Tiulove love, czyli jak uszyłam tiulową spodniczkę

Spódniczka tiulowa to obowiązkowy element każdej małej damy. Moja córka już wyrosła z poprzednie spódniczki tiulowej, a mi jakoś zeszło z uszyciem nowej. Szycie takiej spódniczki, to chwila moment, a efekt jest zawsze spektakularny (nie mówiąc o radości dziecka). Do uszycia spódniczki wykorzystałam resztkę tiulu, która zalegała mi w pudle z tkaninami, kawałek srebrnej tkaniny (podszewka) oraz gumkę z lureksem o szerokości 5 cm.

tiulowa spódniczka

tiulowa spódniczka

Dziś jak zwykle będzie krótki opis szycia spódniczki oraz kilka informacji tiulu i pasmanterii. Zapraszam do lektury.

Tkaniny:

Tiul – 75 cm, które podzieliłam na 3 warstwy.
Im wyższa dziewczynka tym więcej tiulu. Im więcej warstw tym więcej tiulu – dobrze wyglądają przynajmniej 2. Do spódniczki wykorzystałam tiul miękki (półsztywny). Dzięki niemu spódniczka nabrała objętości, ale nie sterczy za bardzo (sztywny tiul jest za twardy, z elastycznego wyszłaby zwykła spódniczka).

Podszewka – 22 cm (długość podszewki= długość jednej warstwy tiulu – 3 cm).
Czy dawać podszewkę do takiej spódniczki? Lepiej tak, bo nawet miękki tiul „drapie”.

Pasek – ozdobna gumka o szerokości 3 lub 5 cm, długość=obwód w pasie – 5 cm.
Taki pasek to najszybsze i najłatwiejsze rozwiązanie w spódniczce tiulowej. Najlepiej wygląda gumka z lureksem, ale może być też we wzorek lub w jakimś fajnym kolorze. A co jesli w naszej pasmanterii są tylko białe i czarne gumy? Zawsze wybieramy czarną, bo biała jest majtkowa. Niektórzy też wykorzystują na pasek taśmy dziane (nie testowałam) lub wszywają zwykły pasek (taką spódniczkę szyłam tutaj). W zasadzie wszystko co się naciąga i byle by to były nie atłasowe paski, bo to wyglądają kiczowato i tandetnie.

Szycie spódniczki:

Zaczęłam od rozłożenia tiulu na płasko i podzielenia go na trzy równe pasy. Teraz marszczenie, które jest kluczowe w spódniczce. Trzy pasy materiału ułożyłam na sobie i w odległości 1 cm od brzegu przesyłam luźnym ściegiem dłuższy bok (czyli 1,8 m). Następnie pociągnęłam za dolną nitkę i tkanina zaczęła się sama marszczyć (w niektórych maszynach jest to górna nitka, trzeba zrobić test, bo tylko jedną da się tak łatwo wyciągać). Teraz zaczęła się zabawa, bo marszczenie trzeba przesuwać i równo rozłożyć na całej szerokości. Z 1,8 m zrobiło mi się 55 cm (obwód w pasie + 5 cm zapasu na swobodne zakładanie spódniczki). Marszczenie przeszyłam dwa raz, żeby się nie przesuwało i rozjechało podczas zszywania z gumką. Zszyłam dwa krótsze brzegi tiulu i był to tylny szew.

tiulowa spódniczka

W podszewce zszyłam boczne szwy (nie obrzucałam ich, bo były przycięte nożyczkami z ząbkami), dół podwinęłam dwa razy pod spód i przeszyłam.

IMG_0546 tiulowa spódniczka

Gumkę przecięłam i zszyłam ze sobą dwa końce. Zszyłam kilkukrotnie ściegiem zygzakowatym. Gumka rozciąga się i szew wymaga dodatkowego zabezpieczenia, żeby nic nie strzeliło. Górny brzeg podszewki ułożyłam na wewnętrznej stronie gumki 1 cm od brzegu gumki, tak żeby boczne szwy, środek i tył pokrywają się ze sobą (wszystko zaznaczyłam najpierw szpilkami). Spięłam gumkę i podszewkę szpilkami. Odwróciłam na lewą stronę gumkę i zaczęłam zszywanie. Ponieważ podszewki jest więcej niż gumki, to w trakcie szycia naciągałam gumkę (szyłam powoli i ostrożnie rozciągałaby gumkę, żeby igła nie przeskoczyła i nie uderzyła w płytkę maszyny). Zszywałam ściegiem zygzakowatym- jest bardziej elastyczny od stebnówki. Dodatkowo, ścieg zabezpiecza górny brzeg podszewki.

