się tak nie elektryzowała.

Do szycia oczywiście potrzebujemy też tiul. Najlepiej jeśli wybierzemy ten miękki w pastelowych kolorach. Na taką spódniczkę sprawdzi się biel, beż lub pudrowy róż. Ilość tiulu zależy od tego ile chcemy warstw spódniczki. Z pasmanterii potrzebujemy gumkę (zwykłą jeśli robimy tunel) lub szeroką na 5 cm, najlepiej ozdobną jeśli decydujemy się na wszycie jej od góry. To co robi całą spódniczkę to marszczenie i warstwy. Im bardziej pomarszczymy i im więcej warstw nałożymy na siebie, tym bardziej będzie „puszysta” i odstająca.

do bloga1

jak uszyć tiulową spódnicę

Spódniczka dla mojej córki powstała z tiulu, który był doszyty do podszewki w mojej sukience kumunijnej (taka ze mnie eko-mama!)

A więc szyjemy!

Tiul podzieliłam na 4 pasy (im szersze będą pasy, tym gęściej będzie można zmarszczyć). Długość dopasowałam do rozmiarów mojej córki. Moja spódniczka ma jeden pas 5 cm krótszy od drugiego, aby uzyskać efekt falbanki. Boczne lub tylne brzegi zszywamy ze sobą blisko brzegu.

tiulowa spódnica

Dolny brzeg tiulu można obszyć wąską koronką, aby był zabezpieczony i ładnie wyglądał.

tiulowa spódnica

Obie warstwy przeszyłam luźnym ściegiem ok pół  pół centymetra od górnego brzegu i zmarszczyłam. Marszczyłam tak by szerokość spódniczki była o 5 cm większa, niż wymiary dziecka. Marszczenie przeszyłam, by je utrwalić. Jedną zmarszczoną warstwę tiulu nałożyłam na drugą zmarszczoną warstwę, tak by górne brzegi i boczne szwy zeszły się ze sobą. Zszyłam ze sobą obie warstwy wzdłuż górnego brzegu (szyłam nad ściegiem, który wykorzystałam do marszczenia).

tiulowa spódnica

tiulowa spódnica tiulowa spódnica

Na koniec wszywamy gumkę. Gumka powinna mieć długość obwodu naszego dziecka. Ponieważ jest jej mniej niż spódnicy najlepiej podczas fastrygowania delikatnie ją naciągać, by starczyła na całą szerokość. Dodatkowo, gumka powinna być tak wszyta, by zamaskować szwy z marszczenia. Zaszywamy boczne brzegi gumki i zakańczamy szycie.

tiulowa spódnica

To tyle. Prawda, że proste?

 

 

dziecięce szorty

Krótka historia szycia szortów dziecięcych

Po ostatnich deszczowych dniach wreszcie zrobiło się bardzo ciepło. Tak ciepło, że garderoba mojej córko wymagała uzupełnienia o krótkie spodenki. Posiadała całe mnóstwo długich spodni i aż jedną parę krótkich. I na ich podstawie uszyłam kolejne.

dziecięce szorty

Do ich uszycia wykorzystałam rękawy z wielkiego t-shirtu, który kupiłam aż za 5 zł w Pepco. Jest to bardzo dobrej jakości bawełna w wyjątkowo okazyjnej cenie. T-shirt miał odcięte metki, ale z jednej z nich dało się rozszyfrować logo Fruit of the Loom (kto nosił w podstawówce bluzki i bluzy z tej firmy?). Podczas szycia wykorzystałam również gumkę szer. 1,5 cm, gumkę-sznurek i kawałek tasiemki rypsowej.

Wykrój przygotowałam na podstawie szortów z szafy córki. Najpierw przyłożyłam i odrysowałam, a następnie pomierzyłam wszystkie długości oraz szerokości i poprawiłam wykrój. Schemat mojego wykroju zamieszczam poniżej. Córka aktualnie nosi rozmiar 86-92.

szorty dziecięce schemat

do bloga1

Jeśli chodzi o krzywiznę w kroku, to wyznaczyłam ją odręcznie i Wam też to proponuję. W końcu dziecięce spodenki nie muszą się idealnie układać, grunt by się pielucha mieściła ;).