tiulowa spódniczka

Odwróciłam spódniczkę na prawą stronę. Znowu oznaczyłam na gumce szpilkami przód i boki (tył wyznacza szew). To samo zrobiłam na tiulu. Spięłam razem tiul i gumkę, tak żeby tiul zachodził 1,5 cm na gumkę. Następnie przeszyłam po tiulu w odległości 1 cm od brzegu tiulu (tak by połączyć gumkę i tiul). Szyłam ściegiem bieliźnianym, bo w tej części spódniczki wszystko pracuje i nie chciałam uniknąć rozerwania szwu). Znowu lekko naciągałam tiul, bo jest go więcej niż gumki (dzięki temu nie będzie problemu zakładaniem spódniczki). Górny brzeg tiulu ładnie odstaje na gumce i fajnie wygląda.

tiulowa spódniczka

Spódniczka tiulowa przed połączeniem podszewki i zewnętrznej warstwy.

tiulowa spódniczka

tiulowa spódniczka

Ścieg bieliźniany, którego użyłam do zszycia tiulu z gumką

I gotowe. Aha, co z wykończeniem dołu spódnicy? Tiul się nie strzępki, wiec nie trzeba go obszywać. Jak już chcemy, to ewentualnie wąską bawełnianą koronką. Absolutnie, nie atłasową lamówką!

tiulowa spódniczka

Gotowa tiulowa spódniczka

Jak uszyłam tipi?

Tipi, czyli namiot indiański, to ostatnio bardzo modny element wystroju w pokoju dziecięcym. Wygląda bardzo fajnie, a do tego gwarantuje świetna zabawę. Szycia tipi nie miałam w planach. Moja córka ma słodki różowy namiot z księżniczkami, więc po co kolejny? Ale jednak mnie dopadło – namiot dla dzieci koleżanki.

jak uszyć tipi

jak uszyć tipi IMG_0447

Podczas przygotowań do szycia korzystałam z bardzo fajnego tutoriala zamieszczonego przez Gu tworzy (tutaj). A teraz sama opiszę jak uszyłam tipi. Przy okazji zamieszczam kilka dodatkowych informacji.

Tkanina: Bawełna. 3 mb tkaniny we wzorek na wierzch i 3 mb tkaniny gładkiej na spód.
Bawełny najlepiej szukać w sklepach z tkaninami do domu. W Internecie zajrzyjcie do eTasiemki (żółte wnętrze tipi właśnie z tego sklepu), Bell Paris albo Textilmaru. Może też być jednowarstwowe tipi, ale wtedy najlepiej kupić sztywniejszą tkaninę np. z Ikea albo tkaninę zasłonową . Jeśli chcemy uszyć też podłogę lub poduszki musimy doliczyć dodatkowe  dwa metry.

Dodatki: 4 kije – drewniane lub bambusowe (te wykorzystałam), ok. 4 m taśmy z frędzlami (moja też z eTasiemki), 2 metry sznurka, mąż z wiertarka i piłką do drewna.

Wykrój&Krojenie: Materiał kroiłam wg. schematu zamieszczonego na Gu Tworzy. Zbytnio zasugerowałam się zapasem na górne brzegi i za dużo miałam do podwinięcia. Na początku chciałam wyrysować na tkaninie wszystkie linie, ale to było trochę skomplikowane, więc ułatwiłam sobie pracę. Wyznaczyłam górną i dolą linię brzegów. Zaznaczyłam wszystkie wierzchołki trapezów (na obrazku poniżej na czerwono).

schemat tipi

Schemat tipi z bloga Gu Tworzy z punktami, które zaznaczyłam na tkaninie.