do bloga2

Po wycięciu wykroju, przyłożyłam go do rękawa, tak by dół pokrył się z jego brzegiem (mamy go od razu wykończony). U góry wykrój wyszedł po za podkrój ramienia, dzięki czemu spodenki mają fajne przeszycie. Przypięłam szpilkami i wycięłam. Gotową nogawkę przyłożyłam do drugiego rękawa i wycięłam drugą.

szycie szortów dziecięcych

do bloga4

Zszyłam wewnętrzne szwy nogawek. Wywróciłam jedną z nich na prawą stronę i włożyłam w drugą nogawkę. Środkowe szwy spięłam szpilkami i zaszyłam. Szyłam ściegiem overlockowym, ale można też wykorzystać ścieg zygzakowaty.

szycie szortów dziecięcych

szycie szortów dziecięcych

szycie szortów dziecięcych

Następnie górny brzeg podwinęłam do środka na szerokość 2 cm. Przypięłam szpilkami i przeszyłam ściegiem bieliźnianym (zygzak połączony ze stebnówką), aby zachować elastyczność. Nie zszyłam ostatnich 3 cm. Przez pozostawiony otwór wciągnęłam gumkę. Nadmiar gumki zszyłam ze sobą i schowałam do środka (gdy córka podrośnie popuszczę szew i zszyję na nowo).

do bloga10

szycie szortów dziecięcych

Na tym etapie możemy zakończyć szycie szortów, ale ja się zdecydowałam na dodatkowe ozdoby.

szorty dziecięce

Szorty wersja podstawowa

Dół nogawek zmarszczyłam. Nawlekłam gumkę sznurek na igłę z dużym oczkiem. Wbiłam się w podwinięcie rękawa i delikatnie przesuwałam igłę z gumką. Gumkę zawiązałam na lewej stronie spodenek (tu również, jak się zrobią za ciasne, to wymienię ją na nową).

Na koniec doszyłam kokardkę. I gotowe. Szorty uszyłam wczoraj wieczorem, a dziś rano Wiktoria była już w nich na spacerze.

dziecięce szorty

Szorty wersja osłodzona ;)

ubranka dla dzieci

Wiosenny płaszczyk dla Wiktorii

Tak długo opierałam się szyciu płaszcza, aż w końcu dopadł mnie jeden ;). W zeszłym tygodniu uszyłam wiosenny płaszczyk dla mojej córki. Był on szyty z czystej potrzebny, a nie maminej fanaberii. Moja córka w wyniku prezentów i spadków po innych dzieciach ma w szafie kilka polarków i ciepłych bluz. Niestety, nie trafiła nam się żadna wiosenna kurteczka. Na początku chciałam jej kupić przejściową kurteczkę, ale ceny od 50 zł mnie zniechęciły (moja parka nigdy nie kosztowała więcej jak 40 zł). Na początku, stwierdziłam, że kupię jej coś w second-handzie. Ponieważ nie przepadam za tego typu sklepami, udałam się do tego najbardziej luksusowego (Modna Szafa, Tychy, ul. Biblioteczna). Sklep tak mnie oczarował, że wyszłam z piękną różową letnią kurteczką (bez śladów noszenia) i letnią sukieneczką. A gdyby fundusze pozwoliły, to jeszcze bym coś wzięła dla siebie.

Niestety, sama kurteczka to za mało na polską wiosnę, więc postanowiłam mojej córce uszyć płaszcz. To była spontaniczna decyzja. Powzięłam ją w sobotę wieczorem podczas kąpieli dziecka. Tego samego wieczoru zrobiłam wykrój. W niedzielę cięcie tkaniny i zszycie. Poniedziałek dalsze szycie. Wtorek i środa wykończenie. Sama siebie zaskoczyłam tempem i jakością pracy. Ten płaszczyk, to pierwsza tak super wykończona rzecz. Ale zauważyłam, że im mniej myślałam, tym lepszy był rezultat.

ubranka dziecięce

Gotowy płaszczyk :)