Następnie wyznaczyłam pierwszy skośny bok i wycięłam pierwszy trapez, czyli połowę drzwi tipi. Kolejnego nie wyznaczyłam, tylko złożyłam trapez na pół i cięłam po brzegu. Tak cięłam kolejne dwa trapezy, pilnując zaznaczonych wymiarów. Na końcu przyłożyłam pierwsze drzwi i wycięłam od nich drugie.

szycie tipi

szycie tipi

Szycie: Tipi to dość łatwa rzecz do uszycia. Same proste odcinki, zero szycia po łuku, wdawania, marszczenia, kombinowania. Ale do przeszycia są dość duże odcinki materiału, a z każdą następną ścianą tipi robi się co raz cięższe i trudne w operowaniu przy maszynie, więc warto zszywać tipi na dużym stole, na którym można rozłożyć cały materiał.

Moje tipi jest dwustronne, więc zaczęłam od zszycia wierzchniej i spodniej części ze sobą. Dwa elementy tej samej ściany składałam prawą stroną do prawej i zszywałam około 1 cm od brzegu. Odwracałam na prawą stronę i rozprasowałam szwy. Następnie przeszyłam górne i dolne brzegi jeszcze raz. Górę 1 cm od krawędzi, a dół 10 cm od krawędzi (żeby ściana była sztywniejsza). W przypadku drzwi zszyłam najpierw prosty boczny brzeg (czyli to co będzie wejściem), a dopiero potem górny i dolny brzeg. Obie części drzwi szyłam osobno, połączyłam je dopiero na samym końcu szycia całego namiotu.

Kolejnym etapem były tunele. Najpierw, złożyłam ściany tipi lewą stroną do lewej i przeszyłam na prawej stronie w odległości 1,5 cm od brzegu. Złożyłam wzdłuż przeszycia prawą do prawej strony i w odległości 4 cm od brzegu (odległość wyznaczyłam szpilkami) i przeszyłam.

jak uszyć tipi

Doszywałam kolejne ściany wg tej samej zasady. Na końcu zszyłam ze sobą dwie części drzwi na odcinku 40 cm od góry (reszta stanowi wejście). Dodatkowo, mocno zaryglowałam szew, żeby łatwo się nie rozpruł, przy częstym używaniu. Brzeg drzwi wykończyłam ozdobną taśmą z frędzlami (wszywana za pomocą stopki do zamków).

jak uszyć tipi

Szew drzwi mocno zaryglowany – zabezpieczenie przed podarciem.

jak uszyć tipi

Założyłam kije na tipi, zawiązałam u góry sznurkiem i resztką taśmy z frędzlami. Wszystko było ok, więc z pomocą męża przycięłam kije i przewierciliśmy dziurki na sznurek. Tipi było gotowe do użytku.

 Moje dzieci oszalały na jego punkcie i nie chciały z niego wyjść. Dzieci, do których tipi trafiło tak bardzo je polubiły, że kazały mamie spakować je na wakacje.

Ps. Jeszcze na koniec króciutki tiutorial nt. zakończenia szwu, gdy mamy 2 warstwy materiału. Perfekcyjnego szycia nigdy dość!

wykonczenie szwów

Jeansy z łosiami

Spodnie chlopiecie

Co prawda, jeszcze nie zaprezentowałam tego co udało mi się uszyć z tkaniny w łosie, a już powstała kolejna rzecz z wykorzystaniem resztki tej tkaniny.

Spodnie chłopięce

Pomysł z kolorowymi kieszeniami tak mi przypadł do gustu, że tym razem wykorzystałam je przy szyciu jeansów. Nie, nie przesłyszeliście się. Uszyłam jeansy. Spokojne, żadne z ich Levi’s. To tylko spodenki w rozmiarze 92 uszyte z  jegginsów. Jest to pierwsza rzecz uszyta z jeansu, ale nie ostatnia. Mam cały worek spodni, które się przetarły lub skurczyły (lepiej tak nazwać „wyrastanie” w pasie), a są za dobre by je oddawać. Tak więc, pod nożyczki poszła pierwsza para. Wybrałam najcieńszy materiał, żeby nie było problemu z szyciem na overlocku. Wykrój wzięłam z Burdy dla dzieci nr 1/2013, nr wykroju 649.

Wykroj oczywiście jest za duży jak na rozmiar 92, więc musiałam go trochę przerobić. Dodatkowo, zrezygnowałam z pseudo rozporka i wykończyłam pasek i nogawki ściagaczem.

Spodnie chlopiecie

Spodnie chłopięce

Szyłam przerażona. Podobno overlocki nie służą do zszywania jeansu – tak twierdzi Internet. Instrukcja do mojej maszyny mów coś innego. Na szczęście, nic się nie działo podczas szycia, ale nie ryzykowałam wszywania ściągacza na overlocku (3-4 warstwy materiału, to mogło być już za dużo). Ściągacze doszłam na zwykłej maszynie ściegiem overlockiem. Powiem szczerze, że nie ma porównania, do prawdziwego  overlocka! Z resztą różnice możecie zobaczyć na zdjęciu.

Spodnie chlopiecie

Z rezultatu szycia jestem bardzo zadowolona. Myślę, że powstaną kolejne jeansy dla malucha. Aha, dodam tylko, że to znowu recycling, prawie na 100%.

Spodnie z dresu z szopami

Spodnie z dresu. Niby nic, a jednak! Mozna je uszyć bez wykroju z nienoszonego dresu rodzica. Ale tym razem zaszlałam i nie dość, że wykorzystałam wykrój z Burdy, to jeszcze wzięłam na warsztat bardzo dobrą jakościowo dresówkę. Żeby nie było za mało, dresową szarość przełamałam kieszeniami z szopami.

Spodnie z dresu

Wykorzystałam wykrój z Burdy Moda dla dzieci 1/2013, numer 603, rozmiar 104. Zmieniła tylko wykończenie paska i nogawek. Zamiast gumki są ściągacze. Jak zwykle szyło się lekko, łatwo i przyjemnie. Owerlock mocno przyspiesza szycie, a dresówka i ściągacz powodują, że ubranie zawsze się układa. Dodatkowo, wykrój z Burdy okazał się wyjątkowo udany. Wszystko wyszło bardzo fajnie, a szopy dzielnie zerkają z kieszeni (takie kieszenie to świetny sposób na wykorzystanie resztek tkaniny).

Spodnie z dresu

Ps. Oczywiście nie było aż tak cukierkowo-bajkowo przy szyciu. Najpierw brakło tkaniny w szopy i kombinowałam z workiem kieszeni, a potem długo myślałam jak wszyć te worki (opis w Burdzie jest chyba dla osób z doktoratem z krawiectwa).

Nowe poczwórne życie swetra

Jak na pewno zauważyliście w moim poprzednim wpisie pojawiła się przeróbka swetra taty na dziecięce ubrania. Właśnie ta przeróbka była inspiracją do napisania poprzedniego posta, a dzisiaj szczegółowo prezentuję efekt mojej pracy.

przeróbka swetra

Sweter taty zalegał w kartonie z nienoszonymi ubraniami od dłuższego czasu. Niby był okej, ale do pracy już się nadawał. Postanowiłam go przerobić na dziecięce ubrania (głównie zależało mi na sweterku dla synka). Dodatkowo, miałam okazję sprawdzić jak mój overlock szyje dzianinę swetrową i okazuje się, że zszywa ją znakomicie. Aczkolwiek, ja sama nie zapałałam miłością do tego typu dzianiny. Dość mocno się strzępiła i rozchodziła.

Ze swetra uszyłam dres dla chłopaka (bluza + spodenki), sukienkę i czapkę dla dziewczynki.

ubranka dziecięce

Przeróbkę zaczęłam od przygotowania wykroju nogawek spodni i sweterka. Na nogawki wykorzystałam wykrój na baggy, które już widzieliście na blogu. Nogawki wykroiłam z rękawów, zachowując oryginalne mankiety ze swetra. Górę spodni wzmocniłam bawełnianą taśmą, która stworzyła tunel na gumkę. Następnie wzięłam się za bluzę. Odrysowałam w całości przód i rękaw z bluzy. Przypięłam wykrój do swetra wykorzystując oryginalny podkrój swetra taty i raglanowy rękaw. Takie wykorzystanie ubrania sprawiło, że sweterek składał się z 2 nierównych części i zamek jest wszyty po skosie.

spodenki chłopięcesweterek chłopięcy

przeróbka swetra

Krojenie sweterka z wykorzystaniem podkroju szyi i raglanowego rękawa.

przeróbka swetra

Usztywnianie góry spodenek bawełnianą taśmą – dzięki niej stworzyłam tunel na gumkę.