Wykrój wzięłam z Burdy Moda dla dzieci (1/2013), nr 647. Na początku przeraził mnie opis szycia stójki i płaszcza, ale obejrzałam jak jest uszyty mój płaszcz, „zaskoczyłam” jak to należy wszyć i wszystko poszło gładko. Na materiał wierzchni wykorzystałam grubą, ciężką bawełnę w afrykańskie wzory, podszewka to stara tatusiowa koszula (tata oddał dobrowolnie). Zapięcia to 4 wielkie zatrzaski. W oryginale u góry jest guzik, ale ja ze względu na ilość wzorów pominęłam go. Z tego samego powodu nie wszywałam również kieszonek.

moda dla dzieci

Burda, Moda dla dzieci 1/2013, nr: 647

szycie płaszcza dziecięcego

Wykorzystane do szycia materiały. 

szycie ubranek dziecięcych

Kroimy. Oczywiście, na początku sklnęłam Burdę, za marnowanie tkaniny i rozrzucanie elementów wykroju. A potem się kapnęłam, że nie wycięłam drugiej warstwy stójki i kołnierza.

Dodałam jeszcze jedną modyfikację płaszcza. Nie wiem jak Burda mogła, ale zapomnieli o szlajfce do powieszenia płaszczyka. Burdo, jak mogłaś? Dziecięce ubranka też się wiesza na garderobie (np. u babci, lub w szatni na klubie mam). Ja dodałam różową bawełnianą tasiemkę do wieszania.

ubranka dla dzieci

Różowa szlajfka musi być ;)

ubranka dla dzieci

ubranka dla dzieci

ubranka dla dzieci

Z wykończeniem rękawa miałam szczęście. Szyłam po śladzie ściegu z koszuli.

Myślę, że szycie było udane dzięki dobrej tkaninie. Ciężka sztywna bawełna szyła się dobrze i dobrze się układa. Dodatkowo, fajnie chroni przed chłodem. Mam nadzieję, że córka płaszcz ponosi chociaż do września ;). A jeśli nie, to na pewno będę szyć kolejny. Ale tym razem szary, z różową podszewką ;).

co się opłaca szyć

Czy szkoda czasu i atłasu na dzieci?

Po opublikowaniu pierwszej części „Szkoda czasu i atłasu” i dużej popularności wśród internautów, postanowiłam przygotować kolejne analizy opłacalności szycia. Dziś na warsztat weźmiemy ubranka dziecięce.

Zacznę od historii z życia wziętej. Gdy byłam w ciąży i moi znajomi dowiadywali się, że będę mieć córkę, mówili mi „O, jak fajnie. Będziesz jej szyć sukieneczki”. A ja ciągle zaprzeczałam, stwierdzając, że za dużo zachodu z szyciem ubranek dla dzieci. Aż do czasu, gdy w 7 miesiącu robiłam wyprawkę i stanęłam przed działem z ubrankami dziecięcymi. I mnie zatkało. Spodnie, dresiki, sweterku, kurteczki kosztowały tyle, co moje ubrania! A przecież taki ciuszek jest na 2-3 miesiące. Zwykle po tym czasie jest poplamiony i sprany. Wtedy stwierdziłam, że będę szyć. I szyję, czasem za 0 zł, bo na ubranka dziecięce świetnie się sprawdzają resztki tkanin i mamine ubrania.

A co mi się opłaca szyć? Zobaczmy.

1. Body i śpioszki –  tych w garderobie dziecięcej nigdy za mało i niestety, nie opłaca się ich szyć. Ze względu za konstrukcje jest za dużo obszywania i roboty przy napach. Dłużej będziemy je szyć, niż dziecko ponosi. A fajne body można kupić już za 5-6 zł. Już nie mówiąc, że trzeba mieć specjalną napownicę (chyba nie będziecie wyszywać 10 zatrzasków) i kto wie, gdzie można kupić taką bawełnę na body? Szukałam i nic. Szkoda czasu i atłasu.

2. Bluzeczki, kaftaniki –  też dużo roboty. Chyba, ze szyjemy wyjściową bluzeczkę dla małej elegantki lub gentelmenka ;). Wtedy to ma sens, bo ubrania wyjściowe kosztują majątek. Szkoda czasu i atłasu.