Zostało mi na tyle dużo materiału, że skroiłam jeszcze czapkę i karczek sukienki. Do tych rzeczy wykorzystałam resztki miętowej dresówki (na ściągacz do czapki, dół sukienki, odszycia podkrojów). Dodatkowo, resztki pocięłam na sweterek dla lali, ale on nie wyszedł (na nim też ustawiałam overlocka pod dzianinę, więc miał prawo się nie udać).  Z całego krojenia została mi tylko mała kupka resztek. Prawda, że ze mnie prawdziwa eco-mama-krawcowa?

sukienka dla dziewczynki

czapka dziecięca

Z efektu szycia jestem bardzo zadowolona. Udało mi się stworzyć 4 nowe rzeczy bez wydawania złotówki. Dodatkowo, dzieci są zachwycone nowymi ubraniami.

Jak przerabiać ubrania?

Każdy, kto szyje na pewno kiedyś próbował przerobić stare lub nienoszone ubranie w coś całkiem nowego. Jest to bardzo fajna sprawa. Raz, że całkiem dobrej rzeczy nadajemy drugie, nieraz lepsze życie. Dwa, że możemy poćwiczyć szycie bez szczególnego wydawania pieniędzy na tkaniny (np. na starych jeansach możemy przetestować czy nasza maszyna udźwignie szycie ciężkiej tkaniny, a nienoszonym swetrze sprawdzimy czy szycie dzianiny nam odpowiada itd.)

Ubrania przerabiam odkąd pamiętam. Zwykle musiałam się nieźle nakombinować, by wyszło coś fajnego. I zwykle w połowie szycia stwierdzałam, że lepiej byłoby kupić metr tkaniny i uszyć coś od początku. Z takich przeróbek zebrałam garść złotych myśli, które mogą być dla Was pomocne przy próbach stworzenia czegoś z niczego.

A więc o czym musimy pamiętać przy przerabianiu ubrań?

  1. Do przeróbek wykorzystuj ubrania, które nie mają śladów noszenia typu spranie lub zmechacenie. Ze zmechaconego swetra taty otrzymasz zmechacony sweter dla dziecka i nie licz na cuda. Inaczej się mają plamy i rozdarcia, ale trzeba je uwzględnić przy projektowaniu przeróbki.przeróbka swetra
  2. Staraj się wykorzystać fabryczne brzegi np. bok jeansów przy szyciu spodni, listwy z guzikami i dziurkami przy przeróbce koszuli na sukieneczkę lub podwinięcie koszulki przy szyciu spodenek dla malucha.przerobka koszulki
  3. Nie marnuj pasmanterii. Jeśli nie wykorzystujesz, to odpruj guziki i zamki. Nawet nie wiesz kiedy się mogą przydać.
  4. Pamiętaj o kierunku tkaniny i staraj się go trzymać. Zwłaszcza przy tkaninach wzorzystych, welurach i takich, które mogą się brzydko rozejść po kilku praniach.
  5. Spytaj czy możesz przerobić… żeby tatuś nie był zdziwiony, że syn nosi spodnie z jego koszulki ;-)

 

Udanych przeróbek ubrań!

 

Dalej szyję na owerlocku

Drodzy czytelnicy, dziś jeszcze trochę napiszę na temat mojej nowej maszyny do szycia. Odkąd mam owerlocka udało mi się tak zorganizować czas na szycie. Nawet naprędce wygospodarowałam (wywalczyłam) miejsce na kącik krawiecki (hura!).

Spodenki uszyte dla syna - pierwsza rzecz uszyta na overlocku

Spodenki uszyte dla syna – pierwsza rzecz uszyta na overlocku

Oczywiście jak się mogłam tego spodziewać, nowy sprzęt nie dał się od razu okiełznać. Po wypakowaniu maszyny z pudła koniecznie chciałam sprawdzić jak się na niej szyje i wiedziałam, że tak łatwo nie będzie.