3. Spódniczki, sukieneczka –  tak, to się opłaca. Kawałek materiału, trochę tasiemki, koronki, gumka w tunelu i spódniczka gotowa. Tak samo sukienki. Karczek, marszczony dół i gotowe. Opłaca się.

ubranka dla dzieci

Prosta w uszyciu sukieneczka. Wystarczy wyciąć tył i przód (można odrysować z sukienki/body podkroje i je powiększyć, następnie zszyć, zmarszczyć i wyhaftować wzór na dole). Obrazek znalazłam tu: http://img0.etsystatic.com/000/0/5745174/il_fullxfull.276676228.jpg?ref=l2

4. Spodenki – choć wydają się pracochłonne, opłaca się je szyć. Można na nie wykorzystać np. nienoszone jeansy mamy lub dres taty i przy zerowym koszcie mamy świetne spodenki. A co najważniejsze, nie trzeba specjalnie dopasowywać góry spodni. Ma być szeroko, żeby się pielucha zmieściła. Opłaca się.

5. Sweterki – prosty krój, małe zużycie wełny (można wykorzystać resztki), kilka wieczorów i sweterek będzie wyglądać jak od projektanta. Opłaca się.

ubranka dla dzieci

Och! Cudowny. A znalazłam go tutaj: http://www.pinterest.com/pin/460352393132629231/

6. Czapki, szaliki, opaski – opłaca się. Chwila roboty i gotowe. I dzierganie i szycie. A wykrój? Tu pokazuję jak zrobić czapkę na szydełkuA ze sklepu? Minimum za 20 zł.

szydełkowana czapeczka

7. Pieluszki –  kiedy pierwszy raz zobaczyłam mamę szyjącą pieluchy stwierdziłam „Wariatka”. Potem sama uszyłam pieluszkę i zaczęłam używać wielorazowych. Niestety, szycie mnie rozczarowało. Specjalna nieprzeciekająca tkanina PUL kosztuje prawie tyle samo co gotowa pielucha. A na dodatek i tak wszystko cieknie, więc rozczarowałam się po raz drugi. Szkoda czasu i atłasu.

8. Kurtki, kamizelki, płaszczyki –  tak, to się opłaca szyć. Zwłaszcza, że Burda wypuściła wydanie, gdzie są wykroje na odzież wierzchnią dla dzieci. Sama ostatnio szyłam płaszczyk i kamizelkę dla córki. Zamiast 70 zł, wydałam parę groszy, a efekt jest zniewalający (wykorzystałam do niej koszulę taty i zalegającą w szafie grubą bawełnę). I nie jest to takie czasochłonne jakby się mogło wydawać. Na uszycie płaszczyka poświęciłam 5 wieczorów i 1 popołudnie. Pamiętajmy, że dzieci są mniejsze, więc mamy krótsze szwy do zszycia.  Opłaca się.

ubranka dziecięce

Taki właśnie płaszczyk uszyłam mojej córce ostatnio. Koszt 0 zł :)

9. Akcesoria tj. śpiworki, organizery, kocyki, opakowania na pieluszki – też się opłaca, jeśli nie szalejemy z minky. Zwykle jest to zszycie kilku boków, wykończenie lamówką i mamy gotowe akcesoria. Opłaca się.

10. Buciki – oczywiście, że się opłacają. Ja już wydziergałam 2 pary. Ale nadają się tylko do ochrony stóp przed zimnem. Gdy dziecko stoi/chodzi już musi mieć specjalne, sklepowe buty. Opłaca się, tylko do pewnego wieku.

I to chyba wszystko. Chociaż wydaje mi się, że moje dziecko ma 5 razy więcej rzeczy niż moja lista. Niestety, szycie dla dzieci ma drugie dno. Jest ono opłacalne, gdy tkanina za 1 mb. nie kosztuje więcej jak 20-30 zł. Niestety, większość tkanin stricte dziecięcych kosztuje min. 50 zł za mb (oczywiście zwykle czarują nas jakimiś tłustymi ćwiartkami za 10 zł, a z tej tłustej ćwiartki to ledwo co chusteczka do nosa wyjdzie ;) ), bo są designerskie albo super modną minky. Jak zwykle, producenci mydlą oczy mamom i ze świecą szukać przyjemniej dziecięcej bawełny w normalnej cenie. Ktoś gdzieś znalazł? I jeszcze jedno, dla dzieci warto szyć póki na ich ubranka zużywamy mniej niż 1 mb. lub do momentu, gdy nasza pociecha nie wyraża swojej krytycznej opinii na temat naszego dzieła ;).