Już wcześniej interesowałam się szyciem na owerlocku, więc wiedziałam z jakimi problemami mogę się zmierzyć na początku. Przed wszystkim owerlock wymaga ustawienia 4 nici. 2 igieł i 2 naprężaczy. To powoduje, że jego wyregulowanie zajmuje trochę czasu. Wieść internetowa niesie, że około tygodnia i ja ją potwierdzam! Do misji ustawienia właściwego naprężenia nici podeszłam profesjonalnie, czyli zamiast męczyć się na jednobarwnych niciach założyłam nitki o różnych kolorach. Dzięki temu od razu wiedziałam, która nić ma złe naprężenie i szybko załapałam jak ta maszyna pracuje. Dodatkowo, zamiast obszywać kawałki materiału stwierdziłam, że wreszcie pozszywam dawno skrojone ubranka dla dzieci (niektóre wymagały przedłużenia, hahaha). Generalnie, za cel postawiłam sobie wyszycie wszystkich zaległych tkanin na owerlocku, tak by opanować tą maszynę do perfekcji.

Oczywiście, pierwsze próby szycia na tej maszynie nie obyły się bez wpadek. Pomijam zrywanie nici, bo nie zauważyłam, że źle zakładam nitkę. Trochę mnie przerosła prędkość maszyny i na początku nie nadążałam za jej tempem. Z tego zrodziły się kwiatki typu za duże wcięcie w kroku albo rozjechanie się lamówki z brzegiem rękawa. Ale z każdym przeszytym metrem idzie mi co raz lepiej.

Na razie uszyłam 2 pary spodni baggy oraz tunikę. Kolejne rzeczy już czekają w kolejce na zszycie.

sukienka z dresówki

Sukienka z dresówki dla córeczki.

sukienka z dresówki

Jestem staroświecka. Lubię lamówki,

sukienka z dresówki

Dość oryginalny dół.

spodnie z dresówki

Spodenki uszyte dla syna.

spodenki z dresówki

Tu już modny ściągacz.

spodnie z dresówki

A to spodnie, przy których popełniłam najwięcej błędów – nadają się na wpis pt. Jak nie szyć i nie przedłużać spodni ;-)

Na owerloku się szyje!

W tym roku Dzieciątko zrobiło mi niezwykłą niespodziankę i pod choinką znalazłam 4-nitkowego overlocka Texi Joylock. Bardzo się ucieszyłam się z nowej maszyny. Co prawda mój Łucznik dalej się świetnie spisuje, ale już zastanawiałam się nad powrotem do szycia tylko z tkanin bawełnianych (taki oldschool), bo ścieg pseudooverlockowy wychodził tak sobie na mojej maszynie (nie mówiąc już o marnej prędkości szycia). Tak więc, już stwierdziła „Precz z dresówką”, a tu taka niespodzianka wyskoczyła z pudełka.

Moja nowa maszyna

Moja nowa maszyna

Oczywiście, dzieciątko po wręczeniu prezentu szybko się ulotniło, żeby przypadkiem nie zostać zaangażowanym w proces ustawiania maszyny. Do wyregulowania overlocka podeszła z dużym spokojem, w końcu taką maszynę rozpracowuje się przez tydzień. Na początku maszyna szyła (już była ustawiona). Potem zaczęła zrywać nitki, więc długo debatowałam jak nawlec nitkę dolnego wahacza. Następnie chciałam zmienić nitki na kolorowe, by wiedzieć która z nich ma złe napięcie, ale bałam się nawlekania. Trochę mi zajęło, zanim doszłam do tego gdzie się pochowało kilka haczyków, przez które muszę przewlec nitkę. A potem długo studiowałam instrukcję obsługi i porównywałam ścieg, który wyszedł mi z pod maszyny z tym co powinno być. Niestety, po tygodniu dalej mam złe naprężenie nici, ale dojdę, która nitka jest taka krnąbrna.

I co? I którą tu trzeba poprawić?

I co? I którą tu trzeba poprawić?

I wtopa! Zagapiłam się zszywając w kroku.

I wtopa! Zagapiłam się zszywając w kroku.

I jeszcze jedna wtopa. Materiał rozjechał mi się z lamówką.

I jeszcze jedna wtopa. Materiał rozjechał mi się z lamówką.

Jedno jest pewne, dzięki overlockowi znowu znalazłam czas na szycie i na pewno wykorzystam wszystkie zaległe tkaniny, bo wolę opanować maszynę na „starych materiałach”, a potem wszystkie dresówki, dzianiny, tkaniny pikowane i inne nowoczesne cuda będą moje.

Marzę o kąciku krawieckim

Każdy, kto szyje na pewno marzy o kąciku krawieckim. O jakimś małym stoliczku na maszyny, eleganckich półeczkach na tkaniny i tablicy korkowej na przypinanie inspiracji i projektów. Nikt nie lubi, gdy maszyna stoi w kącie szafy i trzeba ją za każdym razem wyciągać i prosić się o miejsce przy stole.

Niestety, ja też marzę o swoim kąciku krawieckim. Do dziś nie mogę pojąć jak to się dzieje, że na 40mk miałam swój kącik, a na 70 mk już nie. Ok, przybyło mi w tym czasie dzieci, ale bez przesady. Tam miałam eleganckie, drewniane (!) biurko. Tu tułam się z maszynami po stołach i biurkach. Jak miałam biurko, to nie było na nie miejsca. Jak mam miejsce, to nie mam biurka. Owszem jestem w trakcie organizacji stolika do szycia, ale za nim stanie na swoim miejscu, jeszcze trochę czasu upłynie. Jak dla mnie, najlepiej szyje się w kuchni. Kuchnia to naturalne siedlisko każdej mamy. Czuje się w niej swojsko i dodatkowo można równocześnie szyć i pilnować gotującego się obiadu. Ale niestety, kuchnia odpada. Aktualnie, czekam, aż choinka wyprowadzi się z domu (dzień kobiet?) i wtedy ja się wprowadzę ze swoim kącikiem krawieckim. Trzymajcie kciuki by się udało

To już rozumiecie, dlaczego kuchnia odpada ;-)

To już rozumiecie, dlaczego kuchnia odpada ;-)

Na koniec chciałabym zaapelować do wszystkich Pań. Nie dajcie Panom i potomstwu wypchnąć Waszych kącików krawieckich z domu! Walczcie o nie jak lwice i nie ustępujące nawet 1 cm kwadratowego. Trudno, konsola stanie gdzieś indziej, telewizor można kupić mniejszy, dzieci nie muszą mieć zabawek wszędzie. Szyjecie i nie jest to jakieś zajęcie, tylko bardzo poważne hobby, które potrzebuje dobrze zorganizowanej przestrzeni.

A na koniec dwa kąciki krawieckie, które bardzo mi się spodobały. Pierwszy, bo jest taki zwyczajny, a jednak bardzo przytulny. Drugi, bo świetnie wykorzystuje przestrzeń w domu.

Zdjęcie z: https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/236x/b8/f6/d0/b8f6d0376da69db8f9cefbc1db811a15.jpg

Zdjęcie z: http://www.mychicadventure.com/wp-content/uploads/2014/04/perfect-sewing-room.jpg

Świąteczna ozdoba

Drodzy czytelnicy, wstyd się przyznać, ale w tym roku wykonałam 1 (słownie jedną) ozdobę na choinkę. Wszyscy tworzyli piękne materiałowe lub filcowe bombki, szyli cudowne wianki bożonarodzeniowe, dziergali gwiazdki, a ja poprzestałam na zrobieniu 1 pompona z kokardką.

pompon na choinkę

Niestety, mało zimowa, ale za to bardzo choroba aura, świąteczne porządki (po ponad pół roku dom wymagał gruntownego sprzątania), opieka nad dwójką maluchów w dzień i w nocy spowodowały, że zabrakło mi czasu na szycie i robienie ozdób.

A takie miałam plany! Miały być aniołki i bombki z filcu. Bombki z dresówki i kilka gwiazdek zrobionych na szydełku. A tymczasem powstał 1 pompon z….(nie z tiulu) siatki na moskitiery. Tak więc, mam jedną ekoozdobę na mojej choince. Mam nadzieję, że na kolejne święta uda mi się stworzyć coś więcej.

A Wam drodzy czytelnicy z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia życzę dużo Zdrowia, Radości, Rodzinnych Świąt Offline a w Nowym 2016 Roku dużo czasu na szycie (żebyście potem nie byli taką gapą jak ja!) i samych udanych projektów!2

pompon na choinkę